Reklama

Reklama

Za tydzień przesłuchanie Joachima Brudzińskiego ws. Gawłowskiego

W poniedziałek 6 sierpnia odbędzie się przesłuchanie szefa MSWiA Joachima Brudzińskiego - poinformowała PAP Prokuratura Krajowa. Chodzi o sprawę Stanisława Gawłowskiego. Wcześniej termin ten był wyznaczony na 30 lipca. Obrońcy posła PO twierdzą, że o zmianie terminu zostali powiadomieni dopiero w poniedziałek rano.

Przesłuchanie ministra Joachima Brudzińskiego zostało wyznaczone na poniedziałek, 6 sierpnia - poinformowała PAP naczelnik szczecińskiej delegatury Prokuratury Krajowej Małgorzata Zapolnik. Zaznaczyła, że wcześniej termin został ustalony na poniedziałek 30 lipca, jednak został przesunięty w piątek po południu.

Szef MSWiA ma zostać przesłuchany w związku ze śledztwem w tzw. "aferze melioracyjnej" dotyczącej nieprawidłowości w inwestycjach Zachodniopomorskiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych w Szczecinie. Stanisław Gawłowski usłyszał w tej sprawie zarzuty korupcyjne.

Reklama

Wniosek Romana Giertycha

Jak poinformowało PAP biuro prasowe Prokuratury Krajowej, minister Brudziński został wezwany na wniosek obrońcy posła PO, Romana Giertycha. "Czynności z udziałem świadka zostały zaplanowane na przyszły tydzień i jeśli wyznaczony termin nie ulegnie zmianie, to zostaną wykonane czynności procesowe z jego udziałem w postaci przesłuchania w charakterze świadka" - podało biuro prasowe.

Poinformowano też, że na wniosek pełnomocnika posła prokurator szczecińskiej delegatury Prokuratury Krajowej "dopuścił dowód z zeznań szeregu świadków, w tym różnych polityków - np. Ministra Spraw Zagranicznych w Rządzie PO-PSL - Pana Radosława Sikorskiego, który na wniosek adwokata Romana Giertycha został już przesłuchany w charakterze świadka w toku tego postępowania".  

"Nielojalność procesowa"

Drugi z pełnomocników Gawłowskiego, Rafał Wiechecki, powiedział dziennikarzom w poniedziałek, że informacja o zmianie terminu przesłuchania szefa MSWiA dotarła do jego kancelarii w poniedziałek rano. "Dzisiaj rano otrzymaliśmy faksem informację do kancelarii, że takiego przesłuchania (ministra Brudzińskiego) nie będzie. Będzie 6 sierpnia. Nie wiemy, z jakiego powodu. Dopiero dzisiaj rano otrzymaliśmy faks, że takiego przesłuchania nie będzie" - podkreślił. Dodał, że obrońcy posła PO odbierają to jako "pewną nielojalność procesową, przynajmniej ze strony świadka".

Zapytany, jakie wątki mogłyby być poruszane podczas przesłuchania ministra spraw wewnętrznych, mec. Wiechecki odpowiedział, że obrońcy mają co do tego "pewne przypuszczenia". Jak zaznaczył, być może są to kwestie, które pojawiły się w przestrzeni publicznej. "Jednym z wątków jest kwestia znajomości pana ministra z pewnymi osobami, które tutaj składają zeznania, czy też te informacje, które niedawno zostały ujawnione przez jednego z obrońców" - powiedział Wiechecki.

Przesłuchanie Gawłowskiego nielegalne?

Wiechecki pytany o poruszenie przez Romana Giertycha, kwestii "nielegalnego" przesłuchania Stanisława Gawłowskiego przez funkcjonariuszy CBA, Wiechecki powiedział, że "bezspornym jest", iż do aresztu śledczego "pod koniec czerwca do pana Stanisława Gawłowskiego przybyli agenci Centralnego Biura Antykorupcyjnego", na co "prokurator wyraził zgodę", o czym nie wiedzieli obrońcy posła.

CBA w niedzielę oświadczyło, że stwierdzenia o nielegalnym przesłuchaniu posła PO Stanisława Gawłowskiego i usiłowaniu nakłaniania go przez funkcjonariuszy CBA, by obciążał polityków PO to próba pomówienia.

Gawłowskiemu w połowie kwietnia br. przedstawiono pięć zarzutów, w tym trzy korupcyjne. O areszcie tymczasowym zdecydował dwa dni później szczeciński sąd rejonowy, a sąd okręgowy podtrzymał tę decyzję mimo zażaleń posła i jego pełnomocników. W połowie lipca sąd dopuścił wyjście posła z aresztu po wpłacie 500 tys. zł poręczenia majątkowego. Kwotę tę wpłaciła rodzina polityka.

Zarzuty dotyczą okresu, gdy Gawłowski był wiceministrem środowiska za czasów PO-PSL. Według prokuratury miał przyjąć wtedy co najmniej 175 tys. zł. w gotówce, a także dwa zegarki o łącznej wartości prawie 26 tys. zł.

Gawłowski miał też nakłaniać do przyjęcia łapówki w wysokości co najmniej 200 tys. zł, ujawnić informacje niejawne i popełnić plagiat pracy doktorskiej.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy