Reklama

Reklama

Arka jedzie pokonać Śląsk Wrocław

Z drużyn broniących się przed spadkiem z ekstraklasy w najlepszej sytuacji jest Arka. Gdyńscy piłkarze nie muszą oglądać się na wyniki Piasta Gliwice i Odry Wodzisław. Jeśli wygrają w ostatniej kolejce ze Śląskiem we Wrocławiu, pozostaną w krajowej elicie.

- Wszystko jest znowu w naszych rękach. Oczywiście utrzymanie, przy korzystnych wynikach, może nam zapewnić remis, a nawet porażka ze Śląskiem, niemniej jedziemy na Dolny Śląsk tylko po zwycięstwo. Po dwóch kolejnych wygranych drużyna jest na fali. Zapewniam, że sił, chociaż ponad 60 minut graliśmy z Piastem bez jednego zawodnika, ani determinacji nam nie zabraknie. Postaramy się wywalczyć trzecie zwycięstwo z rzędu, czego Arka od dawna nie dokonała - powiedział trener Dariusz Pasieka.

Reklama

Po raz ostatni taka seria przydarzyła się żółto-niebieskim na początku sezonu 2008/2009, kiedy pokonali 1:0 Górnika Zabrze oraz po 2:1 Piasta Gliwice i Lecha Poznań. Zresztą w historii 11 sezonów spędzonych przez ten zespół w najwyższej klasie rozgrywkowej, ta sztuka udała mu się jeszcze dwa razy. Po raz pierwszy w 1979 roku, kiedy bramki zdobywał najlepszy strzelec Arki w ekstraklasie Tomasz Korynt, a później w maju 2007, do czego najbardziej przyczynił się Marcin Wachowicz.

Gdynianie przeszli w końcówce rozgrywek prawdziwą metamorfozę. Arka wygrała dwa ostatnie mecze z GKS Bełchatów i Piastem, chociaż we wcześniejszych sześciu spotkaniach zdobyła zaledwie jeden punkt. - Wiele osób spisało nas wtedy na straty, ale ja cały czas powtarzałem, że spada się po 30 kolejach, a nie po 27 meczach - dodał gdyński szkoleniowiec.

Przed spotkaniem ze Śląskiem do składu wracają pauzujący za kartki stoper Maciej Szmatiuk i napastnik Joel Tshibamba, ale wypadli z niego dwaj prawi pomocnicy Tadas Labukas i Wojciech Wilczyński. - Obaj nabawili się kontuzji w trakcie meczu z Piastem i na pewno nie wystąpią we Wrocławiu. Labukas ma problemy ze stawem skokowym, a Wojtek przeszedł w czwartek w Poznaniu zabieg artroskopii kolana. Niemniej o obsadę prawej strony drugiej linii specjalnie się nie obawiam. Wariantów awaryjnych na tę pozycję mamy sporo - zapewnił trener Pasieka.

W ostatnich dwóch spotkaniach gdynianie zagrali systemem 4-5-1, który dał im sześć punktów. Wcześniej, bez większego powodzenia, wychodzili na boisko w ustawieniu 4-4-2.

- Poza tym, że na pewno wystawię Tshibambę, jeszcze nie wiem, w jakim układzie zagramy we Wrocławiu. Muszę patrzeć nie tylko na swój zespół, ale także na rywali, wśród których w znakomitej formie są Sebastian Mila i Vuk Sotirović. Ten duet miał udział we wszystkich sześciu bramkach zdobytych przez Śląsk w dwóch ostatnich meczach. Musimy zagrać tak, aby zneutralizować ich siłę ofensywną, a przy okazji uwzględnić także świetnie egzekwowane przez Milę stałe fragmenty gry - podsumował Dariusz Pasieka.

W poprzednim sezonie Arka również do ostatniego meczu broniła się przed spadkiem. W 30. kolejce gdynianie pokonali u siebie 2:1 Odrę Wodzisław, ale musieli także czekać na wyniki spotkań z udziałem Górnika i Cracovii, które miały od nich więcej punktów. Zabrzanie przegrali jednak z Polonią Warszawa 0:1, a krakowianie zremisowali 2:2 na wyjeździe z Lechem i żółto-niebiescy zapewnili sobie miejsce w barażach. Nie musieli jednak ich rozgrywać, bo licencji na grę w ekstraklasie nie dostał ŁKS.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje