Reklama

Reklama

Wypadek w Oświęcimiu. Służba Ochrony Państwa zabrała głos

Każda sytuacja dotycząca nieplanowanego zatrzymania uprzywilejowanej kolumny samochodowej Służby Ochrony Państwa jest indywidualnie oceniana przez dowódcę ochrony bezpośredniej - poinformowała w piątek Służba Ochrony Państwa w związku z czwartkowym wypadkiem w Oświęcimiu.

Po wypadku, w którym ucierpiał 10-letni chłopiec, rzecznik prezydenta Błażej Spychalski informował, że "pan prezydent od razu zarządził zatrzymanie kolumny, wybiegł do tego dziecka. Zaraz poprosiliśmy karetkę, która poruszała się też w kolumnie, o to, by zajęła się dzieckiem".

Służba Ochrony Państwa - odnosząc się do pytań dziennikarzy - zamieściła w piątek na Twitterze oświadczenie dotyczące procedur przejazdu uprzywilejowanych kolumn samochodowych tej formacji. Wynika z niego, że szczegółowe procedury są niejawne. Natomiast co do nieplanowanego zatrzymania takiej kolumny sytuację ocenia szef ochrony.

Reklama

"Każda sytuacja dotycząca nieplanowanego zatrzymania uprzywilejowanej kolumny samochodowej Służby Ochrony Państwa jest indywidualnie oceniana przez dowódcę ochrony bezpośredniej będącego w stałym kontakcie z osobą ochranianą" - podał SOP.

Wyjaśnianie okoliczności wypadku

W piątek policja przesłuchała świadków zdarzenia w Oświęcimiu, podczas którego wchodzący w skład kolumny Prezydenta RP policyjny radiowóz niegroźnie potrącił dziecko na przejściu dla pieszych - dowiedziała się PAP od rzeczniczki oświęcimskiej policji Małgorzaty Jureckiej.

"Będziemy wyjaśniali wszelkie okoliczności. Przesłuchamy dziś świadków zdarzenia. Na pewno będzie to chłopiec, który brał w nim udział, a także dziecko, które chwilę wcześniej przejechało przejście na hulajnodze. Jest też jeden naoczny świadek. Oczywiście przesłuchani zostaną funkcjonariusze, którzy nie zostali przesłuchani wczoraj. To z pewnością około kilkunastu osób" - powiedziała Jurecka.

Policjantka poinformowała, że z dotychczasowych ustaleń wynika, iż do wypadku doszło w czwartek około godz. 16.20, gdy kolumna prezydencka z radiowozami na czele podjeżdżała do przejścia dla pieszych. "Kierowca trzeciego z kolei radiowozu zatrzymał się, bo zauważył przy przejściu chłopca na hulajnodze. Przepuścił go. Kiedy dziecko przeszło, policjant powoli ruszył. Wówczas wbiegł drugi chłopiec, który wpadł na samochód. Uderzył w prawe nadkole" - zrelacjonowała Jurecka.

Chłopiec trafił do oświęcimskiego szpitala. Nie doznał poważnych urazów. "Miał stłuczone udo, powstał siniak. Prawdopodobnie uraz powstał, gdy chłopiec upadł i uderzył się w krawężnik" - dodała policjantka.

Z informacji policji wynika, że rodzice chłopca ze względu na wiele wrażeń zadecydowali, iż nie pójdzie on w piątek do szkoły.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje