Reklama

Reklama

Zbigniew Ziobro: Jeśli prezydent odrzuci radykalne reformy, wywoła kryzys

- Prezydent może przejść do historii jako reformator wymiaru sprawiedliwości, a nie grabarz dobrej zmiany. Ale musi być wierny wartościom, a nie oglądać się na to, czy mu przyklaskują w TVN-ie - mówi minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro w wywiadzie, który ukaże się w środę w "Gazecie Polskiej". Fragmenty rozmowy cytuje serwis "300polityka".

"Jeżeli prezydent chce reformować sądownictwo tak, żeby się podobało sędzi Gersdorf, która z rozmowy z prezydentem wyszła uśmiechnięta, czy też sędziemu Żurkowi, to mam wątpliwości, czy odnosimy się do tych samych wartości" - mówi Ziobro w rozmowie z Jackiem Liziniewiczem.

Reklama

Minister sprawiedliwości zwraca uwagę na to, że prezydent jest "młodym politykiem". Na uwagę, że on sam też jest młody, odpowiada:  "Tyle że ja dostałem w kość. Jak się w polityce nie wyląduje na plecach tak, że trudno się podnieść, to inaczej się ją postrzega i wie się dużo mniej o sobie".

"Wierzę, że pan prezydent ma wokół siebie życzliwych i mądrych ludzi, którzy wskażą mu, że może odegrać wielką rolę w Polsce. Może przejść do historii jako reformator wymiaru sprawiedliwości, a nie grabarz dobrej zmiany. Ale musi być wierny wartościom, a nie oglądać się na to, czy mu przyklaskują w TVN-ie" - mówi dalej Ziobro.

Ziobro przyznaje: "rzeczywiście, popełniłem kiedyś błąd, w konsekwencji na pewien czas podzieliliśmy się na prawicy". Zaznacza, że "dziś chciałby, żeby podobnego błędu uniknęli prezydent i jego współpracownicy". 

"Jeśli odrzuci radykalne reformy wymiaru sprawiedliwości, to wywoła poważny kryzys. To już nie będzie spór o taktykę, tylko o nadrzędne dla nas wartości - o prawdziwą naprawę sądownictwa, na którą czekają Polacy i którą im obiecaliśmy w kampanii wyborczej" - mówi Ziobro. 

Pytany o ustawę o SN, Ziobro mówi: "Byliśmy gotowi przekazać prezydentowi wszystkie kompetencje ministra sprawiedliwości". "Poza czterema poprawkami, które zgłosił i które zostały przez nas do ustawy wprowadzone, nie stawiał takich żądań. Dla mnie w przypadku Sądu Najwyższego kluczową sprawą było stworzenie niezależnej Izby Dyscyplinarnej. Uproszczone procedury dyscyplinarne, uproszczone procedury uchylania immunitetów, szybkie sądy dyscyplinarne, które działać będą pryncypialnie i bezkompromisowo" - wyjaśnia minister.

"Sam początkowo proponowałem inne, wypracowane w Ministerstwie Sprawiedliwości rozwiązanie. Nie zakładało ono jakiejkolwiek roli ministra sprawiedliwości. Wyłączne kompetencje były powierzone prezydentowi. Przy czym nie wchodząc w szczegóły, było to rozwiązanie systemowo odmienne. W trakcie pracy nad wstępnym projektem poselskim koledzy przekonali mnie do rozwiązania zawartego w ostatecznej wersji projektu" - mówi Zbigniew Ziobro w rozmowie z "Gazetą Polską".

Cała rozmowa w najnowszym wydaniu "Gazety Polskiej"

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje