Reklama

Reklama

​W Sejmie debata nad obywatelskim wnioskiem ws. referendum

W Sejmie we wtorek po godzinie 21. rozpoczęła się debata nad obywatelskim wnioskiem o przeprowadzenie ogólnopolskiego referendum w sprawie reformy edukacji. Pod wnioskiem zebrano ponad 910 tys. podpisów.

Pytanie referendalne, które chcą zadać obywatelom autorzy wniosku, brzmi: "Czy jest Pani/Pan przeciw reformie edukacji, którą rząd wprowadza od 1 września 2017 roku?".

Reklama

Na forum Sejmu wniosek uzasadnia prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego Sławomir Broniarz, który jest pełnomocnikiem komitetu inicjatywy obywatelskiej.

Około godziny 20.15 gdy zgodnie z harmonogramem prac Sejmu miało rozpocząć się pierwsze czytanie obywatelskiego wniosku przed Sejmem rozpoczęła się pikieta zorganizowana przez koalicję "Nie dla chaosu w szkole". Grupa osób skandowała: "Precz z deformą edukacji". Jak mówili uczestnicy pikiety, przyszli przed Sejm by wykrzyczeć swoje niezadowolenie, pokazać swój sprzeciw wobec zmian, które źle wpłyną na szanse edukacyjne dzieci, gdyż cofają one polską edukację do czasów PRL.

Pomysłodawcą referendum jest ZNP, a w skład komitetu wspierającego inicjatywę wchodzą przedstawiciele partii politycznych, stowarzyszeń, organizacji i ruchów społecznych, m.in. "Rodzice przeciwko reformie edukacji", koalicja "Nie dla chaosu w szkole", Krajowe Porozumienie Rodziców i Rad Rodziców, Społeczne Towarzystwo Oświatowe, Krajowe Forum Oświaty Niepublicznej, OPZZ, PO, Nowoczesna, Razem i Inicjatywa Polska.

Podpisali oni pod koniec stycznia wspólną "Deklarację na rzecz przeprowadzenia ogólnokrajowego referendum z inicjatywy obywateli w sprawie reformy systemu oświaty".

"Edukacja to obszar kluczowy dla rozwoju społecznego. Dlatego każda zmiana systemowa w oświacie wymaga rzeczowego uzasadnienia opartego na badaniach naukowych i szczegółowych analizach. W przypadku reformy minister edukacji Anny Zalewskiej brak jest głębszej analizy stanu polskiej edukacji, a tym samym merytorycznego uzasadnienia dla wdrażanych zmian, oznaczających powrót do systemu sprzed 1999 r." - napisano w deklaracji. W ocenie jej sygnatariuszy, zmiany w przyjętym kształcie zagrażają wszechstronnemu rozwojowi młodego pokolenia Polaków.

Wniosek raz z zebranymi pod nim podpisami przekazano marszałkowi Sejmu 20 kwietnia.

Uchwałę w sprawie referendum ogólnokrajowego Sejm podejmuje większością głosów, w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów.

Reforma edukacji, w ramach której zostanie zmieniona m.in. struktura szkół. W miejsce obecnie istniejących typów szkół zostaną wprowadzone stopniowo: 8-letnia szkoła podstawowa, 4-letnie liceum i 5-letnie technikum oraz dwustopniowe szkoły branżowe. Gimnazja mają zostać zlikwidowane.

Zgodnie z reformą w miejsce obecnych pojawią się 8-letnie szkoły podstawowe, 4-letnie licea ogólnokształcące, 5-letnie technika i dwustopniowe szkoły branżowe; gimnazja zostaną zlikwidowane.

Reforma oświaty rozpocznie się od nowego roku szkolnego, czyli od roku szkolnego 2017/2018. Uczniowie kończący w tym roku klasę VI szkoły podstawowej staną się we wrześniu uczniami VII klasy szkoły podstawowej. Są oni pierwszym od lat rocznikiem, który nie pisał wiosną sprawdzianu dla szóstoklasistów; został on bowiem zlikwidowany. Rozpoczęło się już też stopniowe wygaszanie gimnazjów - w tym roku nie prowadzono do nich rekrutacji. W roku szkolnym 2018/2019 gimnazja opuści ostatni rocznik kończący klasy III. Od 1 września 2019 r. gimnazjów nie będzie już w ustroju szkolnym.

Pod koniec maja w Sejmie minister edukacji narodowej Anna Zalewska, odnosząc się do kwestii wniosku obywatelskiego, powiedziała: "Prawo oświatowe w państwie prawa działa, reforma została wdrożona". Przypomniała, że ustawa Prawo oświatowe wprowadzająca reformę została w styczniu podpisana przez prezydenta Andrzeja Dudę. Zaznaczyła, że sieć szkół, dostosowana do nowej struktury szkolnictwa, została zmieniona, podstawa programowa kształcenia ogólnego podpisana, a nauczycieli przeszkolono.

W kwietniu, po złożeniu wniosku obywatelskiego w Sejmie, premier Beata Szydło, pytana o wniosek, powiedziała, że trzeba było go złożyć w odpowiednim momencie, obecnie jesteśmy w końcowej fazie wdrażania reformy i ktoś, kto chce to odwracać, będzie powodował chaos.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje