Reklama

Reklama

Władysław Kosiniak-Kamysz: Nie zgodzę się na karanie kobiet

Projekt nowelizacji ustawy aborcyjnej, który trafił do sejmowych prac, wymaga poprawek, m.in. doprecyzowania kwestii związanych z wadami genetycznymi. Tylko w tej wersji jest szansa na przyjęcie go przez Sejm. Przyjęcie drugiego projektu byłoby oszustwem – powiedział lider PSL Władysław Kosiniak-Kamysz.

Prezes PSL Władysław Kosiniak-Kamysz uczestniczył w niedzielę w wojewódzkim Zjeździe Delegatów PSL w Małopolsce, gdzie zapowiedział, że będzie startował w listopadowym Kongresie PSL w wyborach na prezesa PSL.

Reklama

Pytany przez dziennikarzy, czy według niego odrzucenie drugiego projektu było błędem stwierdził, że "oszustwem by było przesłanie tego drugiego projektu, bo przecież w tym Sejmie nie miał on żadnych szans". "To by była, można powiedzieć, taka ściema, że ten projekt pójdzie do drugiego czytania, bo tam zostałby zamrożony na trzy lata. Uważam, że to byłoby zarówno oszukanie przez PiS swoich wyborców, bo co innego deklarowali i głosili przez całą kampanię, jak i tych, którzy się podpisali pod tym projektem, bo dałoby się im iluzoryczną nadzieję, że coś z tym projektem będzie" - powiedział lider PSL.

Jego zdaniem przyjęty projekt wymaga poprawek. "Ten projekt, który trafi do komisji, w tym kształcie też jest nie do przyjęcia, bo ja się nigdy nie zgodzę na karanie kobiet i nigdy za takim projektem bym nie zagłosował. I tak samo sprawa gwałtu czy zagrożenia życia matki... Trzeba doprecyzować kwestie związane z wadami genetycznymi, np. jeśli chodzi o zespół Downa, i tylko w tej wersji jest szansa na przejście takiego projektu przez ten Sejm. Żaden inny projekt nie zostanie przeprowadzony. Emocje zostały podkręcone przez jedną i drugą stronę - że jest już projekt w Sejmie, to on na pewno wejdzie w życie. Nie wejdzie w życie. Ja rozumiem, że są też środowiska polityczne, które chcą zbijać kapitał. Nie warto, bo to się bardzo źle skończy" - stwierdził polityk.

Pytany przez dziennikarzy o poniedziałkowy protest kobiet Kosiniak-Kamysz powiedział, że "w PSL jest wolność decydowania w sprawach światopoglądowych". "Nigdy nie byliśmy ortodoksyjni ani w jedną, ani w drugą stronę, i każdy może postąpić jak chce. Nie ma tutaj żadnego zaangażowania politycznego ze strony PSL-u" - powiedział.

"Chciałbym, żeby sprawy, które są niezwykle istotne były rozstrzygane i decydowane w szacunku dla każdego poglądu. Tego mi dzisiaj w Polsce brakuje, że znów jest takie ortodoksyjne podejście do tematu: albo jesteś biały albo czarny i nie ma możliwości na jakąś wewnętrzną dyskusję" - dodał.

Kosiniak-Kamysz poinformował również, że PSL jest przeciwne ekshumacjom ofiar katastrofy lotniczej. "Wszystkie rodziny związane z PSL, które utraciły swoich bliskich, sprzeciwiają się ekshumacjom. Nie wolno dokonywać ekshumacji bez zgody rodzin, nie wolno po raz kolejny dzielić Polaków, nie wolno wprowadzać niekończącej się żałoby, bo to nie daje normalności tym rodzinom, a ona jest najważniejsza. Naprawdę jest dużo sposobów na dokończenie postępowania prowadzonego przez prokuraturę innych niż ekshumacja. To jest najgorsza z możliwych dróg - ekshumacja wbrew woli rodziny" - podkreślił.

Jak poinformował, w PSL trwa kampania sprawozdawczo-wyborcza przed kongresem, który odbędzie się 19 listopada. "To jest moment nowego otwarcia, szczególnie pod względem programowym i wyciągania wniosków z wyborów parlamentarnych. W centrum programu PSL będzie wieś i rolnictwo, ale to nie znaczy, że nie będziemy się odwoływać do mieszkańców miast. Ale trzeba jednak skupić się na problemach, które dzisiaj są kluczowe" - powiedział lider PSL. Jak wskazał, wśród priorytetów znajdą się zrównoważony rozwój, oświata i wychowanie, polityka historyczna i małe przedsiębiorstwa i firmy rodzinne.

"Na kongresie ja też będę ubiegał się o funkcję prezesa, ponieważ jestem przekonany, że potrafimy złożyć wielopokoleniową drużynę, która poprowadzi PSL do lepszych wyborów. Celem są wybory samorządowe (...) później są wybory europejskie i parlamentarne, w których wystartujemy z pełną  determinacją, z chęcią powrotu do współrządzenia Polską, bo już dzisiaj po roku czasu widać, jak brakuje PSL-u w koalicji(...). Piła mechaniczna nienawiści przecięła świąteczne stoły Polaków i to trzeba odbudować i to też jest takie historyczne zadanie dla PSL" - powiedział Kosiniak-Kamysz.

"Uważam, że polska wieś, a szczególnie rolnicy zostali wyzyskani i odrzuceni przez PiS. Obietnic było niezwykle dużo: podwojenie dopłat, gwarantowane ceny minimalne, skup interwencyjny. Nic się nie wydarzyło, ceny płodów najniższe od lat, a z afrykańskim pomorem świń, czyli wielkim zagrożeniem dla polskiej gospodarki nikt nie potrafi sobie poradzić (...). To jest zagrożenie nie tylko dla polskiego rolnictwa i hodowli trzody chlewnej, a tak naprawdę dla całego sektora gospodarki. Wieś została wyzyskana i odrzucona tak jak można wyzyskać i zwolnić pracownika, któremu się nie zapłaci" - powiedział lider PSL.

W wyniku wyborów prezesem PSL w Małopolsce ponownie został Andrzej Kosiniak-Kamysz.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje