Reklama

Reklama

Gdańsk: Wyrok za obalenie pomnika prałata Jankowskiego. Sąd odstąpił od kary

We wtorek zakończył się proces trzech mężczyzn, którzy w lutym 2019 roku obalili pomnik ks. prałata Henryka Jankowskiego w Gdańsku. Po kilkunastu miesiącach od przygotowania aktu oskarżenia w tej sprawie, sąd uznał oskarżonych za winnych, ale odstąpił od wymierzenia kary. Mężczyźni mają jednak obowiązek naprawienia szkody. Wyrok nie jest prawomocny.

Sąd uznał trzech mieszkańców Warszawy - Michała Wojcieszczuka, Rafała Suszka i Konradowi Korzeniowskiego (zgodzili się na podanie danych osobowych - red.) za winnych, ale odstąpił od wymierzenia kary. Czyn zakwalifikowano jako "wypadek mniejszej wagi", którego "społeczna szkodliwość jest nieznaczna". 

Mężczyźni mają jednak obowiązek naprawienia szkody - muszą wpłacić 7791 złotych na rzecz pokrzywdzonych.

Na ostatniej rozprawie prokurator Mariusz Skwierawski wniósł o wymierzenie oskarżonym  kar po roku pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem wykonania kary na dwa lata. Oskarżeni nie pojawili się we wtorek w sądzie na ogłoszeniu wyroku.

Do przewrócenia monumentu, stojącego niedaleko kościoła św. Brygidy w Gdańsku, doszło w nocy z 20 na 21 lutego 2019 r.

Reklama

Obalili pomnik i zadzwonili na policję

Michał Wojcieszczuk, Rafał Suszek i Konrad Korzeniowski przyczepili do pomnika linę i przewrócili go na przygotowane wcześniej opony samochodowe. Sama postać kapłana nie uległa uszkodzeniu, zniszczono jednak mocowanie postumentu. Mężczyźni ułożyli na figurze duchownego strój ministranta i dziecięcą bieliznę, jako symbole osób nieletnich, które miał molestować seksualnie zmarły w 2010 r. wieloletni proboszcz parafii św. Brygidy. Mężczyźni zadzwonili też na policję, informując o dokonaniu czynu. Nagranie z tego zdarzenia udostępnił na portalu społecznościowym dziennikarz Tomasz Sekielski.

Jednemu z portali internetowych sprawcy przesłali kilkustronicowy manifest, w którym oświadczyli m.in., że podjęli działanie, którego celem było "symboliczne strącenie ze wspólnotowego piedestału fałszywej pamięci i czci osoby Henryka Jankowskiego".

Według prokuratury szkody materialne wyrządzone przez oskarżonych wyniosły ok. 30 tys. zł.

23 lutego 2019 r. kilkudziesięciu pracowników Stoczni Gdańskiej ponownie ustawiło monument na skwerze przy ul. Stolarskiej. Jednak po dwóch tygodniach, zgodnie z uchwałą Rady Miasta Gdańska, pomnik zdemontowano i przekazano przedstawicielom komitetu m.in. z NSZZ Solidarność.

Fala protestów po publikacjach dot. prałata

Pomnik kapelana gdańskiej "Solidarności" ks. Henryka Jankowskiego stanął w 2012 r. staraniem społecznego komitetu złożonego m.in. z działaczy Regionu Gdańskiego NSZZ "Solidarność". Pieniądze na budowę pomnika pochodziły głównie ze zbiórki przeprowadzonej przez komitet. Za zgodą Rady Miasta Gdańska monument ustawiono na miejskim skwerze, który przy tej okazji otrzymał też imię ks. Jankowskiego. Odsłonięcia monumentu dokonał 31 sierpnia 2012 roku metropolita gdański abp Sławoj Leszek Głódź, który objął też budowę pomnika swoim honorowym patronatem.

W grudniu 2018 r. w "Dużym Formacie", magazynie "Gazety Wyborczej", opublikowano reportaż "Sekret Świętej Brygidy. Dlaczego Kościół przez lata pozwalał księdzu Jankowskiemu wykorzystywać dzieci?", w którym kapelan "Solidarności", wieloletni proboszcz parafii św. Brygidy w Gdańsku, Henryk Jankowski został oskarżony m.in. o seksualną przemoc wobec nieletnich.

Publikacja wywołała falę protestów przeciwko bezczeszczeniu pamięci duchownego oraz sprzeciwiających się czczeniu ks. Jankowskiego w formie pomnika.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama