Reklama

Reklama

Wyznania miłości i oferty seksu w listach do posłów

Prośby o interwencje, groźby, a nawet propozycje seksualne - taką korespondencję dostają od wyborców posłowie. Poseł Ruchu Palikota Robert Biedroń przyznaje, że zdarza się bardzo wiele nieprzyjemnych uwag, ale nie brakuje też miłych i zaskakujących wyznań.

Jak mówi polityk, jest bardzo dużo mowy nienawiści czy gróźb. Jednak zdecydowana większość - jak podkreśla Robert Biedroń - to pozytywne sygnały: wyznania miłości, sugestie dotyczące wyglądu lub wypowiedzi czy wręcz oferty seksualne.

Reklama

Polityk Ruchu Palikota ma ponad 20 asystentów społecznych i trzech pracowników, którzy pomagają mu odpowiadać na listy. A jak zapewnia poseł, poza tymi z groźbami, listy nie pozostają bez odpowiedzi. Poseł Platformy Obywatelskiej Sławomir Neumann mówi, że oprócz protestów przeciw rozpatrywanym w Sejmie ustawom, jest także bardzo wiele próśb o wsparcie finansowe. Ludzie proszą o pomoc w kupnie mieszkania czy znalezieniu pracy. Poseł Neumann nie ukrywa, że wyborcy potrafią także nieźle słownie "dowalić", bo - jak mówi - nie brakuje też listów, które odsądzają adresata od czci i wiary na przykład za wypowiedzi w mediach.

Franciszek Stefaniuk z PSL nie reaguje na obraźliwą korespondencję, ale docenia uwagi merytoryczne do uchwalanych w Sejmie ustaw. Poseł zapewnia, że listów miłosnych nie dostaje - jak tłumaczy - zapewne ze względu na wiek. Każdy, kto chce nie tylko napisać do posła, ale spotkać się z nim osobiście, może złożyć wizytę w jego biurze poselskim. Posłowie mają obowiązek dyżurować tam w każdy poniedziałek.

Dowiedz się więcej na temat: Nie | Robert Biedroń | oferty | posłowie | wyznania

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy