Reklama

Reklama

Zabrze: Śledztwo ws. ginekologa zainicjowała jedna z pacjentek

Śledztwo w sprawie ginekologa z Zabrza, podejrzanego gwałcenie pacjentek i zmuszanie ich do poddania się innej czynności seksualnej, rozpoczęło doniesienie jednej z pokrzywdzonych. Policjanci ustalili później trzy inne ofiary lekarza - podała prokuratura.

Ginekolog nie przyznaje się do winy. Śledczy nie wykluczają, że pokrzywdzonych może być więcej, apelują, by się zgłaszały na policję lub do prokuratury.

Reklama

Wojciech Czapczyński z Prokuratury Rejonowe w Zabrzu powiedział PAP, że śledztwo w tej sprawie rozpoczęło się przed dwoma miesiącami po zawiadomieniu jednej z pacjentek. "Powiedziała, że jej zdaniem zakres przeprowadzonego badania kategorycznie przekraczał standardy" - wskazał prokurator.

Po wszczęciu postępowania policjanci znaleźli trzy kolejne pokrzywdzone. W czwartek na polecenie prokuratury zatrzymali 50-letniego lekarza, gdy wyjeżdżał z domu do gabinetu. Zabezpieczyli m.in. dokumentację medyczną i laptopy. Z policyjnych ustaleń wynika, że do przestępstw miało dojść w prywatnym gabinecie lekarskim w latach 2016-2018.

"Podejrzanemu przedstawiono zarzuty doprowadzenia pacjentek do obcowania płciowego lub poddania się innej czynności seksualnej. Wszystkie cztery pokrzywdzone były pacjentkami zatrzymanego lekarza, a czyny miały zostać popełnione w jego gabinecie w Zabrzu w trakcie przeprowadzania badań ginekologicznych" - powiedział PAP prokurator.

Podejrzany nie przyznał się do winy i złożył obszerne wyjaśnienia. "Kwestionował, jakoby podjęte przez niego działania przekraczały zakres czynów zabronionych, które zostały mu zarzucone" - informuje Czapczyński.

Jak podkreślają śledczy, w postępowaniu zgromadzili obszerny materiał dowodowy, prokuratura ma także opinie biegłych psychologów, a sąd przesłuchał pokrzywdzone. "Miejmy nadzieję, że dla nich postępowanie się już zakończyło, a dowody pozwolą na przeprowadzenie procesu karnego do końca" - powiedział prok. Czapczyński.

Po przesłuchaniu w prokuraturze podejrzany trafił pod dozór policji, musiał wpłacić 15 tys. zł poręczenia majątkowego. Został też zawieszony w wykonywaniu zawodu i ma zakaz kontaktowania się w pokrzywdzonymi oraz zbliżanie się do nich na mniej niż 100 metrów. Na poczet przyszłych kar i zadośćuczynienia dla pokrzywdzonych zabezpieczono dwa samochody i 90 tys. zł. Lekarzowi grozi do 12 lat więzienia.

Śledczy apelują do innych kobiet, które mogły być pokrzywdzone przez ginekologa, by zgłaszały się do policji lub prokuratury w Zabrzu. Dla dobra śledztwa i pokrzywdzonych prokuratura nie podaje dodatkowych szczegółów.(PAP)

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne