Reklama

Reklama

"Wszyscy jesteśmy odpowiedzialni za słowa"

- Jadę samochodem z dziewięcioletnią córką i jej koleżankami. I widzimy napis na murze: "Plaga islamistów zaleje Europę". "Dziewczynki, czy ludzie są plagą?" - pytam. "Nie, ciociu, plagą mogą być robaki". Dzięki krótkiej rozmowie o języku dzieci zobaczyły, że ten, kto wymalował cytowany napis, postrzega ludzi jak robaki – tak o świadomości językowej, która ma być jedną z metod walki z mową nienawiści, mówiła dr Małgorzata Majewska, językoznawczyni z Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Reklama

Interia zorganizowała debatę "Odpowiedzialni za słowa", podczas której o różnych aspektach mowy nienawiści i hejtu dyskutowali: dr Małgorzata Majewska, językoznawczyni z Uniwersytetu Jagiellońskiego, dr Mikołaj Małecki, ekspert prawa karnego z UJ, dr Grzegorz Ptaszek, prezes Polskiego Towarzystwa Edukacji Medialnej naukowo związany z Wydziałem Humanistycznym AGH w Krakowie oraz dr Bartosz Kwieciński, medioznawca i badacz propagandy z Centrum Badań Holokaustu UJ. Spotkanie odbyło się ósmego lutego br. w księgarni De Revolutionibus w Krakowie.

Co to jest hejt?

Reklama

- "Nie masz prawa tu być, bo...". Do tego zdania można sprowadzić definicję hejtu i mowy nienawiści - przekonywała dr Majewska. Jak wyjaśniała, powody wykluczenia ze wspólnoty mogą być różne - bo jesteś pochodzenia żydowskiego, bo jesteś homoseksualistą, bo wyznajesz taką a nie inną religię.

- Hejt to każdy mechanizm, w którym wykluczamy człowieka z kategorii, do której on na mocy umowy społecznej przynależy, np. gdy o człowieku mówimy, że jest szczurem, albo że nie jest prawdziwym Polakiem, mimo że na mocy urodzenia i prawa nim jest - tłumaczyła językoznawczyni.

Jak zaznaczyła, "język pokazuje sposób, w jaki widzimy świat i jak siebie postrzegamy w świecie".

- Dziś zauważam niepokojący proces. W przestrzeni publicznej słyszymy zgodę, żeby nazywać ludzi kanaliami, szczurami i unieważniać podmiotowość w człowieku. Mam obawę, że to staje się dyskursem dominującym - stwierdziła.

Polskie prawo o mowie nienawiści

Dr Mikołaj Małecki tłumaczył zaś, jak do kwestii mowy nienawiści podchodzi polskie prawodawstwo. - W Kodeksie karnym słowo "nienawiść" pojawia się raz i to w specyficznym kontekście - tłumaczył prawnik. Chodzi o art.  256, mówiący o publicznym propagowaniu faszyzmu i nawoływaniu do nienawiści. Kluczowe jest tu słowo "nawoływanie".

Jak zauważył ekspert - zjawisko nie jest nazwane od strony sprawcy, czyli tego, kto szerzy hejt. - Wydaje mi się, że z punktu widzenia prawa karnego na problem hejtu i mowy nienawiści należałoby spojrzeć szerzej. Gdy prześledzimy podstawy prawne, które mogą wchodzić w grę, kiedy chcemy pociągnąć kogoś do odpowiedzialności karnej za tego typu zachowania, to należałoby powiedzieć o mowie nienawiści i hejcie jako każdej formie wyrazu, co również może się wyrażać przez atak fizyczny, a perspektywa nienawiści będzie tylko motywacją, dla której ktoś stosuje, na przykład przemoc, w stosunku do określonych osób - wyjaśniał. 

Zobacz wideo:

Ludobójstwa zaczynały się od języka

Obraz mowy nienawiści z historycznej perspektywy nakreślił z kolei dr Bartosz Kwieciński z Centrum Badań Holokaustu UJ.

- Rzadko która mowa nienawiści prowadzi do aktów najbardziej eksterminacyjnych, ale właściwie każdy akt ludobójstwa wiązał się z procesem degradacji językowej - mówił badacz propagandy. I wyliczał: od ludobójstw XV-XVI -wiecznych, przez ludobójstwo Ormian, Holokaust, po ludobójstwa w Afryce, na Dalekim Wschodzie, czy w Europie na początku lat 90-tych XX wieku. W ekstremalnie różnych kulturach eksterminacja wiąże się z unicestwieniem na poziomie języka. Wszędzie też - jak tłumaczył dr Kwieciński - chodziło o grupę, której zlikwidowanie stanowiło obietnicę lepszego świata.

Dr Grzegorz Ptaszek zwrócił uwagę, jak dostępność mediów wpływa na łatwość w rozpowszechnianiu mowy nienawiści. - Dzisiaj hejt czy obrażanie drugiej osoby traktujemy, jak coś, na co jest przyzwolenie społeczne i to jest niepokojące - mówił ekspert. Zdaniem dra Ptaszka, dziś ludziom brakuje wewnętrznej potrzeby kontrolowania emocji.

Zobacz wideo:

Potrzebujemy wspólnoty, ale dostajemy iluzję

O innym aspekcie korzystania z mediów społecznościowych powiedziała dr Majewska. Jej zdaniem, nie jesteśmy gotowi na iluzję wspólnoty, jaką dają nam social media. - Nie doceniamy tego, jak ogromna jest nasza potrzeba przynależności do wspólnoty. Kiedyś to ona definiowała, czy przeżyjemy, czy nie. Dziś, tworząc fikcyjne konta na Facebooku, znajdę dowolną liczbę wspólnot, które mnie legitymizują - tłumaczyła. I tak - jak mówiła medioznawczyni - nawet jeśli ktoś napisze bardzo obraźliwy tekst, w sieci znajdzie się grupa popleczników.

Jak zauważyli uczestnicy debaty, istotnym wątkiem w dyskusji o mowie nienawiści jest kwestia przynależności do grupy. Dr Majewska mówiła o windowaniu pozycji. Dr Kwieciński odnotował zaś, że opowiadanie się po stronie radykalnych sądów to jeden z najważniejszych elementów tożsamościowych. - Mowa nienawiści najczęściej budzi się z emocji - 90 proc, to działania impulsywne, emotywne, o czym pisał Noam Chomsky, kiedy formułował swoje dziesięć tez dotyczących manipulacji i fake newsów - przypomniał specjalista ds. propagandy. Z kolei dr Ptaszek zwrócił uwagę, że nienawiść i pogarda należą do grupy emocji wrogich, które właśnie taką - wrogą - postawę wobec drugiego człowieka wyrażają. Zawiera się w niej także chęć wyrządzenia krzywdy.

Kiedy mówienie prawdy jest hejtem?

- Hejt, który przybiera postać mówienia prawdy w rzekomym interesie publicznym też może być pociągnięty do odpowiedzialności prawno-karnej - stwierdził dr Małecki. Dr Majewska przekonywała z kolei, że nienawiść często nie przybiera wulgarnej formy i jest nią na przykład zawstydzanie.

Zobacz wideo:

Edukacją w hejt? Sprzeczne opinie

Jak sobie radzić z problemem mowy nienawiści? Dr Grzegorz Ptaszek wskazał na edukację. Sceptyczny wobec tego pomysłu był dr Kwieciński, który przytoczył wyniki badań niemieckich naukowców, zajmujących się "pedagogiką Holokaustu". - Postanowiono zbadać metodę, która była uznawana za najskuteczniejszą prewencję, czyli wizyta w miejscach pamięci, takich jak Auschwitz. Badania na grupie reprezentatywnej pokazały, że to nie działa - jeśli ktoś miał antysemickie i ksenofobiczne uprzedzenia, czy używał mowy nienawiści, to wizyta nawet specjalnie dedykowana programowo nie zmienia jego poglądu - tłumaczył.

- Od najmłodszych lat powinniśmy uwrażliwiać na pewne sprawy i kwestie nie tylko związane z językiem nienawiści - zaznaczył z kolei dr Grzegorz Ptaszek. Jego zdaniem, kluczowa jest umiejętność rozpoznawania i wyrażania emocji, czego powinno się uczyć dzieci. - W podstawie programowej takie zapisy są. Inną kwestią jest ich realizowanie - mówił.

Inne spojrzenie przedstawiła dr Małgorzata Majewska, językoznawczyni. - Myślę, że z pomocą przychodzi nauka. Są trzy mechanizmy oswajania świata - metafora, metonimia i schemat poznawczy. Jadę kiedyś samochodem z dziewięcioletnią córką i jej koleżankami. I widzimy napis na murze: "Plaga islamistów zaleje Europę". Zapytałam: - "Dziewczynki, czy ludzie są plagą?" - "Nie, ciociu, przecież to robaki". I nagle przez metajęzyk, czyli język o języku, dałam im dostęp do tego, żeby zobaczyły, że ten, kto wymalował cytowany napis, postrzega ludzi jak robaki - wyjaśniała.

Doktor Majewska zwróciła też uwagę na to, jak istotnie jest "małe słówko <mi>". - "Czemu ty mi to robisz? Ten celownik wpływu pokazuje, że ktoś zupełnie neutralne działania odbiera jak coś, wyrządzonego specjalnie po to, żeby było mi przykro - mówiła. W opinii ekspertki, świadomość językowa pozwala "zrozumieć, jak to działa" i "oderwać język od nas samych i od świata".

Zobacz wideo:

Jak walczyć z hejtem?

W dalszej części spotkania eksperci zastanowili się, w jaki sposób można radzić sobie z mową nienawiści i hejterami. Kiedy postępowanie wszczyna prokuratura, a kiedy konieczne jest powództwo cywilne? O krokach prawnych opowiedział dr Małecki.

Zobacz wideo:

I co dalej? Podsumowanie spotkania

- Przez najbliższe trzy do pięciu lat musimy społecznie wypracować nowe strategie radzenia sobie z tym jednak nowym zjawiskiem - powiedziała na zakończenie debaty dr Małgorzata Majewska, która - jak zaznaczyła - dużą wiarę upatruje w świadomości metajęzykowej.

- Wszyscy jesteśmy odpowiedzialni za słowa: nauczyciele, dziennikarze, rodzice - podkreśli z kolei dr Grzegorz Ptaszek. Zdaniem prezesa Polskiego Towarzystwa Edukacji Medialnej, ważne, by znaleźć odpowiedź, co robić, żeby nie było w nas niechęci wobec innego.

- Wydaje mi się, że dobrą metodą, choć niestety obarczoną ryzykiem nakręcenia się mowy nienawiści, jest mimo wszystko zdjęcie maski: żeby hejter nie był anonimowy - uważa natomiast dr Bartosz Kwieciński. Ekspert duże znaczenie w walce z hejtem przypisuje elitom i organom ścigania, które to "powinny być filtrem".

Z kolei dr Mikołaj Małecki zwrócił się z apelem do ministra sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego: "Jeżeli ktoś stosuje mowę nienawiści, która jest przestępstwem, to należy to ścigać. Proszę chronić nas, obywateli, i ścigać przestępców, panie ministrze" - powiedział na zakończenie.

Zobacz wideo:

NAGRANIE CAŁEJ DEBATY DOSTĘPNE JEST TUTAJ.

Polecamy także:

"Wystarczy iskra, by uruchomić nienawiść"

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama