Reklama

Reklama

Zakajew ofiarą pojednania Polski z Rosją?

Szef czeczeńskiego rządu na emigracji przyjedzie dziś do Pułtuska, choć w Polsce grozi mu zatrzymanie. "Gazeta Wyborcza" zastanawia się, czy wizyta Zakajewa wywoła międzynarodowy skandal. Czy to ofiara pojednania z Rosją? - oburza się Komitet Polska-Czeczenia.

Światowy Kongres Czeczenów, który rozpocznie się dziś w Pułtusku, potrwa dwa dni. Jednym z gości będzie Ahmed Zakajew.

Reklama

Szef emigracyjnego rządu Czeczenii potwierdził dzisiaj, że zamierza przyjechać do Polski. Oświadczył, że nic nie wie o tym, by miał być zatrzymany w Polsce.

- Otrzymałem wizę na podróż do Polski. Na razie nie mam innych planów. Zamierzam tam pojechać. O nakazie zatrzymania nic nie wiem - powiedział czeczeński przywódca radiu Echo Moskwy.

Zakajew poinformował, że wizę otrzymał kilka dni temu. - Nie sądzę, by prowadzono dwa równoległe postępowania: MSZ - jedno, a Prokuratura Generalna - drugie. Działania powinny być uzgodnione - oznajmił.

Premier Czeczenii na emigracji dodał, że jeśli są jakieś problemy z jego przyjazdem do Polski, to polskie MSZ powinno było odmówić mu wizy. - Wtedy wszelkie rozmowy zostałyby przecięte - podkreślił.

Prokuratura rosyjska potwierdza, że wystąpi o wydanie Zakajewa

Prokuratura Generalna Federacji Rosyjskiej potwierdziła, że jeśli Zakajew przyjedzie do Polski, to strona rosyjska zażąda jego ekstradycji.

- W stosunku do Zakajewa istnieją niepodważalne dane o jego udziale w działalności terrorystycznej. Nadal będziemy domagać się jego wydania - bez względu na to, gdzie się znajduje - oświadczyła rzeczniczka prokuratury generalnej Marina Gridniewa, którą dzisiaj cytuje rządowa "Rossijskaja Gazieta".

Rzecznik prokuratora generalnego RP Mateusz Martyniuk przekazał w środę, że Zakajew zostanie zatrzymany przez policję lub Straż Graniczną, jeśli przyjedzie do Polski, gdyż jest ścigany listem gończym.

Z kolei rzecznik komendanta głównego policji Mariusz Sokołowski oświadczył, że polska policja, podobnie jak policje innych krajów należących do Interpolu, jest zobowiązana do zatrzymania poszukiwanego, jeśli znajdzie się on na terenie Polski.

Zakajew jest ścigany listem gończym przez Federację Rosyjską pod zarzutem działalności terrorystycznej, dokonywania porwań i udziału w zabójstwach.

Minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow potępił w środę zorganizowanie Światowego Kongresu Czeczeńskiego w Polsce. Jego zdaniem, ma to na celu zaostrzenie sytuacji na Północnym Kaukazie.

We wtorek ambasador Rosji w Warszawie Aleksandr Aleksiejew oznajmił, że Zakajew jest człowiekiem, wobec którego Rosja ma niepodważalne dowody, iż "brał udział w działalności terrorystycznej". Zapowiedział, że jeśli przyjedzie do Polski, Rosja zwróci się o jego ekstradycję.

Na liście zaproszonych na kongres są też co najmniej trzej inni Czeczeni, których Rosja uważa za terrorystów: Ahijad Idigow - były szef parlamentu niezależnej Czeczenii (przy pierwszym prezydencie Czeczeńskiej Republiki Iczkerii Dżocharze Dudajewie), Sajd-Hasan Abumuslimow - były wiceprezydent (przy prezydencie Asłanie Maschadowie) oraz Maierbek Waczagajew - były rzecznik prezydenta, a wcześniej przedstawiciel Czeczenii w Moskwie (przy Maschadowie).

"Gdyby doszło do zatrzymania Zakajewa, byłby skandal"

"Uważałem, że żyję w kraju, gdzie nakazy zatrzymania wydaje jeszcze polska prokuratura, a nie rosyjska" - mówi "Gazecie Wyborczej" konsul honorowy Republiki Iczkerii (Czeczenii) w Polsce Adam Borowski. "Gdyby rzeczywiście doszło do zatrzymania Zakajewa, byłby skandal" - dodaje.

"Gazeta Wyborcza" przypomina, że do tej Pory Polska nie wydawała czeczeńskich uchodźców i że Zakajew był u nas wielokrotnie, ostatnio w sierpniu. Występował nawet w polskiej telewizji. Polska policja zapewnia, że o wcześniejszych wizytach Zakajewa nie wiedziała. Tym razem stronę polską poinformowali Rosjanie.

Zakajew już wczoraj potwierdził swój przyjazd do Polski telefonicznie. "Mamy zapewnienie, że będzie obecny na kongresie, chociaż nie wiemy, w jaki sposób przyjedzie do Polski" - mówi "Rzeczpospolitej" Anna Kühn, rzeczniczka Światowego Kongresu Narodu Czeczeńskiego.

Przedstawiciel Zakajewa Asłambek Kecharsajew pytany przez "Rzeczpospolitą", czy nie obawia się zatrzymania go w Polsce, stwierdził: "Nie mam podstaw, by tak myśleć. Wiem natomiast, co powiedziało polskie MSZ: Zakajew otrzymał status polityczny w Londynie i związków z terroryzmem mu nie udowodniono. Co zaś dotyczy rosyjskich zarzutów, najpierw trzeba mieć dowody".

"Polska policja nie zatrzyma Zakajewa, ponieważ wie, że nie ma żadnych podstaw, by posądzać go o terroryzm" - uważa też dziennikarka Krystyna Kurczab-Redlich, autorka książki i filmów dokumentalnych o Czeczenii.

Jak traktować zapowiedzi o jego zatrzymaniu? "Wygląda to na zasłonę dymną, by przypodobać się nowym starym przyjaciołom" - mówi "Rz" Kurczab-Redlich.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy