Reklama

Reklama

"Wydarzenia": Małgorzata Wassermann możliwym następcą Zbigniewa Ziobry

Ważą się losy Zbigniewa Ziobry w rządzie. W poniedziałek (21 września) zbierze się kierownictwo PiS, które zdecyduje, co dalej z koalicją i ministrem sprawiedliwości. Giełda ewentualnych nazwisk następców już ruszyła. Jak dowiedziały się "Wydarzenia" Polsatu, w grze jest nie tylko Przemysław Czarnek, o czym informowały media, ale także Małgorzata Wassermann.

Jak informował "Wprost" i portal DoRzeczy.pl, kierownictwo Prawa i Sprawiedliwości wybrało już następcę Zbigniewa Ziobry na stanowisku ministra sprawiedliwości. Według doniesień medialnych, nowym szefem resortu ma zostać Przemysław Czarnek, wiceszef sejmowej komisji sprawiedliwości.

Reklama

Jak dowiedziały się z kolei "Wydarzenia" Polsatu, na giełdzie wciąż są dwa nazwiska. Oprócz Czarnka - Małgorzata Wassermann, posłanka i przewodnicząca komisji śledczej ds. Amber Gold. 

Gra w Zjednoczonej Prawicy toczy się nie tylko o ministerialne teki, ale i o schedę po Jarosławie Kaczyńskim oraz strategię i kierunek politycznych działań w przyszłości. Jak informują "Wydarzenia", w listopadzie, podczas kongresu partii, premier Mateusz Morawiecki ma objąć funkcję zastępcy prezesa PiS. 

Ostateczna decyzja ws. przyszłości Zbigniewa Ziobry ma zapaść w poniedziałek (21 września). 

Zawieszone negocjacje koalicyjne

Kryzys w Zjednoczonej Prawicy pojawił się po głosowaniu w Sejmie nad projektem noweli ustawy dotyczącej ochrony zwierząt. Mimo dyscypliny podczas głosowania, przeciw niej opowiedziało się 38 posłów klubu PiS, w tym wszyscy posłowie Solidarnej Polski oraz dwóch Porozumienia, a 15 innych posłów partii Jarosława Gowina wstrzymało się od głosu.

Szef klubu PiS Ryszard Terlecki powiedział w piątek dziennikarzom w Sejmie, że prowadzone od dwóch tygodni "mozolne rozmowy", które miały doprowadzić do rekonstrukcji rządu, załamały się po głosowaniach ws. ustawy, na której PiS zależało.

Zapytany, co musiałby zrobić lider Solidarnej Polski Zbigniew Ziobro, żeby sytuacja się zmieniła, odpowiedział, że teraz nie wie. - Wszystkie nasze ustalenia zawisły w próżni w pewnym sensie - dodał. Pytany zaś, jakie PiS ma zarzuty pod adresem Zbigniewa Ziobry, Terlecki wskazał dwa. - Jeden to, że tak trudno było się dogadać i nasi koalicjanci wciąż zgłaszali nowe oczekiwania. Z każdym dniem pojawiały się nowe pola niezbędne do negocjacji, co było trochę irytujące. No i wczorajsze zachowanie - powiedział wówczas szef klubu PiS. 


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne