Reklama

Reklama

Zmarł 12-latek pogryziony przez psa

12-letni chłopczyk, który w poniedziałek został pogryziony przez psa rasy amstaff w Przemyślu, w czwartek (1 października) zmarł w Górnośląskim Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach. Informację o śmierci dziecka potwierdziła szefowa Prokuratury Rejonowej w Przemyślu Anna Szczerba.

12-letni Kamil, dotkliwe pogryziony przez psa rasy amstaff, został we wtorek przetransportowany do Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach. Chłopiec miał przejść skomplikowaną operację. W czwartek poinformowano, że dziecko zmarło. 

Reklama

- Dzisiaj rano otrzymałam informację od lekarzy prowadzących dziecko w klinice w Katowicach, że jego życia, niestety, nie udało się uratować. W tej sprawie wszczęliśmy śledztwo. W dalszym ciągu policja prowadzi czynności. Wiemy już, że w momencie zdarzenia w domu nie było osób dorosłych - powiedziała szefowa Prokuratury Rejonowej w Przemyślu prokurator Anna Szczerba w rozmowie z "Życiem Podkarpackim".

Poszkodowany chłopiec przyszedł w odwiedziny do swojego kolegi, który mieszka z dwoma psami. W pewnym momencie 12-latek został zaatakowany przez jedno ze zwierząt.

- W momencie przybycia karetki, pies był już odciągnięty od chłopca przez właściciela zwierzęcia. Ratownicy nie mieli kontaktu z psem, ale chłopiec odniósł rozległe obrażenia - mówił polsatnews.pl rzecznik pogotowia Marek Janowski. 

Dziecko miało głębokie rany kąsane szyi, twarzy, klatki piersiowej i złamaną rękę. - W karetce doszło do zatrzymania krążenia. Ratownicy podjęli reanimację, która była kontynuowana na oddziale ratunkowym - mówił ratownik. 

W wyniku ataku ucierpiał też 11-letni kolega chłopca. Jego obrażenia nie były jednak poważne.

Trwa przesłuchanie świadków, gromadzenie dokumentacji lekarskiej, dokumentacji związanej z prowadzeniem psów. Prokurator przyznała, że najprawdopodobniej zmieni się kwalifikacja czynu. - Postępowanie będzie prowadzone pod kątem czynu z artykułu 155 Kodeksu karnego, czyli doprowadzenie do nieumyślnej śmierci - wyjaśniła prokurator Szczerba.

Ze wstępnych ustaleń wynika, że psy nie miały rodowodów. Nie ujawniono informacji, czy były szczepione. Po zdarzeniu psy trafiły do schroniska w Orzechowcach. Decyzja w ich sprawie zostanie podjęta po 15-dniowej obserwacji.

Wasze komentarze
No hate

Dodawanie komentarzy pod tym artykułem zostało wyłączone

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym, nasyconym nienawiścią komentarzom, niezależnie od wyrażanych poglądów. Jeśli widzisz komentarz w innych serwisach, który jest hejtem – wyślij nam zgłoszenie.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje