Reklama

Reklama

Zobacz zestawienie najbogatszych parlamentarzystów

Majątek parlamentarzystów w ciągu roku powiększył się do kwoty 639,3 mln zł. W 2014 roku w oświadczeniach majątkowych ujawnili majątek o ponad 11 mln zł mniejszy. Średnio na jednego posła przypada blisko 1,4 mln zł - wylicza portal Money.pl, który prześwietlił i oszacował majątki posłów na podstawie ich oświadczeń, złożonych w Kancelarii Sejmu.

Można powiedzieć, że posłowie mijającej kadencji nieźle się dorobili. Ich majątki wzrosły od 2011 roku o ponad 139 mln zł - wylicza Money.pl. Trzeba jednak pamiętać, że w międzyczasie doszło do wymiany kilkunastu posłów na nowych. "Starzy" przenieśli się na przykład do Parlamentu Europejskiego. Tylko w ciągu roku 2014 majątek posłów powiększył się o ponad 11 mln zł. Lwia część majątku posłów to nieruchomości, ale też firmy, których niektórzy są właścicielami. W sumie blisko 579 mln zł. Gotówki na kontach w różnych walutach mają stosunkowo niewiele - blisko 61 mln zł. Cztery lata temu było jej o pięć milionów mniej. Jak obliczył Money.pl, majątek najbogatszego posła jest 4 tysiące razy większy od najbiedniejszego.

Reklama

Na czele najzamożniejszych znalazł się Andrzej Gut-Mostowy, restaurator i hotelarz z Zakopanego, który po kilku latach zdetronizował Mirosława Koźlakiewicza, posiadacza ferm i zakładów drobiowych. Okazuje się, że w ciągu roku, poseł z Podhala powiększył swój majątek o ponad dwa miliony złotych. W tym czasie majątek "króla drobiu" nieznacznie się skurczył. Gut Mostowy dorobił się na nieruchomościach i turystyce. Dochody ze spółki Sabała Gut-Mostowy, specjalizującej się w wynajmie lokali i turystyce (jest ona właścicielem luksusowego hotelu Sabała), w ubiegłym roku przekroczyły 2,1 mln zł. Wartość ziemi sięga blisko 30 mln zł, a domu 1,3 mln zł. Bogaty góral jeździ jednak... ponad dwudziestoletnim mercedesem.

Mirosław Koźlakiewicz, choć pochwalił się majątkiem przekraczającym 35 mln zł, to jednak dość sporo zabrakło mu, by utrzymać się na czele stawki. Jego majątek to niemal w całości kurze fermy, pola uprawne, zakłady drobiowe, maszyny, ale też trzy mieszkania. W gotówce ma niewiele, zaledwie 154 tys. zł. Jednak w przypadku Koźlakiewicza nie jest to wcale powód do zmartwień. Tylko w ubiegłym roku jego dochody sięgnęły blisko 2 mln zł. "Król drobiu" z Ciechanowa nie ukrywał nigdy swojej słabości do luksusowych aut, tym razem w oświadczeniu nie pochwalił się jednak żadnym samochodem.

Z kolei były minister finansów Jan Vincent-Rostowski w porównaniu z innymi najbogatszymi parlamentarzystami, gotówki ma niewiele, bo tylko równowartość niespełna 51 tys. zł (większość w euro), lecz nie musi martwić się o emeryturę. Ma trzy domy i pięć mieszkań, głównie w Wielkiej Brytanii. Ich wartość sięga w sumie 25 mln zł. Dziesięciu najbogatszych posłów zgromadziło razem ponad 187 mln złotych, czyli prawie jedną trzecią majątku, jaki ujawnili łącznie wszyscy posłowie.

Nie ma posłów, którzy nie mieliby zupełnie nic, ale to, co mają, to tysiące razy mniej niż majątek najbogatszych. Najbiedniejszy (dwa lata wcześniej jego majątek przekraczał 600 tys. zł, a już przed rokiem 13 tys. zł) jest Mariusz Antoni Kamiński z PiS. Poseł zadeklarował majątek wart 9 tys. zł, na który składa się tylko gotówka na koncie - podaje Money.pl.

Bogatsza o jedynie trzy tysiące złotych jest jego partyjna koleżanka Małgorzata Gosiewska, a trzeci na tej liście - Zbigniew Rynasiewicz z PO zadeklarował jedynie działkę za 5 tys. zł, niewielką gotówkę i długi w wysokości 287 tys. zł.

Jak ustalił portal Money.pl, posłowie w swoich oświadczeniach wskazują często dość zaskakujące części majątku. Były minister infrastruktury Cezary Grabarczyk wymienia żaglówkę MAK. Tadeusz Woźniak ze Zjednoczonej Prawicy chwali się zbiorem znaczków, monet i banknotów. Podobnie Piotr Chmielowski z SLD. On swoje kolekcje złotych i srebrnych monet oraz znaczków wycenił na ponad 100 tys. zł. Andrzej Jaworski z PiS zadeklarował dzieła sztuki i bibliotekę na 60 tys. zł, a z kolei posłanka Maria Nowak z PiS biżuterię wartą 35 tys. zł.

Znana z wielu kontrowersyjnych wystąpień w Sejmie prof. Krystyna Pawłowicz z PiS wpisała w oświadczenie kolekcję... metali przemysłowych wartości 150 tys. zł. Ciekawie też wygląda ferma norek, wyceniona przez niezależnego posła Andrzeja Piątaka na ponad 2 mln zł i plantacja czarnej porzeczki, oszacowana na ponad 220 tys. zł., należąca do Genowefy Tokarskiej z PSL. Niewielu może jednak równać się z posłem Henrykiem Kmiecikiem z PSL. Pochwalił się on aparatem Microlysis za 25 tys. zł, który likwiduje owłosienie.

(ug) 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne