Reklama

Reklama

Zbigniew Ziobro: Prezes Gersdorf już dawno przekroczyła tę linię

"I prezes Sądu Najwyższego Małgorzata Gersdorf już dawno przekroczyła linię, która oddziela sądownictwo od polityki, trzecią władzę od pierwszej i drugiej władzy" - ocenił we wtorek minister sprawiedliwości, prokurator generalny Zbigniew Ziobro.

Zbigniew Ziobro został we wtorek zapytany o słowa I prezes SN Małgorzaty Gersdorf skierowane w piśmie procesowym do Trybunału Konstytucyjnego. Prezes Gersdorf uzasadniła w nim, że przedstawiciel SN nie będzie uczestniczył w rozprawie przed TK dotyczącej sporu kompetencyjnego, ponieważ Trybunał w tym składzie "utracił możliwość rzetelnego wykonywania funkcji powierzonych mu przez ustrojodawcę".

"Odsyłam panią Gersdorf do konstytucji"

"Pani Gersdorf dawno przekroczyła już tę linię, która rozdziela sądownictwo od polityki, trzecią władzę od pierwszej i drugiej władzy. Pani Gersdorf jest politykiem i zajmuje stanowiska polityczne i jako polityk może być oceniana. Ja odsyłam panią Gersdorf do konstytucji, którą często się zasłania. Ta konstytucja wyraźnie mówi, jakie uprawnienia ma prezes Sądu Najwyższego" - odpowiedział Ziobro.

Reklama

Szef Ministerstwa Sprawiedliwości dodał, że to w konstytucji znajduje się odpowiedź, "co prezes Sądu Najwyższego może czynić, a gdzie jego kompetencje się kończą i gdzie zaczynają się kompetencje Trybunału Konstytucyjnego".

"Mam nadzieję, że ten akt prawny, który tak często i chętnie przywołuje pani prezes Gersdorf, stanie się dla niej lekturą, która daje jej do myślenia, co do tych politycznych wypowiedzi, jakie wygłaszała - czy sędzia może być politykiem, czy prezes SN jest politykiem. Tam też znajdzie pani prezes Gersdorf stosowną odpowiedź i mam nadzieję, że wyciągnie z tego właściwe wnioski" - dodał.

Wniosek marszałek Sejmu

W piśmie procesowym, zamieszczonym przez portal RMF24.pl, I prezes SN Małgorzata Gersdorf oświadczyła, że skład Trybunału Konstytucyjnego wyznaczony do rozpoznania sporu kompetencyjnego jest sprzeczny z przepisami prawa. Zapowiedziała też, że Sąd Najwyższy nie weźmie udziału we wtorkowej rozprawie.

Chodzi o wniosek marszałek Sejmu Elżbiety Witek, który wiąże się z pytaniami prawnymi I prezes Sądu Najwyższego i podjętą 23 stycznia br. uchwałą trzech izb SN - Cywilnej, Karnej i Pracy. Ogólnie, według uchwały, nienależyta obsada sądów jest wtedy, gdy w ich składzie znajduje się osoba wyłoniona przez aktualną KRS, choć pociąga to za sobą różne skutki w zależności od szczebla sądu i dat orzeczeń.

Wniosek marszałek Sejmu został sformułowany dzień przed podjęciem uchwały przez SN. Marszałek Elżbieta Witek zwróciła się we wniosku o rozstrzygnięcie sporu między SN a Sejmem oraz między SN a prezydentem. Chodzi m.in. o przepisy konstytucji odnoszące się do podziału władz i powoływania sędziów.

O czym mowa w piśmie I prezes SN?

"W ocenie Sądu Najwyższego, skład Trybunału Konstytucyjnego wyznaczony do rozstrzygnięcia niniejszej sprawy, jest sprzeczny z przepisami prawa. Wyborowi istotnej części składu orzekającego towarzyszyły bowiem poważne kontrowersje prawne, co do zgodności poszczególnych etapów tego wyboru z przepisami prawa" - czytamy w piśmie procesowym, które 28 lutego prezes Gersdorf skierowała do TK.

W ocenie SN, w składzie orzekającym wyznaczonym do rozpoznania niniejszej sprawy zasiadać będą osoby nieuprawnione do orzekania. Chodzi m.in. o sędziego Justyna Piskorskiego i Jarosława Wyrembaka, który zostali wybrani na stanowisko w miejsce zmarłych sędziów Lecha Morawskiego i Henryka Ciocha. Z kolei ci ostatni - według SN - zostali wybrani na obsadzone już wcześniej prawidłowo stanowiska sędziowskie. Do nieuprawnionych do orzekania SN zaliczył także wiceprezesa TK Mariusza Muszyńskiego.

"Nie sposób także pominąć wątpliwości związanych z wyborem na sędziów Trybunału Konstytucyjnego Krystyny Pawłowicz i Stanisława Piotrowicza. W tym kontekście należy zauważyć, że Krystyna Pawłowicz i Stanisław Piotrowicz w momencie podejmowania przez Sejm RP uchwał z dnia 21 listopada 2019 r. mieli więcej niż 65 lat. Nie mogliby więc zostać powołani na stanowisko sędziego Sądu Najwyższego, gdyż w tym samym momencie musieliby przejść w stan spoczynku" - czytamy w piśmie I prezes SN.

Prezes SN podkreśliła w piśmie, że postępowanie zainicjowane wnioskiem marszałek Witek powinno, ze względu na niedopuszczalność wydania orzeczenia, ulec umorzeniu w całości.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje