Reklama

Reklama

Wiedzieli, że przewiercili rurę? Nowe ustalenia ws. katastrofy w Szczyrku

Wszystkie trzy osoby, zatrzymane w środę w śledztwie dotyczącym śmierci ośmiorga osób w wyniku wybuchu gazu w Szczyrku, usłyszały już prokuratorskie zarzuty - poinformowała w czwartek rzeczniczka bielskiej prokuratury okręgowej Agnieszka Michulec.

Mężczyźni są podejrzani o sprowadzenie pożaru i zawalenia się budynku, w wyniku czego śmierć poniosło osiem osób. Grozi im do 12 lat więzienia.

Reklama

Zatrzymane w środę osoby to Roman D. - prezes firmy budowlanej, która zleciła przewiert pod ul. Leszczynową w Szczyrku, oraz Marcin S. i Józef D. - pracownicy firmy budowlanej specjalizującej się w przewiertach podziemnych i wykonujący to zlecenie.

- Mamy ustne opinie biegłych z zakresu gazownictwa i geodezji. Mamy do czynienia z ciągiem działań i zaniechań, które skutkowały spowodowaniem tej katastrofy. Wszystko ma związek z tą konkretną inwestycją - podkreśliła rzeczniczka bielskiej prokuratury okręgowej prok. Agnieszka Michulec.

"Fakt": Wiedzieli, że przewiercili rurę

Dziennik "Fakt" napisał, że robotnicy wiedzieli, iż przewiercili się przez rurę gazową. Gaz ulatniał się przez 20 minut, a oni w tym czasie nikogo nie ostrzegli - twierdzi "Fakt".

Wybuch rozerwał na strzępy dom, grzebiąc pod gruzami jego mieszkańców. Zginęło osiem osób: czworo dorosłych i czworo dzieci - członkowie jednej rodziny. Dziś mają zostać pochowani na cmentarzu parafialnym w Szczyrku.

Joanna Potocka

Więcej na RMF24

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje