Reklama

Reklama

Wypadek z udziałem auta Antoniego Macierewicza. Zawiadomienie do prokuratury

Do toruńskiej prokuratury wpłynęło zawiadomienie posłów PO ws. zeszłotygodniowego wypadku z udziałem samochodu wiozącego ministra obrony narodowej Antoniego Macierewicza. Zdaniem autorów zawiadomienia, szef MON mógł nakłaniać kierowcę do niezachowania ostrożności.

Jak powiedział PAP p.o. zastępca szefa Prokuratury Rejonowej Toruń Centrum-Zachód Bartosz Wieczorek trwa analiza zawiadomienia. Dodał, że w najbliższych dniach zapadną dalsze decyzje.

Kolizja z udziałem ośmiu pojazdów

Reklama

W ubiegłą środę wieczorem na drodze krajowej nr 10 w Lubiczu Dolnym k. Torunia, doszło do wypadku z udziałem samochodu, w którym jechał szef MON. W kolizji uczestniczyło 8 pojazdów, w tym dwa z kolumny żandarmerii wojskowej. Macierewicz, który wracał z sympozjum "Oblicza dumy Polaków", zorganizowanego w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu, nie ucierpiał. Przesiadł się do innego samochodu i wrócił do Warszawy, gdzie jeszcze tego dnia wieczorem wziął udział w gali przyznania prezesowi PiS Jarosławowi Kaczyńskiemu nagrody Człowiek Wolności tygodnika "wSieci".

Zawiadomienie posłów PO dotyczy zarówno przekroczenia uprawnień ze strony ministra Macierewicza, który - według zawiadamiających - mógł wykorzystać swe kompetencje i nakłaniać kierowcę pojazdu do niezachowania ostrożności, przekroczenia przepisów w ruchu drogowym, jak i sprowadzenia katastrofy w ruchu lądowym.

Postępowanie Żandarmerii Wojskowej

Przebieg i okoliczności samego zdarzenia bada Żandarmeria Wojskowa pod nadzorem wydziału ds. wojskowych Prokuratury Rejonowej Poznań-Grunwald. W sprawie przesłuchiwani są świadkowie.  Według prokuratury wpływ na zdarzenie mogły mieć trudne warunki panujące na drodze. Według wstępnych ustaleń jeden z samochodów w kolumnie stracił przyczepność i uderzył w tył pojazdu jadącego przed nim. Następnie oba pojazdy, wytracając prędkość, uderzyły w samochody stojące przed skrzyżowaniem.

Sam minister odnosząc się do zdarzenia powiedział dziennikarzom, że wypadek "nie został spowodowany przez kierowcę samochodu, którym jechał".

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne