Reklama

Reklama

Wraca sprawa Jacka Karnowskiego. "Umorzenie niezasadne"

Trzy zarzuty, w tym dwa natury korupcyjnej nadal ciążą na prezydencie Sopotu Jacku Karnowskim. Sąd Okręgowy w Gdańsku uznał, że umorzenie w lutym przez niższą instancję jednego z wątków korupcyjnych w jego sprawie było niezasadne.

W końcu lutego br. Sąd Rejonowy w Sopocie umorzył większość zarzutów ciążących na Karnowskim uznając, że do korupcji nie doszło, a wniesienie oskarżenia w tej sprawie wynikało z braku obiektywizmu prokuratury. Ten sam sąd uznał też, że prokuratura musi uzupełnić braki w jednym wątku - dotyczącym rzekomego zażądania przez Karnowskiego od Sławomira Julkego łapówki w postaci dwóch mieszkań.

Zażalenie na taką decyzję sądu wniosła prokuratura i w poniedziałek zajął się nim Sąd Okręgowy w Gdańsku. Sąd ten podtrzymał decyzję dotyczącą konieczności uzupełnienia braków związanych z wątkiem dotyczącym Julkego, uznał jednak, że niezasadne było umorzenie postępowania w dwóch innych wątkach: sprawie łapówki, jaką - zdaniem prokuratury - miał przyjąć Karnowski w postaci robót budowlanych oraz oświadczenia, w którym - zdaniem śledczych - prezydent Karnowski miał potwierdzić nieprawdę.

Głównym dowodem w wątku dotyczącym Julkego jest złożone przez niego nagranie rozmowy, w czasie której miała paść korupcyjna propozycja. Julke zeznał jednak, że zniszczył oryginalne urządzenie, na którym dokonał nagrania i dostarczył śledczym tylko jego akustyczną kopię złej jakości. W poniedziałek Sąd Okręgowy uznał, że opinie biegłych, którzy zajmowali się nagraniem "nie są pełne", choć jednocześnie wyraził wątpliwość, czy - z braku oryginału - wykonanie pełnej opinii będzie możliwe.

Reklama

Umarzając w lutym wątek związany z zarzutem prokuratury, iż Karnowski przyjął łapówkę w postaci robót budowlanych, sopocki sąd rejonowy przychylił się do argumentów obrońców Karnowskiego podnoszących, że o korupcji można mówić tylko wtedy, gdy istnieje tzw. odwzajemnienie. - Tymczasem przedstawiony przez prokuraturę materiał dowodowy nie wykazał, aby pan Karnowski wykonywał jakąkolwiek czynność w zamian za te prace - mówiła wówczas sędzia Maria Bradtke.

W poniedziałek Sąd Okręgowy uchyli decyzję sopockiego sądu o umorzeniu tego wątku sprawy. Jak zaznaczył w ustnym uzasadnieniu sędzia Marek Skwarcow, Sąd Okręgowy "absolutnie nie aprobuje toku rozumowania sądu niższej instancji, iż przestępstwo korupcji może być popełnione tylko w zamian za określoną czynność".

Sąd Okręgowy uznał też w poniedziałek, że sąd niższej instancji słusznie umorzył wątek związany z bezpłatnymi naprawami aut, które - zdaniem śledczych - miały być łapówką od miejscowego dilera samochodowego dla Jacka Karnowskiego.

Poniedziałkowa decyzja Sądu Okręgowego jest prawomocna. Teoretycznie na jej podstawie prokuratura mogłaby już teraz skierować do sądu akt oskarżenia ws. robót budowlanych oraz oświadczenia. Z informacji, jakie przekazał w poniedziałek dziennikarzom prokurator Włodzimierz Pluta, wynika jednak, że najprawdopodobniej śledczy nie zdecydują się na wyłączenie tych wątków do odrębnego postępowania i zaczekają z tym do czasu uzupełnienia braków w trzecim wątku - związanym z rzekomym żądaniem łapówki od Sławomira Julkego.

W skierowanym w grudniu 2011 r. do sądu akcie oskarżenia Prokuratura Apelacyjna w Gdańsku zarzuciła Karnowskiemu, że między 2004 a 2007 r. przyjął od sopockiego dilera samochodowego Włodzimierza G. łapówkę w postaci 12 bezpłatnych napraw aut. Zdaniem śledczych naprawy te były warte ponad 17 tys. zł. Według śledczych prezydent Sopotu miał też przyjąć łapówkę w postaci prac budowlanych, które miał mu za darmo wykonać trójmiejski przedsiębiorca Marian D. Prokuratorzy oszacowali wartość prac polegających m.in. na wykonaniu wykopu przy domu Karnowskiego na 2 tys. zł.

Kolejny zarzut wobec Karnowskiego dotyczył żądania od Sławomira Julkego łapówki w postaci dwóch mieszkań; miało do tego dojść w marcu 2008 r. Zdaniem biznesmena, który planował przebudować strych kamienicy w Sopocie, prezydent chciał dostać lokale jako zapłatę za pomoc w uzyskaniu od swoich urzędników koniecznych pozwoleń na przebudowę.

Wniesiony w grudniu akt oskarżenia w tej sprawie był już drugim z kolei. Pierwszy akt oskarżenia śledczy sporządzili w czerwcu 2010 r. Sąd Rejonowy w Sopocie zwrócił wówczas sprawę prokuraturze, uznając, że materiał dowodowy wymaga uzupełnienia. Wówczas także prokuratura złożyła zażalenie na tę decyzję, ale prawomocnie podtrzymał ją sąd wyższej instancji.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje