Reklama

Reklama

Wybuch w Bejrucie. Nie ma informacji, by ucierpieli polscy obywatele. Na miejsce leci pomoc z Polski

"Na ten moment nadal nie mamy jakichkolwiek wiadomości, aby polscy obywatele ucierpieli na skutek eksplozji, do której doszło we wtorek (4 sierpnia) w stolicy Libanu, Bejrucie" - poinformował w środę (5 sierpnia) wiceminister spraw zagranicznych Paweł Jabłoński. O godz. 22 z lotniska w Warszawie wylatuje samolot PLL LOT z pomocą.

Jabłoński podkreślił na konferencji prasowej w Warszawie, że w wyniku wybuchu ucierpiała bardzo duża część Bejrutu - port jest zdewastowany, a duża część dzielnic mieszkalnych i handlowych zniszczona. Zaznaczył, że jest to wielka tragedia, "nieporównywalna z czymkolwiek do tej pory, choć Liban jest krajem, na którego terenie toczyły się działania wojenne". Dlatego, zauważył, skala zniszczeń jest bezprecedensowa.

Reklama

"Polska już wczoraj zwróciła się do strony libańskiej z pytaniem o to, czy potrzebne jest wsparcie. MSZ, nasza ambasada w Libanie, taki kontakt podjęły, ustalaliśmy także, czy wśród ofiar tej tragedii nie ma także obywateli polskich. Na ten moment mogę powiedzieć, że w dalszym ciągu nie mamy jakichkolwiek sygnałów, by polscy obywatele w tym wybuchy ucierpieli" - powiedział wiceszef MSZ.

Polacy spieszą z pomocą

Jak przekazał Jabłoński, w środę o godz. 22 z lotniska w Warszawie wylatuje samolot PLL LOT z pomocą dla Libanu. Podkreślił, że polska pomoc dla Libanu została zorganizowana "na polecenie premiera Mateusza Morawieckiego". 

"MSZ wraz z polską ambasadą w Libanie, w koordynacji z innymi instytucjami - m.in. Agencją Rezerw Materiałowych, Państwową Strażą Pożarną, która wysłała swoich ratowników medycznych, chemicznych, także tych, którzy będą poszukiwali ludzi pod gruzami" - podkreślił wiceminister.

Zaznaczył, że Polska wyśle zespół medyczny i humanitarny Polskiego Centrum Pomocy Międzynarodowej, a także sprzęt medyczny, wyposażenie, środki opatrunkowe.

"To wszystko ma wesprzeć Libańczyków. Chcemy, żeby polska pomoc była tam, gdzie jest potrzebna" - dodał Jabłoński.

"Pierwszy krok"

Wiceminister spraw zagranicznych powiedział na konferencji prasowej, że samolot, który w środę wieczorem wylatuje z Warszawy do Libanu, to "pierwszy krok". "Przez najbliższe dni będziemy kontynuowali tę pomoc. Prawdopodobnie następny samolot będzie to transport, który poleci po naszych strażaków, po naszych lekarzy, którzy po kilku dniach czy tygodniach będą wracali stamtąd" - podkreślił.

"Prawdopodobnie w przyszłym tygodniu jest możliwy kolejny transport. Będziemy w dalszym kontakcie z władzami libańskimi, aby przekazywać niezbędną pomoc humanitarną, także pomoc, która będzie niezbędna w odbudowie kraju" - dodał Jabłoński.

Potężna eksplozja

We wtorek późnym popołudniem Bejrutem wstrząsnęła potężna eksplozja, która spowodowała śmierć co najmniej 100 osób i raniła ok. cztery tys. Jako przyczynę wybuchu, który zniszczył dużą część Bejrutu, podaje się pożar składowanych w porcie niebezpiecznych chemikaliów. 

W środę na swojej stronie internetowej katarska telewizja Al-Dżazira podała, że saletra amonowa, która eksplodowała w Bejrucie, została skonfiskowana przez władze Libanu w 2013 roku na rosyjskim statku, płynącym z Gruzji do Mozambiku.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje