Reklama

Reklama

Wałęsa odpowiedział na pytania internautów

Były prezydent Lech Wałęsa wziął w poniedziałek udział w spotkaniu z użytkownikami serwisu Wykop.pl. Na czacie odpowiadał na pytania internautów w związku z ujawnionymi teczkami TW "Bolka". "Jestem gotowy poddać się badaniu na wariografie. Nigdy nie było mojej zdrady" - brzmiała jedna z odpowiedzi Wałęsy.

Tomb170: Panie prezydencie, czy wiedział pan o "teczce" którą trzymał w domu Kiszczak?

Lech Wałęsa: O tej nie wiedziałem. Zanim Kiszczak zabrał cokolwiek, to ona musiała tam być, musiała być weryfikowana. W moim przypadku weryfikacja była w Sądzie Lustracyjnym. Jesteśmy w stanie udowodnić, że te dokumenty zostały dorzucone, że do Kiszczaka torby dorzucono nowe dokumenty. Będę się pytał, czy jesteśmy w stanie w sądzie udowodnić i złożę ja w sądzie sprawę - wtedy im wybaczałem, ale teraz - w Wolnej Polsce - nie wybaczę. I jak to zrobili - ogłosili na cały Świat, podważyli moje imię! Nie daruję Wam tego! Jestem katolikiem, ale dla dobra Polski muszę to wyjaśnić.

Reklama

Wirtualnaoczywistos: Czy jest pan gotów poddać sie badaniu na wariografie i odpowiedzieć na pytania dotyczące ewentualnej współpracy?

Lech Wałęsa: Jestem gotów natychmiast. Nigdy nie było zdrady.

Crocop997: Czy gdyby faktycznie pan donosił, przyznałby się Pan do błędu?

Lech Wałęsa: Oczywiście. Nie gniewajcie się, ja byłem za odważny. Kto by na waszym miejscu wszedł na milicję i przemawiał? Jeśli dyrekcja ogłaszała że będzie płaciła tylko strajkującym, a ja musiałem załatwić pieniądze ze wszystkich parafii dla strajkujących. Kto by to zrobił? Gwiazda? Borusewicz? Walentynowicz? Kto miał tyle odwagi? Byłem za odważny i to mnie tak dzisiaj kosztuje. Po przegranym Grudniu poprzysiągłem sobie - ja tu jeszcze wrócę! Kiedy zauważyłem, że nie mamy szans na zwycięstwo, uznałem że trzeba to jak najszybciej skończyć, bo nas wykończą. Hamowałem walkę się wydaje, ale tylko dlatego, aby walczyć mądrze. 1200 postulatów - ludzie! Dlatego w 1980 wiedziałem, jak to zrobić. Tylko dzięki otarciu z Bezpieką było to potem możliwe. Ale nigdy nie donosiłem. Chciałem ich zrozumieć, dlaczego nie chcą oni wolnego kraju? Wg mnie 60% bezpieki to byli patrioci - mówię to po raz pierwszy. Oni nie wierzyli, że Związek Radziecki nas nie zaatakuje, bali się interwencji, że zakończy się masakrą i dlatego nie można pozwolić Wałęsie.... Pokazali im rakiety wycelowane w polskie miasta. Straszyli ich, mówili - nie podskakujcie! W tym rozumieniu byli patriotami, że nie chcieli inwazji. Dlatego ja im wybaczam. Tym patriotom. Wojna skończona. Budujmy Polskę.

MirekMireczekMirunio: Dlaczego za czasów swojej prezydentury wypożyczył pan z IPN wszystkie dokumenty na swój temat i ich nie zwrócił?

Lech Wałęsa: Tak. Chciałem poznać, w jaki sposób mnie wrabiają. I chciałem poznać agenta, czy on celowo to robił, czy też on sympatyzował. Po przegranym strajku musiałem znaleźć koncepcję - po strajku pojechałem do domu w Gdańsku, popatrzyłem na czołgi, patrzę ktoś idzie mi krótko na plecach i mówi: nie odwracaj się, dzisiaj będziesz aresztowany, schowaj się. Ostrzegł mnie. Do dzisiaj zastanawiam się, kto mnie ostrzegł? Kto to mógł wiedzieć? I faktycznie wieczorem mnie aresztowano. Przesłuchiwali mnie. I jeden z nich to był chyba on. Po 4 dniach aresztu wypuszczają mnie. A jeden z esbeków mówi: nie będzie miał Pan czym wrócić i daje mi bilety na jednym z nich jest nr tel. Ale nie dzwoniłem. Po 2-3 tygodnich wzywa mnie kierownik na stoczni, idę a tam siedzi ten Pan. I mówi: jestem z kontrwywiadu. Miałem taką koncepcję, żeby z nimi rozmawiać, z 5 spotkań było. On najeżdżał na bezpiekę i chciał sprawdzić, czy w Gdańsku nie mieszają się Żydzi, Niemcy... Tylko w to celował. To go interesowało.

MarianoaItaliano: Czy wspierał pan robotników strajkujących w 1976 roku w Radomiu?

Lech Wałęsa: Radom mnie uratował. Pracowałem wtedy w Zrembie - przyszło do mnie dwóch esbeków, nadal żyją. Był taki czas kiedy rozmawialiśmy - czy możemy nadal rozmawiać? Odpowiedziałem - nie będę z wami rozmawiał, niszczycie zaufanie ludzi, za chwilę będziemy mieć powtórkę z grudnia. Wyrzuciłem ich. I właśnie Radom mnie uratował. Dziękuję Radomowi. To mnie uratowało.

Dect: W 1996 roku z polecenia prezydenta Kwaśniewskiego wszczęto postępowanie, mające na celu wyjaśnienie kwestii wypożyczania panu tajnych dokumentów podczas pańskiej prezydentury. Dokumenty te miały dotyczyć pańskiej agenturalnej współpracy z SB w latach 70. Jak pan skomentuje zarzuty zawarte w piśmie szefa MSW Siemiątkowskiego do prezydenta Kwaśniewskiego?

Lech Wałęsa: Chciałem poznać, w jaki sposób to jest wykonane, czy ten ubek którego uważałem za przyjaciela jest OK. Nie miałem czasu i dałem to do sprawdzenia. Dwa razy prosiłem o dokumenty i dwa razy otrzymywałem inne dokumenty. Kazałem zalakować. Jeśli u Kiszczaka są oryginały to powinny być kopie. W związku z tym nie było mojego zalecenia, ja nic nie niszczyłem, to były ksera.

Cacor: Czy pamiętasz, jak w styczniu 1971 roku przyznałeś, że na żądanie SB dokonywałeś identyfikacji uczestników zajść grudniowych z fotografii i filmu? Czy teraz możesz podać powody tych działań?

Lech Wałęsa: Przestańcie się wygłupiać. Ja nie znałem wtedy ludzi. Klisze używano podczas mojego spotkania, ponieważ byłem na czole protestu. Wstrzymywałem ludzi strajkujących, a milicję mówiłem: odsuńcie się. Tam było tysiące ludzi. Mgła. Ja nie znałem nikogo.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje