Reklama

Reklama

Wiceszef MON: W tej kwestii Polska jest spóźniona "o dobre kilka lat"

Bez konsolidacji polskiego przemysłu obronnego nie będziemy w stanie osiągnąć wszystkich celów w ramach realizacji programów modernizacji technicznej armii - podkreślił wiceminister obrony narodowej Czesław Mroczek.

Wiceszef MON był jednym z panelistów debaty odbywającej się w ramach trzeciej Kieleckiej Konferencji Bezpieczeństwa, która towarzyszy XXII Międzynarodowemu Salonowi Przemysłu Obronnego.

Reklama

Jak mówił Mroczek, konsolidacja krajowa, którą w tej chwili realizuje rząd, jest spóźniona "o dobre kilka lat" w stosunku do podobnych procesów, które dokonały się w Europie na świecie.

- Byliśmy na peryferiach procesu, który dokonywał się w ostatnich latach w wymiarze europejskim i światowym. Efekty tej konsolidacji widzimy w postaci międzynarodowych koncernów, zainteresowanych realizacją programów modernizacyjnych w ramach naszego programu modernizacji technicznej armii, który ma się zakończyć do 2022 roku - dodał wiceminister.

Wiceszef MON przypomniał, że program modernizacji technicznej armii ma dwa główne cele: pozyskanie nowego sprzętu i uzbrojenia przez polskie siły zbrojne, tak, by zbudować ich większy potencjał oraz podniesienie potencjału nauki i przemysłu w technologiach wojskowych. Według Mroczka bez konsolidacji przemysłu zbrojeniowego trudno będzie podnieść potencjał polskiej nauki i przemysłu w technologiach wojskowych.

Wiceminister poinformował, iż we wrześniu działalność zainauguruje rada naukowo-przemysłowa - platforma dyskusji na temat zdolności sił zbrojnych w odniesieniu do potencjału polskiej nauki i przemysłu. - W jej skład wejdą wybitni przedstawiciele polskiej nauki zajmujący się technologiami wojskowymi oraz doświadczeni przedstawiciele polskiego przemysłu. Rada będzie działała pod przewodnictwem rektora Wojskowej Akademii Technicznej - tłumaczył Mroczek.

Wiceminister zaznaczył, że duże programy modernizacyjne, w których Polska nie posiada technologii (np. obrona powietrzna), a ich dostawcami będą partnerzy z zagranicy, będą realizowane z udziałem polskim.

- Uznajemy, że w zakresie podstawowego sprzętu i uzbrojenia polski przemysł musi mieć zdolność w zakresie utrzymania tego sprzętu w gotowości - czyli do serwisowania, remontów i w pewnym zakresie modernizacji - dodał wiceszef MON.

Jak przypomniał, konsolidacja dokonuje się w ramach zainaugurowanej we wtorek w Kielcach Polskiej Grupy Zbrojeniowej - skupiającej m.in. wojskowe przedsiębiorstwa remontowo-produkcyjne, dla których uprawnienie właścicielskie sprawował szef MON.

- Jesteśmy w trakcie procesu wnoszenia do PGZ spółek z grupy Polskiego Holdingu Obronnego i tak, jak zapowiada to Ministerstwo Skarbu Państwa, do końca roku proces konsolidacji w ramach Polskiej Grupy Zbrojeniowej zostanie zakończony - dodał Mroczek.

Jak tłumaczył prezes Polskiego Holdingu Obronnego Marcin Idzik, PHO (powstał w maju 2013 r. w miejsce grupy Bumar), stanie się jednym z akcjonariuszy PGZ. Dodał, że taka struktura będzie wymagała "absolutnej dywersyfikacji" w zakresie produktów.

Zdaniem byłego wiceszefa w Sojuszniczym Dowództwie Transformacyjnym NATO w Norfolk gen. Mieczysława Bieńka, krajowy rynek i armia powinny wykorzystać know how oferowany przez zachodnie koncerny obecne w Polsce. - Musimy to dokładnie wykorzystać, ale nie w senesie, by to z kogoś "wyssać", tylko ten ktoś musi rozumieć potrzeby polskiego rynku i armii - mówił.

Z kolei zdaniem generała w stanie spoczynku Leona Komornickiego, nie ma granicy między wojskiem i polskim przemysłem obronnym - obie składowe tworzą potencjał militarny i stanowią o sile obronnej państwa. "Przemysł obronny musi być tym obszarem, który zapewnia wyposażenie w podstawowy sprzęt i uzbrojenie, w tym amunicję. O tym, czym jest przemysł obronny dla armii jak go nie ma, świadczy konflikt ukraiński. Państwo ukraińskie ponosi porażkę dlatego, bo nie skonsolidowało potencjału obronnego siły państwa" - uważa wojskowy.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne