Reklama

Reklama

Wybory korespondencyjne. Prof. Szydło: Wniosek NIK o braku podstaw prawnych do działania premiera nieuzasadniony

Wniosek NIK o braku podstaw prawnych do działania premiera w sprawie przygotowania prezydenckich wyborów 10 maja 2020 roku jest całkowicie nieuzasadniony - napisano w opinii, pod którą podpisał się m.in. przewodniczący Rady Legislacyjnej, prof. Marek Szydło.

Pod opinią - oprócz prof. dr hab. Marka Szydły - podpisali się także: dr hab. Czesław Kłak, prof. Kujawsko-Pomorskiej Szkoły Wyższej w Bydgoszczy; dr hab. Piotr Zakrzewski, prof. Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego oraz dr hab. Filip Ciepły, również prof. KUL.

Jak napisano w opinii, "należy jednoznacznie stwierdzić, iż wniosek z kontroli NIK dotyczący braku podstaw prawnych do działania przez premiera i podległych mu ministrów jest całkowicie nieuzasadniony".

Eksperci: Decyzje miały pełną podstawę prawną

Autorzy podkreślili, że decyzje premiera "miały pełną podstawę prawną" w przepisach ustawy antycovidowej w brzmieniu obowiązującym 16 kwietnia 2020 roku, a także w przepisach Kodeksu wyborczego "przewidujących określone zadania operatora wyznaczonego, jakim jest Poczta Polska S.A., związane z głosowaniem korespondencyjnym w wyborach", w tym wyborach prezydenckich zarządzonych na 10 maja 2020 roku.

Reklama

Według autorów opinii, decyzje premiera miały na celu przeciwdziałanie COVID-19, a przeprowadzenie głosowania korespondencyjnego "było niewątpliwie skutecznym instrumentem zapobiegania rozprzestrzeniania się wirusa powodującego chorobę COVID-19". Jak wskazano, dzięki takiemu rozwiązaniu można - przynajmniej w określonym zakresie - uniknąć gromadzenia ludzi w większych skupiskach i na małej przestrzeni.

W opinii podkreślono ponadto, że "kwestionowane przez NIK decyzje nie zarządzały wyborów prezydenta RP, ani też nie zarządzały przeprowadzenia ich w trybie wyłącznie korespondencyjnym". "Obie te decyzje dotyczyły głosowania korespondencyjnego przewidzianego w obowiązujących na dzień ich wydania przepisach Kodeksu wyborczego oraz nakazywały obu podmiotom (jedynie) rozpoczęcie procesu przygotowywania się do określonego prawem przeprowadzenia głosowania korespondencyjnego" - czytamy.

"Działał w ramach swych kompetencji"

"Obecnie niedopuszczalne jest interpretowanie decyzji premiera contra legem i wywodzenie z nich treści, których w nich nie ma. Należy raczej, zgodnie z orzecznictwem sądowoadministracyjnym, interpretować treść tych decyzji w zgodzie obowiązującym w dniu ich wydania prawem, aby utrzymać ich ważność" - podkreślono również.

Zdaniem autorów opinii nie można uznać, że premier zrealizował znamiona czynu zabronionego, "działał bowiem w ramach swych kompetencji, określonych ustawą antycovidową, wydał decyzje administracyjne na podstawie obowiązującego prawa, którego zgodność z konstytucją nie została zakwestionowana we właściwym trybie".

"Premier nie nakazał przeprowadzenia wyborów wyłącznie w trybie korespondencyjnym ani też nie wkroczył w materię prawa wyborczego. Z kolei z faktu, że ostatecznie w dniu 10 maja 2020 r. wybory Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej nie odbyły się, jak również, że ostatecznie ustawodawca nie zdecydował się na wprowadzenie powszechnego głosowania w trybie korespondencyjnym nie można wywodzić odpowiedzialności karnej Prezesa Rady Ministrów. Są to bowiem okoliczności, które zaistniały później" - napisano.

Autorzy opinii podkreślili również m.in., że działania członków zarządów Poczty Polskiej S.A. oraz Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych S.A. podjęte w związku poleceniami premiera z 16 kwietnia 2020 roku nie wypełniają znamion przestępstwa nadużycia zaufania i wyrządzenia szkody w mieniu o wielkiej wartości. "Wynika to z faktu, iż decyzje premiera, które były podstawą tych działań nie były wadliwe prawnie, gdyż nie wykazano żadnych wad prawnych" - podkreślono.

Jak również czytamy, stwierdzić należy też, iż "nieuzasadnione jest również twierdzenie o wypełnieniu znamion czynu zabronionego przez ministra aktywów państwowych oraz ministra spraw wewnętrznych i administracji".

Kontrola NIK i zawiadomienia do prokuratury

NIK przedstawiła w połowie maja raport dotyczący przygotowań do wyborów korespondencyjnych prezydenta RP, które miały się odbyć 10 maja 2020 r. Izba negatywnie oceniła proces przygotowania tych wyborów po kontroli działań: KPRM, MSWiA, MAP oraz Poczty Polskiej i PWPW; zdaniem NIK organizowanie i przygotowanie wyborów na podstawie decyzji administracyjnej nie powinno mieć miejsca i było pozbawione podstaw prawnych. Izba skierowała wtedy do prokuratury zawiadomienia o uzasadnionym podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez zarządy Poczty Polskiej i Polską Wytwórnię Papierów Wartościowych.

W ubiegłym tygodniu szef NIK poinformował z kolei, że kieruje do prokuratury zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez premiera, szefów MAP i MSWiA oraz szefa KPRM. 

Według NIK premier Mateusz Morawiecki wydał dwie decyzje administracyjne dotyczące wyborów korespondencyjnych "bez podstawy prawnej", a "decyzje te de facto powierzały przygotowanie wyborów, które miały odbyć się 10 maja 2020 podmiotom do tego nieuprawnionym". NIK zaznacza, że "w momencie wydania decyzji nie istniały żadne normy rangi ustawowej, które upoważniałyby prezesa Rady Ministrów do organizacji wyborów, była to wyłączna kompetencja Państwowej Komisji Wyborczej".

Podobne uwagi - jak podano - dotyczą zawiadomienia w sprawie szefa KPRM, który brał udział w procesie przygotowania i wydania decyzji premiera. Z kolei zawiadomienia NIK do prokuratury ws. ministrów Sasina i Kamińskiego dotyczą niedopełnienia przez nich obowiązków wynikających z decyzji premiera w sprawie organizacji wyborów korespondencyjnych - według NIK choć decyzje te zostały wydane bezprawnie, resorty nie skorzystały z prawa ich zaskarżenia, były więc zobowiązane do ich wykonania.

Centrum Informacyjne Rządu oświadczyło w ubiegłym tygodniu, że "wszystkie decyzje o rozpoczęciu technicznych przygotowań do głosowania korespondencyjnego w wyborach prezydenckich były zgodne z prawem", o czym świadczy "wiele ekspertyz prawnych, którymi dysponuje KPRM". Zdaniem CIR, premier i szef KPRM stali na straży konstytucji. Z kolei minister Sasin stwierdził odnosząc się do zawiadomień NIK, że "szkoda autorytetu Najwyższej Izby Kontroli, który na naszych oczach upada".

Wybory korespondencyjne

Raport NIK dotyczy organizacji wyborów prezydenta, w których Polacy, ze względu na pandemię COVID-19, mieli głosować wyłącznie drogą korespondencyjną. Za organizację głosowania - zgodnie z ustawą z 6 kwietnia o szczególnych zasadach przeprowadzania wyborów powszechnych na Prezydenta RP zarządzonych w 2020 r. - odpowiadał minister aktywów państwowych. Ustawa weszła w życie 9 maja, wcześniej jednak wydrukowane zostały m.in. pakiety wyborcze; ich dostarczeniem miała się zająć Poczta Polska.

Wybory jednak nie odbyły się 10 maja. Tego dnia Państwowa Komisja Wyborcza stwierdziła w wydanej uchwale, że "brak było możliwości głosowania na kandydatów" i że fakt ten jest równoważny w skutkach z przewidzianym w art. 293 Kodeksu wyborczego brakiem możliwości głosowania ze względu na brak kandydatów. 

Ostatecznie wybory odbyły się 28 czerwca.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje