Reklama

Reklama

Zebrał się zarząd PO. Tematem spotkania burzliwa noc w Sejmie

W Warszawie o godz. 9 zebrał się zarząd krajowy PO w związku z piątkowymi wydarzeniami w Sejmie i przed Sejmem. Liderzy Platformy będą zastanawiać się nad ewentualnymi dalszymi krokami w tej sprawie.

Po posiedzeniu planowana jest konferencja prasowa szefa PO Grzegorza Schetyny.

Reklama

Przed rozpoczęciem spotkania zarządu Schetyna poinformował, że w sobotę ma także w planach spotkanie z przewodniczącymi PSL Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem i Nowoczesnej Ryszardem Petru. "Będziemy zastanawiać się, jak reagować w tej sytuacji, bo rzeczywiście jest ona zupełnie nowa" - podkreślił szef PO.

"To, co zdarzyło się wobec posłów, a na końcu w ogóle parlamentu, i to, co zdarzyło się przed trzecią w nocy jest też takim symbolem arogancji władzy. Ja nie pamiętam od lat takiej sceny wcześniej w Sejmie, a później przed nim. To arogancja władzy i dowód na to, ze pycha kroczy przed upadkiem" - mówił Schetyna.

Pytany przez dziennikarzy, czy to szczyt tego napięcia, odparł, że jego zdaniem raczej nie. "Myślę, że nie, bo to jest takie kroczące i pełzające. To, co widzieliśmy wczoraj, było takim przykładem, że ta sytuacja eskalowała aż do tego wybuchu nocnego. Ale nie jest tak, że to nie zostanie, jesteśmy przecież cały czas w Sali sejmowej, jesteśmy tutaj, będziemy w kontakcie" - powiedział Schetyna.

"Gdybym jednym zdaniem miała określić, to co się wydarzyło wczoraj, to powiedziałabym, że to jest taka demonstracja pychy i pogardy dla wszystkich, którzy myślą inaczej niż PiS" - powiedziała Ewa Kopacz. Dodała, że trzeba wyciągnąć wnioski, aby taka sytuacja nigdy więcej się nie powtórzyła, ale te wnioski muszą wyciągać "ci którzy rządzą i mają arytmetyczną większość".

"Sejm w swojej regulaminowej formule przestał działać, marszałek naruszając reguły demokracji uniemożliwił posłom wypowiadanie się. A demokracja to debata i dyskusja, po to, by dbać o dobro wspólne. Marszałek to uniemożliwił" - powiedział Cezary Grabarczyk.

W sobotę przed Sejmem nadal trwa pikieta kilkudziesięciu osób.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy