Reklama

Reklama

Asseco Prokom Gdynia pokonany

Koszykarze Asseco Prokom Gdynia przegrali na wyjeździe z Chimki Moskwa 67:89 (20:22, 16:22, 12:17, 19:28) w meczu piątej kolejki grupy D Euroligi. Była to czwarta porażka mistrza Polski.

Koszykarze mistrza Polski zakończyli pierwszą rundę pierwszego etapu rozgrywek z jednym zwycięstwem w pięciu meczach. Gdynianie, by awansować do fazy TOP 16, muszą w drugiej fazie wygrać przynajmniej dwa mecze na wyjeździe z bezpośrednimi rywalami o 4. miejsce w tabeli grupy D - z EWE Oldenburg i Armani Mediolan.

Reklama

W Moskwie zawodnicy Asseco występujący bez kontuzjowanego Daniela Ewinga dotrzymywali kroku wicemistrzom Rosji tylko przed dwie kwarty. Dobra obrona strefowa gdyńskich zawodników sprawiała sporo trudności rywalom prowadzonym przez trenera mistrzów Europy, Hiszpanów - Włocha Sergio Scariolo.

Polski zespół prowadził tylko raz - po akcji Qyntela Woodsana początku drugiej kwarty Asseco wygrywał 25:24. Później koszykarze Chimki grali coraz lepiej, a podopieczni trenera Tomasa Pacesasa popełniali coraz więcej błędów. Nie potrafili zatrzymać doświadczonego hiszpańskiego rozgrywającego Carlosa Cabezasa, ani Amerykanina z rosyjskim paszportem Kelly'ego McCarthego. Z akcji na akcję coraz słabszy był Woods. Amerykanin grał zbyt indywidualnie, w kilku akcjach został zablokowany przez rywali, co zupełnie zniechęciło go do walki.

Po 20 minutach gospodarze prowadzili 44:36. W trzeciej kwarcie zawodnicy Asseco nie potrafili wykorzystać słabszego okresu gry moskwian, którzy przez pięć minut nie zdobyli punktu. Aktywny pod koszem był jedynie Senegalczyk Pape Sow, a to pozwoliło mistrzom Polski tylko na zmniejszenie strat do siedmiu punktów (45:52). Gdy w końcówce kwarty sędziowie odgwizdali dwa faule Janowi-Hendrikowi Jagli, i ten z czteroma przewinieniami został posadzony na ławce rezerwowych, Asseco zupełnie straciło rytm.

Ostatnia kwarta bezapelacyjnie należała do wicemistrza Rosji, który strefę gdynian rozbijał rzutami zza linii 6,25 m w wykonaniu Cabezasa i młodego, 22-letniego Petra Gubanowa. W końcówce zespół Chimki dwukrotnie prowadził różnicą 25 pkt (86:61 i 88:63) i była to najwyższa przewaga podopiecznych trenera Scariolo, którzy byli lepsi w każdym elemencie i zasłużenie wygrali.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje