Reklama

Reklama

Wybory szefa PO. Borys Budka chce zabiegać o poparcie konkurentów

Szef klubu KO Borys Budka nie wyklucza, że jeszcze w tym tygodniu zgłosi swą kandydaturę na szefa PO. O wsparciu dla swojej kandydatury chce rozmawiać z potencjalnymi konkurentami do fotela przewodniczącego - Joanną Muchą i Bartoszem Arłukowiczem. Wciąż nie wiadomo, czy na start zdecyduje się Grzegorz Schetyna

Kadencja obecnego lidera Platformy Obywatelskiej upływa pod koniec stycznia. Kalendarz wyborów nowego przewodniczącego przyjęła w ostatnią sobotę Rada Krajowa partii. Zgodnie z jej uchwałą pierwsza tura wyborów odbędzie się 25 stycznia, ewentualna druga - 8 lutego. 

Reklama

Udział w wyborach będą mieli prawo wziąć wszyscy członkowie partii.Kandydatów na szefa PO można zgłaszać do 3 stycznia. Wniosek o rejestrację kandydatury musi zostać poparty 10 podpisami członków Rady Krajowej Platformy.

Budka zabiega o poparcie

Według Budki - obecnego wiceprzewodniczącego partii i szefa klubu Koalicji Obywatelskiej - pod koniec tego tygodnia ma się zebrać zarząd partii, aby dopracować szczegóły przedwyborczej procedury. "Zarząd musi jeszcze dopiąć pewne szczegóły techniczne, jeśli chodzi o kwestie związane ze zgłaszaniem kandydatur" - wyjaśnił polityk. 

Nie wykluczył, że swą kandydaturę zarejestruje jeszcze w tym tygodniu. "Jeszcze na tym posiedzeniu Sejmu będę zbierał podpisy" - mówi Budka.

Polityk zapowiada jednocześnie, iż będzie chciał porozmawiać ze swymi potencjalnymi konkurentami do fotela szefa PO - posłanką Joanną Muchą, która zadeklarowała już wolę startu oraz europosłem Bartoszem Arłukowiczem, który kandydowania nie wyklucza. 

"Będę rozmawiał zarówno z Bartkiem Arłukowiczem, jak i Joanną Muchą, i zachęcał ich do tego, by poparli mnie w wyścigu na szefa partii" - podkreśla Budka.

Schetyna wciąż nie ogłosił decyzji

Decyzji o ewentualnym starcie wciąż nie ogłosił jeszcze obecny lider PO Grzegorz Schetyna. Jego bliscy współpracownicy są przekonani, że będzie walczył o reelekcję. Podkreślają przy tym, że ma duże szanse na to, by w dalszym ciągu kierować Platformą. 

"Grzegorz ma wiele atutów, trzeba pamiętać o tym, że udało mu się zbudować Koalicję Obywatelską, pakt senacki, doprowadzić do wyboru Tomasza Grodzkiego na marszałka Senatu. Małgosia Kidawa-Błońska to także jego dzieło. Jego ewentualne szanse wyborcze będą zależały między innymi od tego, jakie i jak trwałe sojusze zbuduje" - tłumaczy w rozmowie z PAP osoba z otoczenia Schetyny. 

Kolejny ze stronników lidera PO dodaje: "Nic nie jest przesądzone, jeszcze mogą się niektórzy zdziwić".

PO podzielona

Inaczej sytuację w PO widzą partyjni oponenci Schetyny, zwłaszcza ci, którzy deklarują się jako wyborcy Borysa Budki. Duża część z nich to przedstawiciele młodszego pokolenia - trzydziesto i czterdziestolatków. 

"Moim zdaniem Schetyna nie ma żadnych szans, by utrzymać się na funkcji przewodniczącego" - przekonuje jeden z posłów. Opinię tą podziela także nieco starszy przedstawiciel opozycji wewnętrznej. "Najmniejszych" - mówi, pytany o to, jakie perspektywy wyborcze ma obecny szef PO.

Budka podkreśla, że jego start nie będzie przeciwko komukolwiek w partii, także Schetynie. "Kandyduję po to, by wzmocnić Platformę Obywatelską" - zapewnił szef klubu Koalicji Obywatelskiej.

Dużo ostrzej wypowiada się Joanna Mucha. "Dzisiejsze kierownictwo mojej partii - w moim przekonaniu - doszło do ściany. Platforma pod kierownictwem Grzegorza Schetyny wystartowała do wyborczych wyścigów w różnych konfiguracjach i tych wyborów nie wygrała. Nie możemy sobie pozwolić na przegranie jakichkolwiek przyszłych wyborów, bo to oznaczałoby bezpowrotnie utracone szanse dla Polski" - przekonywała posłanka w poniedziałkowym wywiadzie dla Onetu.

"Musi nastąpić zmiana"

Start na szefa PO zapowiedział też senator Bogdan Zdrojewski. We wtorkowej rozmowie z portalem gazeta.pl wyraził pogląd, że jeśli kandydatka PO na prezydenta Małgorzata Kidawa-Błońska ma wygrać przeszłoroczne wybory, "za jej plecami jako szef Platformy nie powinien stać Grzegorz Schetyna". 

"Tu musi nastąpić zmiana. Warunkiem jej sukcesu jest silny mandat w kampanii wyborczej i silne wsparcie partii oraz elektoratu. To będzie możliwe wyłącznie przy realnej zmianie w samej Platformie. Jeśli wszystko zostanie po staremu, przegramy z kretesem najpierw wybory prezydenckie, a potem przyszłość Platformy" - ocenił Zdrojewski. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje