Reklama

Reklama

Wypadek kolumny BOR. Relacja świadka

"Widziałem tylko uderzenie. Radiowóz się odbił, poleciał dalej i uderzył w - z tego, co teraz wiem - 70-letnią kobietę, którą odrzuciło na pasy. To było dwa, trzy metry od nas" – powiedział TVN24 jeden ze świadków wypadku z udziałem kolumny Biura Ochrony Rządu, do którego doszło wczoraj w godzinach wieczornych. Ranne zostały cztery osoby, jedna z nich w nocy wyszła ze szpitala.

Do zdarzenia doszło około godz. 20 na skrzyżowaniu ul. Hynki z ul. Żwirki i Wigury w Warszawie. Policyjny radiowóz, jadący w kolumnie BOR, zderzył się z samochodem dostawczym. Kolumna przewoziła Sekretarza Generalnego NATO - Jensa Stoltenberga, który wracał ze spotkania z prezydentem Andrzejem Dudą.

TVN24 dotarł do świadka zdarzenia, który akurat przejeżdżał tamtędy taksówką. "Czekaliśmy na skrzyżowaniu na światłach. Widziałem tylko uderzenie radiowozu w samochód dostawczy"-  relacjonował telewizji mężczyzna, choć jak wskazał nie jest w stanie "z całą pewnością stwierdzić, czy to samochód dostawczy uderzył w radiowóz".

Reklama

Jak powiedział TVN24, policyjny radiowóz wjechał na skrzyżowanie na czerwonym świetle, ale poruszał się używając sygnałów świetlnych i dźwiękowych.

"Jeżeli chodzi o to skrzyżowanie - jak państwo wiedzą - ono jest bardzo rozbudowane. Widziałem, jak (radiowóz -red.) wyjeżdżał zza kolumn wiaduktu, jechał z prędkością 50 może 60 kilometrów na godzinę. Jechał tak, że ten dostawczak go nie zauważył" - stwierdził.

Wskutek wypadku do szpitala trafili dwaj policjanci z radiowozu, kierowca furgonetki i potrącona piesza.

Kierowca furgonetki i dwoje policjantów pozostają pod okiem lekarzy. W nocy ze szpitala na własną prośbę wyszła piesza - informuje reporter RMF FM Krzysztof Zasada.

Okoliczności wypadku

Jak poinformował rzecznik KSP Sylwester Marczak, w bok radiowozu policyjnego uderzył samochód marki Iveco, zepchnął policyjny wóz na pobocze, następnie na pas zieleni, a potem na chodnik, gdzie samochód potrącił znajdującą się tam osobę. 

Aby wydobyć z samochodu jednego z poszkodowanych policjantów, straż pożarna musiała użyć sprzętu hydraulicznego.

Żaden z innych pojazdów kolumny BOR, która eskortowała szefa NATO nie uczestniczył w kolizji.

Retmaniak podał, że policja bada okoliczności zderzenia.

"Obecnie za wcześnie, żeby mówić, kto zawinił" - powiedział policjant. 

Do sprawy mają być powołani biegli, którzy przeprowadzą badania.

Retmaniak podał, że jedna z osób, która przebywała w szpitalu po wypadku radiowozu policyjnego, opuściła szpital na własne życzenie.


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy