Reklama

Reklama

Zamordował żonę i wysadził kamienicę. Zapadł wyrok

Dożywocie - taki wyrok usłyszał w środę (19 sierpnia) Tomasz J. Mężczyzna został skazany za morderstwo żony oraz wysadzenie kamienicy na poznańskim Dębcu, wskutek którego zginęły cztery osoby.

Proces w Sądzie Okręgowym w Poznaniu rozpoczął się w listopadzie 2019 roku. Tomasz J. został oskarżony m.in. o zabicie swojej żony Beaty J. oraz spowodowanie wybuchu w kamienicy na poznańskim Dębcu. W ten sposób próbował zatrzeć ślady zabójstwa. W wyniku eksplozji czworo mieszkańców budynku zginęło, a 20 zostało rannych.

Reklama

Do tragedii doszło 4 marca 2018 roku. Wskutek wybuchu gazu zawaliła się część kamienicy. Prokuratura ustaliła, że bezpośrednią przyczyną eksplozji było celowe odkręcenie przez Tomasza J. rury doprowadzającej gaz do kuchenki. Spowodowało to uwolnienie się znacznej ilości gazu i w efekcie doprowadziło do jego wybuchu. 

"Nie traktowała gróźb męża poważnie"

Pierwszym świadkiem zeznającym w procesie była siostra Beaty J., Iwona Ch.-O. Powiedziała, że Tomasz J. wielokrotnie groził swojej żonie. - Groził jej, że zabije siebie, zabije ją, lub zabierze jej to, co najbardziej kocha. Nie powiedział słów, że Kacprowi coś zrobi, tylko właśnie odgrażał się w taki sposób - zeznała.

Według Iwony Ch.-O. małżeństwo cierpiało ze względu na impulsywność Tomasza J. potęgowaną przez nadużywanie alkoholu. Dodała, że ofiara nie traktowała gróźb męża poważnie do czasu wypadku, jaki miał spowodować Tomasz J. 1 stycznia 2018 roku. W wyniku zdarzenia syn Beaty J. Kacper trafił do szpitala, Tomaszowi J. nie stało się nic poważnego.

- Moja siostra po wypadku była przekonana w stu procentach, że to było spowodowane z premedytacją. Natomiast wcześniej nie brała poważnie gróźb Tomasza - zeznała. Dodała, że Beata J. próbowała zgłosić tę sprawę policji. - Jeden dzień jeździła po komisariatach policji, chcąc zgłosić swoje podejrzenie - zeznała Iwona Ch.-O.

Dodała, że po wypadku samochodowym Beata J. zaczęła inaczej traktować dotychczasowe zachowanie męża. - Wyznała mi, że bała się Tomka (...) powiedziała mi, że zabił jej psa pod jej nieobecność - powiedziała Iwona Ch.-O.

- Za każdym razem, gdy wracała do domu prosiła, żeby ktoś jej towarzyszył, dopóki wiedziała, że Tomasz nie wyjechał do Anglii - zeznała siostra ofiary. Dodała, że po wypadku samochodowym, pod nieobecność żony, Tomasz J. zabrał z jej mieszkania pieniądze.

- Powiedziała, że się go boi, dlatego wymieniłyśmy zamek w drzwiach - zeznała świadek.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy