Reklama

Reklama

Współpraca z SB "nie zmienia oceny dokonań Lecha Wałęsy"

Dr hab. Jan Skórzyński, profesor Collegium Civitas powiedział, że dokumenty z domu gen. Kiszczaka rozstrzygają kwestię współpracy Wałęsy z SB w pierwszej połowie lat 70., ale nie zmieniają oceny jego pozytywnej roli jako przywódcy strajku i "Solidarności".

"Wydaje się, że te dokumenty rozstrzygają kwestie współpracy Lecha Wałęsy z SB, o czym zresztą wiemy od dosyć dawna, chociaż nigdy nie mieliśmy żelaznych dowodów" - powiedział Skórzyński, który jest redaktorem naczelnym pisma "Wolność i Solidarność. Studia z dziejów opozycji wobec komunizmu i dyktatury".

Reklama

Przypomniał, że Lech Wałęsa sam napisał o współpracy w swojej autobiografii "Droga nadziei", wydanej jeszcze w latach 80. "Na tej podstawie ja, przygotowując biogram Wałęsy do słownika "Opozycja w PRL" w roku 2000, wspomniałem o tym fakcie" - dodał.

Fałszowanie dokumentów w PRL

"Co istotne - pozostaje jeszcze pewien znak zapytania związany z procederem fałszowania dokumentów na rzecz rzekomej współpracy Wałęsy z SB rozciągniętej aż na lata 80. Wiemy na pewno, że prób takich fałszerstw dokonywała w PRL policja polityczna, którą dowodził gen. Kiszczak; i wiemy, że te próby były na tyle udane, że w jakimś stopniu zapobiegły przyznaniu Wałęsie Pokojowej Nagrody Nobla w 1982 roku" - zaznaczył.

Skórzyński podkreślił, że "to, czego się dowiedzieliśmy do tej pory, nie kwestionuje po pierwsze faktu dosyć intensywnych kontaktów Lecha Wałęsy z SB, a po drugie czasu, w którym się to odbywało - pierwszej połowy lat 70". "Być może datą końcową jest rok 1974, na pewno w 1976 TW "Bolek" został wykreślony przez SB z ewidencji i jak rozumiem nie ma żadnych śladów, by podejmował tego rodzaju kontakty po 1976 roku, przeciwnie - mamy już wcześniej zgromadzone dowody na to, że co najmniej dwukrotnie odmawiał współpracy z SB, która próbowała go do tego namówić, gdy został działaczem Wolnych Związków Zawodowych i opozycji przedsierpniowej" - powiedział.

Brakuje jasnej opowieści Wałęsy

Zdaniem historyka "najbardziej w tej sprawie brakuje jasnej opowieści Lecha Wałęsy o tym, jak to wyglądało". "On oczywiście wielokrotnie do tego półgębkiem się przyznawał, jednak nigdy nie potrafił opowiedzieć o tym w sposób jednoznaczny" - dodał Skórzyński.

"Co najważniejsze - to ani nie przekreśla, ani nie zmienia w zasadniczy sposób oceny historycznej roli, jaką Lech Wałęsa odegrał jako przywódca strajku w sierpniu’80 - zupełnie się nie zgadzam z tym, co na ten temat mówi Andrzej Gwiazda - ani jednoznacznie pozytywnej roli, jaką odegrał jako przywódca Solidarności aż do roku 1989" - podkreślił wykładowca Collegium Civitas.

Odnosząc się do kwestii autentyczności materiałów, Skórzyński powiedział: "Trudno to rozstrzygnąć nie znając dokumentów, trzeba jednak przyjąć za dobrą monetę oświadczenie prezesa IPN, który sam jest poważnym historykiem i zakładam, że wie, co mówi".

W czwartek prezes IPN Łukasz Kamiński poinformował, że w dokumentach zabezpieczonych w domu wdowy po zmarłym gen. Czesławie Kiszczaku znajdują się m.in. teczka personalna i teczka pracy TW "Bolek" oraz odręcznie napisane zobowiązanie do współpracy, podpisane: Lech Wałęsa "Bolek". Dokumenty w tych teczkach obejmują lata 1970-1976. Uczestniczący w badaniu dokumentów archiwista ocenił, że są one autentyczne.

"Nie może być żadnych materiałów mojego pochodzenia. Gdyby były, nie byłoby potrzeby podrabiać. W sądzie to udowodnię" - napisał na jednym z portali społecznościowych Lech Wałęsa, który przebywa za granicą.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje