Reklama

Reklama

Wybuch w zakładach azotowych na Białorusi. Zagrożenie dla Polski?

Po wypadku w zakładach azotowych w Grodnie na Białorusi, gdzie doszło do wybuchu i pożaru, przygraniczne stacje pomiarowe inspekcji ochrony środowiska w Podlaskiem nie odnotowały żadnych zmian w pomiarach - poinformowały w poniedziałek wieczorem służby wojewody podlaskiego.

Jak poinformowało Wojewódzkie Centrum Zarządzania Kryzysowego (WCZK) w Białymstoku, do wypadku w grodzieńskich zakładach azotowych doszło w poniedziałek, podczas prac związanych z układaniem płytek. Nastąpił wybuch, w wyniku którego zginęły dwie osoby.

Reklama

"Strażacy szybko ugasili pożar. Nie nastąpiło rozszczelnienie i nie nastąpił wyciek substancji niebezpiecznych. Przygraniczne stacje pomiarowe Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska nie odnotowały najmniejszych skoków w pomiarach (wszystko jest ok. 20 proc. poniżej normy)" - poinformowało WCZK, w komunikacie przekazanym PAP przez rzeczniczkę wojewody podlaskiego Annę Idźkowską.  

Według informacji telewizji Biełsat, do wypadku doszło w trakcie prac remontowych z użyciem palnika gazowego; nastąpiła reakcja chemiczna silnie toksycznego siarczanu hydroksyloaminy. W efekcie dwóch robotników śmiertelnie zatruło się oparami, a dwóch innych przewieziono do szpitala.

Lokalne portale internetowe, na które powołał się Biełsat, informowały, że nad zakładem widać było chmurę ciemnego dymu. Białoruska agencja prasowa Biełta poinformowała, że nie ma niebezpieczeństwa dla życia i zdrowia ludności. Służby sanitarne badają czystość powietrza.

Obwód grodzieński graniczy z województwem podlaskim, Grodno leży ok. 20 km od przejścia granicznego w Kuźnicy i ok. 80 km od Białegostoku.

Dowiedz się więcej na temat: Białoruś | wybuchy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy