Reklama

Reklama

"Wstyd dla wymiaru sprawiedliwości". Premier o sprawie Hansa G.

To wstyd dla wymiaru sprawiedliwości - tak premier Mateusz Morawiecki ocenił wyrok gdańskiego sądu w procesie wytoczonym przez Natalię Nitek-Płażyńską niemieckiemu przedsiębiorcy, Hansowi G. Sąd uznał G. za winnego obrażania Polaków, a powódkę uznał przy tym za winną nagrywania G. bez jego wiedzy.

Wyrok, do którego na Facebooku odniósł się Morawiecki, zapadł przed sądem apelacyjnym w marcu br. w procesie cywilnym wytoczonym przez Nitek-Płażyńską - prywatnie żonę posła PiS Kacpra Płażyńskiego - jej byłemu pracodawcy, współwłaścicielowi firmy działającej w Kosakowie, Hansowi G.

"Rzadko komentuję wyroki, które ferują niezawisłe polskie sądy. Wbrew obowiązującej w III RP 'prawdzie' nie uważam zresztą komentowania wyroków sądowych za coś niewłaściwego. Wręcz przeciwnie. Otwarte, wolne i demokratyczne społeczeństwo powinno badać i zgłębiać wyroki sądów" - czytamy we wpisie szefa rządu.

Reklama

Wyrok, który premier zdecydował się skomentować, w jego ocenie jest skandaliczny. Relacjonując sprawę, Morawiecki podkreślił, że "niemiecki przedsiębiorca w Polsce, zatrudniający Polaków wielokrotnie werbalnie głosił, że jest nie tylko z przekonania nazistą, ale najchętniej pozabijałby wszystkich Polaków". Szef rządu przypomniał, że G. został nagrany przez jedną z pracownic, czyli Nitek-Płażyńską, która wytoczyła proces.

Morawiecki we wpisie przywołał uzasadnienie wyroku, które prezentowała przewodnicząca składu orzekającego. "Obie strony postąpiły w sposób niegodny, który podważa podstawowe wartości, na których opiera się demokratyczne społeczeństwo: (...), powódka natomiast przez kilka miesięcy, w sposób zaplanowany nadużywała naturalnego zachowania, jakim każdy człowiek obdarza swojego rozmówcę i zaufania, jakie żywi przełożony względem swojego pracownika. Aprobata takiego postępowania, zarówno powódki, jak i pozwanego wyklucza szczerą i efektywną komunikację, a z kolei bez takiej komunikacji trudno budować jakąkolwiek wspólnotę" - wskazywała.

Sąd Apelacyjny - przypomniał premier - "postanowił, że Hans G. ma zapłacić 10 tys. zł (zamiast 50 tys. jak orzekł sąd pierwszej instancji) na Muzeum w Piaśnicy, a powódka musi nie tylko przeprosić Niemca, ale także wpłacić 10 tys. zł na WOŚP".

"Postawienie znaku równości pomiędzy deklaracjami niemieckiego przedsiębiorcy, który manifestuje swoje nazistowskie sympatie oraz jawnie deklaruje nienawiść do Polaków, oraz pracownicy, która nagrała swego pracodawcę, gdy ten wygłaszał swoje antypolskie wypowiedzi, jest niedopuszczalne" - podkreślił Morawiecki.

Wyrok ten Morawiecki nazwał skandalem i wstydem dla wymiaru sprawiedliwości. "Wszyscy mamy prawo oczekiwać, by takich sytuacji w polskim wymiarze sprawiedliwości nie było, bowiem są one haniebne" - napisał.

"W sytuacjach takich, jak powyższa, można przytoczyć maksymę Monteskiusza: 'Nie pytam, jakie są prawa, ale jacy są sędziowie'. No właśnie - jacy?" - zakończył wpis premier.

Proces cywilny o naruszenie dóbr osobistych przeciwko niemieckiemu przedsiębiorcy, toczył się od stycznia 2017 r. Powódka zarządzała projektami w firmie Hansa G. od czerwca 2015 r. do stycznia 2016 r. W marcu 2016 r. Telewizja Republika wyemitowała program, w którym Nitek-Płażyńska zaprezentowała zarejestrowane z ukrycia nagrania ilustrujące znieważanie jej na tle m.in. narodowościowym przez pracodawcę Hansa G.

Niemiecki przedsiębiorca mówił m.in.: "Nienawidzę Polaków; nie to, że ich nie lubię, nienawidzę ich. Oni wszyscy są cwelami i idiotami. Lepiej jest w Afryce. Jesteście gównem". "Tak, jestem! Jestem hitlerowcem! To wina tego kraju (Polski - red.), że taki jestem" - miał mówić biznesmen. "Zabiłbym wszystkich Polaków. Nie miałbym z tym problemu" - słychać też na nagraniach.

W lutym 2019 r. Sąd Okręgowy w Gdańsku uznał Hansa G. za winnego mowy nienawiści wobec Polaków. Nakazał mu przeprosiny powódki i wpłatę 50 tys. zł zadośćuczynienia na rzecz Muzeum Piaśnickiego w Wejherowie. Biznesmen wniósł o oddalenie wyroku w całości uznając, że Nitek-Płażyńska naruszyła jego dobra osobiste upubliczniając treść prywatnych i - jego zdaniem - zmanipulowanych rozmów.

W marcu br. Sąd Apelacyjny w Gdańsku zmienił wyrok sądu niższej instancji, uznając - prawomocnie, że Nitek-Płażyńska ma przeprosić Hansa G. za nagrywanie go bez jego wiedzy i upublicznienie tych nagrań. Sąd nakazał Nitek-Płażyńskiej wpłatę 10 tys. zł na Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy i uiszczenie kosztów zastępstwa procesowego w wysokości ok. 6 tys. zł.

Z kolei Hans G. miał pisemnie przeprosić Nitek-Płażyńską za naruszenie jej dóbr osobistych, w tym jej godności i świadomości narodowej oraz uiścić 10 tys. zł na rzecz Muzeum Piaśnickiego działającego w Wejherowie (Pomorskie).

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje