Reklama

Reklama

Walka o fotel szefa pomorskiej PO. Starcie wygrał Sławomir Neumann

Wiceminister zdrowia Sławomir Neumann został nowym przewodniczącym pomorskiej Platformy Obywatelskiej. W wyborach na tę funkcję ze 163 głosami pokonał marszałka Senatu Bogdana Borusewicza, którego poparło 149 delegatów.

Trzeci kandydat, Rajmund Dominikowski z Tczewa dostał 8 głosów.  Swą kandydaturę zgłosił też europoseł Jarosław Wałęsa, ale ostatecznie wycofał się i wsparł Borusewicza.

Pełniącym obowiązki przewodniczącego pomorskiej PO był dotychczas b. europoseł Jan Kozłowski. Funkcję objął w styczniu 2014 r. po tym, jak zarząd krajowy Platformy zawiesił w prawach członka partii ówczesnego lidera partii na Pomorzu, b. ministra transportu Sławomira Nowaka.

W swoim wystąpieniu do delegatów zjazdu marszałek Senatu przekonywał m.in., że Platforma Obywatelska potrzebuje poszerzenia swojego elektoratu.

Reklama

- Ubiegłoroczne wybory pokazały, że dystans między PO a PiS się zmniejsza, także na Pomorzu. Co to oznacza? Kto nie jest przeciwko nam - jest z nami. Trzeba sięgnąć do liderów lokalnych, trzeba zagospodarować ruchy miejskie, także rady dzielnic mogą być naturalnym zapleczem Platformy - argumentował Borusewicz.

Mówił, że jest zwolennikiem "działania zbiorowego" i powrotu do "decyzji kolegialnych" w partii. Dodał, że zarząd regionalnej PO powinien zbierać się co najmniej raz w tygodniu oraz obradować także w terenie.

"Polska przykładem prawdziwego sukcesu w Europie"

Natomiast wiceminister zdrowia deklarował: "Nie startuję, żeby stanąć na piedestał i być, żeby kolekcjonować tytuły. Kandyduję po to, żeby wlać nową energię i optymizm w Platformę. Platforma jest nowoczesną i silną partią, która potrzebuje dynamicznego przywództwa".

Zdaniem Neumanna, od siedmiu lat pod rządami PO Polska pod względem wzrostu gospodarczego jest przykładem prawdziwego sukcesu w Europie.

W szranki wyborcze o fotel lidera pomorskiej PO nieoczekiwanie stanął też Rajmund Dominikowski, wiceprzewodniczący Rady Miasta w Tczewie. W swoim przemówieniu apelował m.in. o docenienie powiatowych struktur partii.

"Błyskotliwą karierę może zrujnować głupi zegarek"

Z kolei Jarosław Wałęsa mówił: "Nawet najbardziej błyskotliwą karierę może zrujnować głupi zegarek. A może to była pycha i arogancja? Musimy bardzo uważać, żeby się temu nie poddawać".

Zdaniem europosła PO stała się "partią władzy, trochę skostniałą", która potrzebuje nowego entuzjazmu. Jak mówił, szef pomorskich struktur dzięki swej charyzmie i charakterowi "musi być wartością dodaną". - Tylko marszałek Senatu jest gwarantem, że dojdziemy do zwycięskich wyborów na jesieni - wskazał Wałęsa, cedując poparcie dla swej kandydatury na Borusewicza.

Obecnie obowiązki szefa pomorskiej PO pełni b. europoseł Jan Kozłowski. Funkcję tę objął w styczniu 2014 r. po tym, jak zarząd krajowy Platformy zawiesił w prawach członka partii ówczesnego lidera PO na Pomorzu, b. ministra transportu Sławomira Nowaka. Miało to związek z zarzutami składania fałszywych oświadczeń majątkowych, jakie Nowakowi postawiła warszawska prokuratura. Chodziło o niewpisanie do oświadczeń majątkowych drogiego, szwajcarskiego zegarka.

Nowak został w listopadzie zeszłego roku skazany przez stołeczny sąd na 20 tys. zł grzywny za zatajenie w pięciu oświadczeniach majątkowych drogiego zegarka. Prawo wymaga, by posłowie i ministrowie w oświadczeniach majątkowych ujawniali posiadanie "rzeczy ruchomych" wartych więcej niż 10 tys. zł. W efekcie Nowak zrzekł się mandatu poselskiego i odszedł z polityki.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL