Reklama

Reklama

Wdowa po ofierze zamachu z Tunezji pozwała biuro podróży

Wdowa po jednej z polskich ofiar zamachu terrorystycznego, do którego doszło 18 marca ubiegłego roku w muzeum Bardo w Tunisie (Tunezja), pozwała biuro podróży, w którym wraz ze zmarłym mężem wykupiła wycieczkę do Tunezji. Domaga się ponad 806 tys. zł zadośćuczynienia i odszkodowania.

Pozew o zapłatę zadośćuczynienia i odszkodowania w tej sprawie skierowany został do Sądu Okręgowego w Poznaniu, skąd pochodzi małżeństwo. Stamtąd przekierowano go jednak do Opola, gdzie siedzibę ma pozwane ogólnopolskie biuro. Sprawa w Sądzie Okręgowym w Opolu ruszyła we wtorek. Toczyła się z wyłączeniem jawności.   

Jak wyjaśnił w rozmowie z mediami reprezentujący kobietę aplikant adwokacki Jakub Zbierski z Kancelarii Brykczyńscy i Partnerzy, pozew dotyczy odpowiedzialności biura podróży za niedopełnienie obowiązków, które na biuro - jak mówił - nakłada ustawa o usługach turystycznych. Chodzi o poinformowanie o szczególnym zagrożeniu w rejonie, do którego wyjechała kobieta wraz z mężem. "Biuro nie dochowało tego obowiązku, a w naszej ocenie taki obowiązek miało" - dodał Zbierski.   

Reklama

Jak zaznaczał, w związku z nieudzieleniem informacji o możliwym zagrożeniu zamachami w Tunezji, małżeństwo pozbawione zostało świadomego wyboru, czy chce jechać na oferowaną wycieczkę. "W naszej ocenie to wina ewidentna biura" - podkreślił.   Według aplikanta w czasie, gdy dokonywany był zakup wycieczki przez małżeństwo z Poznania (luty 2015) polski MSZ i media informowały o tym, że było zagrożenie zamachami i atakami w Tunezji. Przekonywał, że biuro powinno było tę informację przekazywać klientom, którzy rozważali wyjazd na wycieczkę do tego kraju. Podkreślił, że "to nie jego klientka miała obowiązek takie informacje zbierać". 

"Po to poszła do profesjonalistów i po to zdecydowała się na takie, a nie inne biuro podróży, żeby to oni wzięli na siebie te obowiązki" - zaznaczył Zbierski.   Jak podkreślił konsekwencje tego wyjazdu spowodowały duży stres u jego klientki i "nie obyło się to bez uszczerbku na jej zdrowiu".   

31-letnia Poznanianka, która wraz z mężem w lutym 2015 roku wykupiła wycieczkę do Tunezji i poleciała na nią w marcu, domaga się zasądzenia od biura podróży ponad 806 tys. zł odszkodowania i zadośćuczynienia, z czego zadośćuczynienie wynosić ma 800 tys. zł. Jej mąż był jedną z polskich ofiar zamachu w muzeum Bardo.   

Jak powiedział mediom po wtorkowej rozprawie adwokat Andrzej Sieradzki reprezentujący biuro podróży - biuro nie poczuwa się do odpowiedzialności w tej sprawie.   We wtorek opolski sąd przeprowadził postępowanie dowodowe, zamknął przewód i odroczył ogłoszenie wyroku do 24 maja.   

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy