Reklama

Reklama

"Życie nie skończy się na decyzji prezydenta"

Polacy nie mogą mieć poczucia porażki po złej decyzji prezydenta Andrzeja Dudy w sprawie ustaw dotyczących zmian w KRS, ustroju sądów powszechnych oraz Sądzie Najwyższym - powiedział przewodniczący PO Grzegorz Schetyna. W jego ocenie decyzje odnośnie tych ustaw prezydent może podjąć nawet w poniedziałek.

Od minionego tygodnia w Warszawie oraz innych miastach Polski odbywają się manifestacje przeciwników zmian w wymiarze sprawiedliwości. Uczestnicy protestów m.in. domagają się, by prezydent Duda zawetował ustawę o Sądzie Najwyższym, i zmiany w ustawie o KRS oraz o w ustawie o ustroju sądów powszechnych.

Reklama

O godz. 10 w poniedziałek Andrzej Duda wygłosi oświadczenie; na godz. 11 zaplanowane jest spotkanie prezydenta z I prezes Sądu Najwyższego Małgorzatą Gersdorf. Godzinę później ma się on spotkać z przewodniczącym Krajowej Rady Sądownictwa Dariuszem Zawistowskim.

W porannej rozmowie w radiu TOK FM  Schetyna poinformował, że we wtorek zbiera się gabinet cieni PO, który ma dyskutować o planie działania po decyzji prezydenta Dudy ws. ustaw dot. wymiaru sprawiedliwości. "Tak naprawdę życie nie skończy się na decyzji prezydenta Dudy. Później, trzeba będzie realizować scenariusz, który nie pozwoli żeby te protesty i te emocje wygasły" - powiedział.

"Polacy nie mogą mieć poczucia porażki czy klęski po złej decyzji prezydenta Dudy. Uważam, że to będzie bardzo ważne, bo ci wszyscy, którzy są na protestach oczekują, że to się tak nie skończy, że to będzie miało dalszy ciąg i w tym widzę rolę PO" - dodał Schetyna.

Lider Platformy wyraził przekonanie, że "trzeba bardzo twardo protestować". W jego ocenie prezydent może podjąć bardzo szybko decyzje ws. ustaw dotyczących wymiaru sprawiedliwości. "Zakładam, że nawet dzisiaj może prezydent decydować" - uważa.

"Protesty odniosą swój skutek, jeśli będą dobrze zorganizowane, jeśli będą pokazywały, że wszyscy, mimo różnic programowych, politycznych, sympatii partyjnych, będziemy mogli stać koło siebie i będziemy mogli dać świadectwo prawdzie i nie zgodzić się na tę politykę PiS ostatnich miesięcy i lat" - mówił Schetyna.

"Sygnały z Pałacu Prezydenckiego nie są optymistyczne" - mówił Schetyna odnosząc się do kwestii ustaw, które czekają na podpis prezydenta. Zauważył jednocześnie, że prezydent Duda jest prawnikiem i wie co znajduje się w tych ustawach oraz w jakiej procedurze zostały one przyjęte. "Oczekiwałbym od głowy państwa takiej jasnej deklaracji, jasnej decyzji i odrzucenia tych ustaw i podpisania trzech wet" - mówił lider PO.

Z kolei szef klubu PO Sławomir Neumann w TVN24 pytany o to, co jego zdaniem zrobi prezydent wyraził nadzieję, że "posłucha setek tysięcy ludzi i zawetuje te trzy ustawy". "Jeżeli rzeczywiście chce doprowadzić do reformy sądownictwa, to dzisiaj ma nieprawdopodobną rolę" - podkreślił Neumann. Jego zdaniem trzy ustawy są "dewastacją niezależnego sądownictwa".

Na uwagę, że prezydent może przykładowo zawetować tylko ustawę o Sądzie Najwyższym, Neumann odparł, że te trzy ustawy "to pakiet". "Albo daje weto na trzy ustawy, albo nie" - powiedział. Jak dodał, jeżeli prezydent podpisze ustawę o KRS, wetując tę o Sądzie Najwyższym, sam sobie zaprzeczy, ponieważ to w ustawie o SN znajduje się poprawka stanowiąca o tym, że sędziowie KRS mają być wybierani przed Sejm większością 3/5 głosów.

Ustawa o SN przewiduje m.in. utworzenie trzech nowych Izb SN, zmiany w trybie powoływania sędziów SN, umożliwia też przeniesienie obecnych sędziów SN w stan spoczynku.

Ustawa zawiera przepisy, które wprowadzone zostały w czwartkowych głosowaniach jako poprawki PiS. Jedna z nich wniosła do ustawy  m.in. propozycję zgłoszoną przez prezydenta Andrzeja Dudę. Wśród nich jest przepis, że Sejm będzie wybierał sędziów-członków Krajowej Rady Sądownictwa większością 3/5 głosów. Prezydent mówił wcześniej, że bez takiej zmiany (którą wniósł do Sejmu w formie projektu noweli ustawy o KRS) nie podpisze ustawy o SN.

Inny zapis - wprowadzony w czwartek do ustawy - zakłada, iż o tym, kto spośród obecnych sędziów, pozostanie w SN, ostatecznie zdecyduje prezydent, a nie - jak pierwotnie proponowano - minister sprawiedliwości. Zgodnie z uchwaloną ustawą, minister będzie wskazywał sędziów do pozostania w SN. Pozostali sędziowie, których pozostania w stanie czynnym nie zatwierdzi prezydent RP, następnego dnia po wejściu ustawy w życie zostaną przeniesieni w stan spoczynku.

W nocy z piątku na sobotę Senat zdecydował, by nie zgłaszać poprawek do ustawy o SN, co oznacza, że dokument trafia na biurko prezydenta Dudy. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje