Reklama

Reklama

Wiceszef MSWiA: Na tym etapie mam zaufanie do szefostwa BOR

Doniesienia mediów ws. uszkodzonej opony w prezydenckiej limuzynie są sprawdzane; na tym etapie mam zaufanie do szefostwa BOR-u - powiedział we wtorek wiceszef MSWiA Jarosław Zieliński.

Według Faktów TVN szefowie BOR 10 marca wiedzieli, że w prezydenckim samochodzie zamontowano wycofaną z eksploatacji i przeznaczoną do utylizację oponę, jednak nie wspomnieli o tym tego dnia na konferencji prasowej. Fakty TVN powołują się na dokument, z którego ma wynikać, że założenie starej opony w prezydenckiej limuzynie stwierdzono po kontroli 8 marca. Do uszkodzenia opony w samochodzie, którym podróżował prezydent Andrzej Duda doszło 4 marca.

Reklama

Pytany o te informacje Zieliński powiedział, że trudno mu się odnosić do publikacji medialnych. "Powołaliśmy zespół, który ma to wszystko wyjaśnić. Dotąd znaliśmy ustalenia wewnętrzne komisji powołanej przez szefa Biura Ochrony Rządu i nie było powodu, by to kwestionować" - zaznaczył. "Raport, który otrzymaliśmy wydawał się być wiarygodny i wydawał się takim, który wyjaśnia okoliczność w tym trybie do sprawdzenia" - zaznaczył.

Dopytywany, powiedział, że w raporcie nie było informacji dotyczącej założenia w prezydenckim samochodzie wycofanej z użycia opony. "Pytanie, czy to informacje pewne i wiarygodne" - zaznaczył. "Mam zaufanie do szefostwa BOR-u na tym etapie, bo nie stwierdziliśmy niczego, co by to zaufanie podważało" - powiedział Zieliński.

W piątek "Rzeczpospolita" podała, że nowe informacje o wypadku na A4 z udziałem prezydenckiego samochodu wskazują, iż "w BOR świadomie narażano prezydenta na niebezpieczeństwo", a w dniu zdarzenia "popełniano też błąd za błędem". Według "Rz" "w limuzynie Dudy założono oponę wycofaną z użycia; nowych w magazynie nie było".

W reakcji na ten artykuł nadzorujący służby mundurowe wiceminister SWiA Jarosław Zieliński poinformował, że sprawę sprawdzi zespół kontrolny MSWiA, który zweryfikuje to, co podaje prasa. Zespół ma też sprawdzić "procedury ochronne, czyli przeprowadzi głębszy audyt". Ma na to dwa tygodnie.

10 marca wiceszef BOR płk Jacek Lipski przedstawił wewnętrzne ustalenia ws. incydentu z limuzyną prezydenta. Według niego czynności sprawdzające wykazały, że dwie instrukcje podpisane przez poprzednich szefów BOR - gen. Krzysztofa Klimka z 2013 r. i gen. Mariana Janickiego z 2009 r. - "są niezgodne z normami bezpieczeństwa, które przewidział producent pojazdu, obowiązującymi w 2010 r. (roku produkcji auta - PAP) w odniesieniu do opon dla samochodu BMW 7 High Security.

W połowie marca szef BOR płk Andrzej Pawlikowski zawiadomił prokuraturę o podejrzeniu narażenia Prezydenta RP na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia w związku z zaniedbaniami ze strony b. kierownictwa Biura. Ze źródeł zbliżonych do sprawy wynika, że zawiadomienie BOR dotyczy także dwóch funkcjonariuszy Biura, którzy mieli dopuścić się zaniedbań (w tym zdymisjonowanego dyrektora, który odpowiada za transport VIP-ów.).

W piątek PO złożyła do prokuratury zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa polegającego na narażeniu życia i zdrowia prezydenta Andrzeja Dudy poprzez przekroczenie uprawnień lub niedopełnienie obowiązków przez funkcjonariuszy BOR - ma chodzić o szefów Biura: płk. Pawlikowskiego i płk. Lipskiego oraz szefa ochrony prezydenta Bartosza Hebdę.

4 marca w samochodzie, którym podróżował prezydent Andrzej Duda, doszło do uszkodzenia opony tylnego koła, w wyniku czego auto wpadło w poślizg i zsunęło się do rowu. Nikomu nic się nie stało. Przyczyny zdarzenia badał zespół powołany przez szefa BOR - ujawniło, że zwolniono dyrektora zarządu Biura, który odpowiadał za transport VIP-ów. Nadal trwa postępowanie policji.

Śledztwo w sprawie zdarzenia na autostradzie A4 z udziałem prezydenckiej limuzyny prowadzi prokuratura Okręgowa w Opolu.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL