Reklama

Reklama

Zaskarżono wyrok w podsłuchowej sprawie Marka F.

Wszystkie strony zaskarżyły wyrok w sprawie biznesmena Marka F. oskarżonego w sprawie założenia podsłuchów w dwóch firmach w Bielsku Podlaskim - poinformowało PAP biuro prasowe Sądu Okręgowego w Białymstoku. W I instancji zapadł wyrok więzienia w zawieszeniu.

W listopadzie ub. roku Sąd Rejonowy w Bielsku Podlaskim skazał w tej samej sprawie także mężczyznę współoskarżonego wraz z biznesmenem - b. funkcjonariusza ABW, prowadzącego obecnie firmę detektywistyczną. Wyrok w jego przypadku to półtora roku więzienia w zawieszeniu. Obaj mają też zapłacić po 10 tys. zł grzywny.

Reklama

Zawieszając wykonanie kar sąd wziął przede wszystkim pod uwagę wcześniejszą niekaralność obu mężczyzn.

Prokuratura chciała dla oskarżonych kar więzienia bez zawieszenia i 3-letnich zakazów prowadzenia działalności o charakterze detektywistycznym; swoje wnioski powtórzyła w złożonej apelacji. Pełnomocnik oskarżycieli posiłkowych domagał się po 200 tys. zł zadośćuczynienia dla poszkodowanych bielskich firm; zaś obrona - uniewinnienia.

To m.in. te strony procesu zaskarżyły wyrok Sądu Rejonowego w Bielsku Podlaskim. Apelację złożył też Marek F. Jak wynika z informacji PAP, akta sprawy są jeszcze w sądzie I instancji. Apelacje rozpozna białostocki sąd okręgowy.

Według Prokuratury Okręgowej w Białymstoku biznesmen Marek F. w kwietniu 2014 r. "kierował wykonaniem czynu zabronionego", czyli akcją założenia podsłuchów (w postaci nadajników radiowych umieszczonych w okładce teczki do korespondencji pochodzącej z jego firmy) w konkurencyjnych firmach z branży węglowej w Bielsku Podlaskim.

Skazując obu oskarżonych sąd uznał, iż celem było wejście w posiadanie informacji, do których sprawcy działań nie byli uprawnieni ale zaznaczył, że przestępstwem było już samo podłożenie urządzenia podsłuchowego. Za kluczowy dowód uznał zeznania mężczyzny, który sam brał udział w wydarzeniach, których dotyczyła sprawa. Początkowo również i on był w tej sprawie oskarżonym, ale 2,5 roku temu sąd w Bielsku Podlaskim postępowanie wobec niego jednak umorzył, doszło bowiem do pojednania stron i zadośćuczynienia ze strony oskarżonego.

Śledztwo w tej sprawie, to "odprysk" głównego postępowania dotyczącego tzw. afery podsłuchowej. Prowadziła je Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga, a dotyczyło ono podsłuchiwania w latach 2013-2014, w dwóch warszawskich restauracjach, osób z kręgu polityki, biznesu oraz byłych i obecnych funkcjonariuszy publicznych.

W sumie, podczas kilkudziesięciu nielegalnie nagranych spotkań, utrwalono rozmowy ponad stu osób; prokuraturze udało się ustalić tożsamość 97. Ujawnione w mediach nagrania rozmów wywołały w 2014 roku kryzys w rządzie ówczesnego premiera Donalda Tuska.

Oskarżeni byli w tym śledztwie dwaj biznesmeni, w tym Marek F. oraz dwaj pracownicy restauracji, w których dokonywano podsłuchów. Prokuratura przyjęła, że motywem ich działań były interesy biznesowo-finansowe.

W tej sprawie Sąd Okręgowy w Warszawie skazał Marka F. na 2,5 roku więzienia bez zawieszenia. Uznał go za pomysłodawcę podsłuchów i dysponenta taśm. W grudniu 2017 roku stołeczny sąd apelacyjny uznał ustalenia I instancji za prawidłowe i wyrok ten utrzymał.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy