Reklama

Reklama

Za porady jasnowidza płaciła z publicznych pieniędzy. Teraz pracuje w ministerstwie

Była sekretarz Knurowa (Śląskie) Anna Karwot musiała odejść ze stanowiska, gdy okazało się, że wydała 40 tys. złotych na jasnowidza "na telefon". Polityk tłumaczyła, że radziła się w sprawach miasta. Od maja Karwot jest wewnętrznym audytorem w Ministerstwie Klimatu i Środowiska.

Anna Karwot związana jest z Kukiz'15 - od 2018 r. bez powodzenia kandydowała najpierw do Sejmiku Województwa Śląskiego, a następnie do Parlamentu Europejskiego i Sejmu z list PSL-Koalicji Polskiej. Wcześniej przez lata związana była ze śląskim samorządem oraz administracją rządową, jako szefowa Zespołu Audytu Wewnętrznego w Opolskim Urzędzie Wojewódzkim. Od maja 2021 r. pełni funkcję audytora wewnętrznego w Ministerstwie Klimatu i Środowiska.

W latach 2001-2010 Kawrot była sekretarzem miasta Knurów. Powody zakończenia pracy w samorządzie ujawnił serwis salon24.pl, który dotarł do protokołu nadzwyczajnej sesji Rady Miasta. 31 marca 2010 r. zaprezentowano oświadczenie Karwot tłumaczącej powody swojego odejścia.

Reklama

"Pragnę podkreślić, iż kłamstwem jest wykonywanie przez moją osobę z aparatu komórkowego rozmów do usług erotycznych. Natomiast, prawdą jest, iż radziłam się w problemach, sytuacjach konfliktowych związanych z piastowaną przez moją osobę funkcją z usług jasnowidzów" - informuje salon24.pl.

44 tys. złotych

Do sprawy Kawrot podczas sesji odniósł się prezydent miasta Adam Rams. Wytłumaczył, że w wyniku wewnętrznej kontroli odkryto, że w latach 2007-2010 opłaty za połączenia pod dodatkowo płatny numer 0700 z telefonu sekretarz wyniosły dokładnie 44 tys 26 zł i 62 gr.

Prezydent miasta przekazał, że wyraził zgodę na ugodę w sprawie zwrotu 40 tys. złotych. "Sekretarz złożyła propozycję rozwiązania stosunku pracy za porozumieniem stron i również wyraziłem na to zgodę" - mówił Rams. Z informacji na sesji wynika, że rozwiązanie umowy nastąpiło 31 marca 2010 r.

Salon24 próbował skontaktować się z Anną Karwot z m.in. pytaniem o to, czy zwróciła 44 tys. zł do kasy miasta. "Dwa numery telefonów, które otrzymaliśmy do urzędniczki resortu klimatu i środowiska, nie odpowiadały. Nowa audytor wewnętrzna ministerstwa nie skontaktowała się z nami, choć poprosiła o numer kontaktowy. Nie oddzwoniła do czasu publikacji" - przekazano.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje