Reklama

Reklama

"W szpitalu przy Barskiej naruszono prawo"

Minister zdrowia Zbigniew Religa powiedział w poniedziałek, że głodówka lekarzy z warszawskiego szpitala przy ul. Barskiej spowodowała, iż doszło do naruszenia kontraktu i Narodowy Fundusz Zdrowia mógłby go zerwać. Zaznaczył jednak, że do tego nie namawia.

W szpitalu przy ul. Barskiej w ostatnich dniach głodówkę prowadziło 13 lekarzy, głównie z oddziału internistycznego. Z tego powodu w sobotę 20 pacjentów z oddziału chorób wewnętrznych zostało ewakuowanych, pozostali zostali wypisani ze względu na dobry stan zdrowia.

Reklama

- Konsekwencją tego, co się stało na Barskiej, jest stałe zamknięcie tego szpitala. Zgodnie z obowiązującym prawem, jest to ciężkie zaburzenie, jeśli chodzi o umowę z Narodowym Funduszem Zdrowia. Fundusz może w tym momencie zerwać cały kontrakt i musiałaby być ogłoszona upadłość szpitala - powiedział Religa.

Dodał, że w przypadku takich decyzji lekarzy, nie jest w stanie temu zapobiec ani dyrektor placówki czy jej właściciel, ani minister zdrowia.

Religa powiedział, że rozumie i akceptuje protest środowiska medycznego. Zaznaczył jednak, że jego przedstawiciele muszą wiedzieć, jakiej granicy nie wolno przekraczać. Zdaniem ministra jest nią "bezpośrednie uderzenie" w pacjenta.

W ocenie ministra niewypisywanie numeru PESEL na receptach i prowadzenie głodówek, których skutkiem jest ewakuacja pacjentów, to właśnie bezpośrednie uderzenie w pacjenta, za które "odpowiedzialność spada na to środowisko".

- Ja myślę, że koledzy się szybko zreflektują i z tych działań wycofają - podkreślił Religa.

Prezes NFZ Andrzej Sośnierz zapewnił, że nie będzie podejmował żadnych drastycznych działań wobec szpitala przy ulicy Barskiej, bo nie chce "podgrzewać atmosfery".

Jego zdaniem szpital już sam się ukarał, bo nie będzie miał pieniędzy na swoją działalność.

- Nie będzie leczenia pacjentów, nie będzie pieniędzy - zaznaczył.

Do szpitala przy ul. Barskiej swojego przedstawiciela wysłał rzecznik praw obywatelskich Janusz Kochanowski. Pacjenci ewakuowani z tej placówki do wojewódzkiej stacji pogotowia ratunkowego przy ul. Poznańskiej w rozmowie z przedstawicielem RPO "wyrażali zadowolenie z przeniesienia ich do nowej placówki, ze względu na zdecydowanie lepsze warunki".

Ponadto przewodnicząca komitetu strajkowego poinformowała przedstawiciela RPO, że protestujący lekarze przebywają na zwolnieniach lekarskich w związku ze stanem zdrowia spowodowanym głodówką i prowadzą ją w warunkach domowych. Dodała, że lekarze nie pozostają w sporze zbiorowym z kierownictwem swojego szpitala, ale uczestniczą w strajku ogólnopolskim.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje