Reklama

Reklama

Wdowa po gen. Papale: Jest zbrodnia, musi być i kara

Jest zbrodnia, musi być i kara, proszę sąd o sprawiedliwość. Proces miał wskazać winnych i moim zdaniem tak się stało - mówiła przed sądem wdowa po zamordowanym w czerwcu 1998 r. gen. Marku Papale - Małgorzata.

- Śmierć męża była i jest dramatem, który trwa cały czas przez 15 lat. To niekończące się pasmo bólu, upokorzeń, oszczerstw i pomówień. Ta trauma trwa nadal. Niedane jest nam zapomnieć i ukoić ból - powiedziała Małgorzata Papała. Potwierdziła, że w dniu zabójstwa widziała oskarżonego Ryszarda Boguckiego na miejscu zbrodni.

Reklama

- Podtrzymuję swoje zeznania i dziś powtórzę to samo (...) wiem, kogo widziałam w dniu zabójstwa - zaznaczyła.  

W poniedziałek przed Sądem Okręgowym w Warszawie dwoje warszawskich prokuratorów wygłosiło mowy końcowe w tym trwającym od lutego 2010 r. procesie.

Bogucki oskarżony jest o obserwowanie miejsca zabójstwa Papały i bezskuteczne nakłanianie w 1998 r. za 30 tys. dolarów gangstera Zbigniewa G. do zabicia b. szefa policji. Andrzeja Z., ps. Słowik, oskarżono zaś o nakłanianie za 40 tys. dolarów płatnego zabójcy Artura Zirajewskiego, ps. Iwan, do zabójstwa Papały.

Prokuratura wniosła wcześniej o uznanie obu oskarżonych za winnych i wymierzenie im kar: 15 lat więzienia dla Boguckiego i 8 lat więzienia dla "Słowika". 

 

 

 

 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne