Reklama

Reklama

Wypadek posła Kukiz'15. Przeprowadzono eksperyment procesowy

We wtorek 22 sierpnia nad ranem, na drodze ekspresowej S8, w miejscu, gdzie w styczniu tego roku zginął poseł Rafał Wójcikowski (Kukiz'15), przeprowadzono eksperyment procesowy. Jego celem było odtworzenie przebiegu wypadku drogowego.

Śledztwo w sprawie wypadku prowadzi łódzka prokuratura okręgowa. W celu wyjaśnienia okoliczności sprawy śledczy podjęli m.in. decyzję o powołaniu biegłych z zakresu ruchu drogowego i medycyny sądowej z krakowskiego Instytutu Ekspertyz Sądowych im. prof. Jana Sehna - Pracowni Badań Wypadków Drogowych.  

Reklama

Mają oni wydać kompleksową opinię o przebiegu wypadku i jego przyczynach, a także o mechanizmie powstania obrażeń doznanych przez pokrzywdzonych. Mają także wskazać m.in., gdzie w pojeździe znajdował się poseł w chwili wypadku, a także czy jego zgon nastąpił w wyniku uderzenia jego auta w barierkę energochłonną, czy też nastąpił w wyniku uderzenia w stojące na jezdni auto przez forda transita.  

To właśnie na wniosek biegłych z krakowskiego instytutu przeprowadzony został wtorkowy eksperyment procesowy. Wynikał on z potrzeby pogłębienia ustaleń odnoszących się do możliwości i zdolności obserwacji pojazdu posła przez innych uczestników ruchu drogowego. Zdaniem biegłych, konieczne było odtworzenie przebiegu wypadku w podobnych warunkach oświetleniowych jak te, które były w styczniu.  

"Przeprowadziliśmy eksperyment procesowy, którego celem było odtworzenie przebiegu wypadku drogowego. Wzięli w nim udział biegli z Krakowa, którzy dokonywali swoich własnych pomiarów. Będą one, wraz z innym materiałem dowodowym, zbieranym przez kilka miesięcy, podstawą do wydania przez nich kompleksowej opinii dotyczącej zdarzenia" - powiedział po zakończeniu eksperymentu obecny na miejscu prokurator Andrzej Nowak z łódzkiej prokuratury okręgowej.  

Wyjaśnił, że eksperyment polegał na powtórzeniu szeregu pomiarów, szeregu dojazdów, odjazdów samochodów w warunkach maksymalnie zbliżonych do tych, w których wydarzył się wypadek.  

To już drugi eksperyment po wypadku

Był to kolejny eksperyment procesowy w sprawie wypadku. Poprzedni został przeprowadzony w drugiej połowie lutego. Prokuratura wyjaśniła wówczas, że podjęła taką decyzję, bo uważa, że przeprowadzenie eksperymentu może mieć istotne znaczenie z punktu widzenia odtworzenia wypadku, jak również ustalenia osoby odpowiedzialnej za jego spowodowanie.  

Śledczy chcieli zbadać, z jakiej odległości kierowca transportera, który uderzył w samochód posła mógł go zauważyć, a także czy mógł zachować się inaczej i uniknąć uderzenia.  

Chcieli sprawdzić też, czy pierwszy samochód, który minął auto posła i zatrzymał się w pobliżu, mógł w jakimś stopniu rozproszyć uwagę kierowcy nadjeżdżającego transportera.   

Dotychczasowe ustalenia

Z dotychczasowych ustaleń śledztwa wynika, że kierowane przez posła auto uderzyło w barierę energochłonną z lewej strony i obróciło się ok. 90 stopni w prawo, ustawiając się na prawym pasie prostopadle do innych użytkowników, jadących w tym samym kierunku. Nadjeżdżający van - volkswagen caddy - zdołał ominąć lewym pasem samochód posła, zatrzymując się w niedużej odległości. Następnie w auto posła uderzył inny van - ford transit. Parlamentarzysta zmarł mimo reanimacji. Cztery inne osoby zostały ranne.  

Według biegłych, poseł zmarł w wyniku wielonarządowych obrażeń wewnętrznych. Były one rozległe i między ich powstaniem a śmiercią minął bardzo krótki czas. Biegli uznali, że są to obrażenia charakterystyczne dla wypadków, w których osoba podczas zderzenia znajduje się wewnątrz samochodu.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje