Reklama

Reklama

W polskiej armii służy 8 tys. 259 kobiet

Na koniec stycznia 2021 roku w polskiej armii służyło 110 tys. 321 żołnierzy, z czego 8 tys. 259 (7,5 proc.) stanowiły kobiety. To o blisko 100 proc. więcej niż w roku 2015 roku, kiedy w wojsku służyło 4 tys. 132 żołnierzy - kobiet - wynika z danych przekazanych przez resort obrony.

Przewodnicząca rady ds. kobiet w MON ppłk Beata Targońska podkreśliła, że w naszym kraju od dłuższego czasu obserwujemy tendencję wzrostową jeżeli chodzi o zainteresowanie wojskową służbą kobiet oraz systematyczny wzrost żołnierzy kobiet w szeregach wojska. Jej zdaniem powodów, dla których kobiety decydują się wstąpić do armii jest wiele.

Reklama

- Przede wszystkim prestiż bycia żołnierzem. To zawód zaufania publicznego, w którym można wykonywać unikatowe zadania, spełnić swoje marzenia bycia np. dowódcą okrętu, pilotem, nurkiem, lekarzem czy pielęgniarką niosącą pomoc nie tylko w czasie pokoju, ale również w czasie wojny, wyjeżdżając np. na misje - zauważyła ppłk Targońska.

Wskazała, że jest grupa pań, które decyzje o zostaniu żołnierzem opierają o wartości wyniesione z domu i tradycje rodzinne, chcąc je kontynuować. Ppłk Targońska wskazała też, że są panie, które decyzje o zostaniu żołnierzem podjęły zwracając uwagę na gwarantowane warunki służby oraz stabilność zatrudnienia. - Należy zaznaczyć, że wojsko jest jedną z niewielu instytucji gwarantujących równe płace kobietom i mężczyznom - zauważyła.

Ponad tysiąc nowych żołnierek

W 2019 roku w Wojsku Polskim służyło 7 tys. 432 kobiety. W 2018 w armii było 6 tys. 678 pań, w 2017 - 5 tys. 829, a w 2016 - 4 tys. 966. Natomiast terytorialną służbę wojskową na koniec stycznia 2021 r. pełniło 4 tys. 85 kobiet (17,6 proc. stanu). To o ponad tysiąc więcej niż na koniec 2019 roku.

Ppłk Targońska zwróciła też uwagę na służbę kandydacką, gdzie na chwilę obecną na uczelniach i ośrodkach szkoleniowych przygotowują się do służby wojskowej 1124 panie.

Według danych MON, w korpusie oficerów, którego stan ewidencyjny na stycznia 2021 roku wynosił 20 tys. 963 osoby, służy 2 tys. 223 kobiety. W korpusie podoficerów, który liczył na koniec stycznia 39 tys. 453 żołnierzy, liczba kobiet wyniosła 1 tys. 462. W liczącym na koniec stycznia 49 tys. 905 żołnierzy korpusie szeregowych, służyły 4 tys. 574 kobiety.

Jak wypadamy na tle NATO?

Obecnie w polskiej armii panie zajmują 317 stanowisk dowódczych, zarówno w domenie lądowej, powietrznej, jak i morskiej oraz 24 stanowiska kierownicze w obszarze logistycznym. Wiele kobiet bierze również udział w działaniach poza granicami kraju, pełniąc swoje obowiązki m.in. w ramach polskich kontyngentów wojskowych. W PKW obecnie służbę pełni 79 żołnierzy - kobiet oraz 16 w strukturach międzynarodowych i ataszatach.

W polskich siłach zbrojnych najwyższe stanowiska kierownicze zajmują obecnie panie pułkownik m.in. na stanowiskach Dyrektora Wojskowego Instytutu Medycyny Lotniczej, Dyrektora Wojskowego Centrum Edukacji Obywatelskiej, Attaché i zastępcy Attaché.

Mimo znacznego wzrostu liczby żołnierzy - kobiet, ppłk Targońska wskazała, że nadal polska armia nie jest w tej kwestii w czołówce. Według danych z raportu NATO dotyczącego równości płci za 2018 roku dostarczonych przez 21 państw członkowskich sojuszu, odsetek kobiet wojskowych w służbie czynnej w siłach zbrojnych wyniósł 11,3 proc. w porównaniu z 88,7 proc. w przypadku mężczyzn w służbie czynne.

W czołówce Węgry

Z raportu wynika, że najwięcej kobiet w 2018 roku służyło w armii węgierskiej - 19,9 proc., kanadyjskiej - 16,1 proc., francuskiej - 15 proc., niemieckiej - 12 proc. oraz litewskiej - 12,1 proc. Natomiast spośród liczącej w 2018 r. blisko 105 tys. żołnierzy zawodowych armii polskiej, kobiety stanowiły 6,4 proc.

W tym roku, z racji trwającej pandemii koronawirusa, resort obrony szczególną uwagę chce przy okazji Dnia Kobiet zwrócić na panie pełniące służbę w korpusie medycznym. Obecnie służą w nim 773 żołnierze - kobiety, ale w działaniach związanych ze zwalczaniem skutków pandemii uczestniczyło ponad 4 tys. żołnierzy - kobiet zarówno z wojsk operacyjnych, WOT, jak i Żandarmerii Wojskowej.

Do ich zadań należy m.in. wspieranie szpitali i domów pomocy społecznej, wykonywanie badań wymazowych, współpraca z Policją przy patrolach prewencyjnych i monitoringu kwarantanny, wspieranie samorządów i organizacji pozarządowych, centrów krwiodawstwa, czy też Agencji Rezerw Materiałowych.

Realizacja ambicji

Por. mar. lek. Katarzyna Plicht, która służy w 7. Szpitalu Marynarki Wojennej i opiekuje się pacjentami zakażonymi Covid-19, powiedziała PAP, że od mementu rozpoczęcia pandemii praca jest dla niej szczególnym wyzwaniem.

- Mój oddział zajmuje się już wyłącznie pacjentami zakażonymi koronawirusem. Jest ciężko, bo notujemy niestety znacznie więcej zgonów. Trafiają do nas coraz młodsi pacjenci w stanie ciężkim. Mimo naszych prób i starań często nie udaje się ich uratować. Emocje powstałe w związku z tym, trzeba jakoś dozować - przyznała Plicht. Dodała też, że od zawsze marzyła o zawodzie lekarza, natomiast połączenie go ze służbą w wojsku było realizacją kolejnych ambicji.

Plut. Małgorzata Michoń, która jest od 11 lat jest ratownikiem medycznym w Zespole Ewakuacji Medycznej w 8. Bazie Lotnictwa Transportowego powiedziała z kolei, że dla niej służba jest połączeniem dwóch największych pasji - medycyny i lotnictwa. - Pracując wcześniej w szpitalu jako cywil stwierdziłam, że osiągnęłam już maksimum swoich możliwości, dlatego postanowiłam pójść do szkoły podoficerskiej. Zawsze z tyłu głowy była u mnie służba - dodała.

"Dzieci rządzą się swoimi prawami"

Zapytana o najtrudniejszą akcję, w której brała udział, wskazała na transport pacjentów powracających z chińskiego Wuhan tuż po wybuchu pandemii. - To nie było szczególnie trudne zadanie, ale bardzo wyjątkowe. To była pierwsza tego typu ewakuacja medyczna w czasie pandemii. Wdrażaliśmy wówczas tworzone na bieżąco procedury i postępowania - zaznaczyła.

Wskazała też akcje związane z transportem dzieci na operacje m.in. do Stanów Zjednoczonych. - To na pewno jest coś innego. Zupełnie inne podejście do pacjenta. Dzieci rządzą się swoimi prawami. Niejednokrotnie jest w nich ogromny strach, cierpienie - powiedziała plut. Michoń.

Ppłk Beata Targońska podkreśliła, że "wojsko w czasie pokoju przygotowuje się do wojny, ale są stanowiska, które wymagają walki na wojnie nie będącej konfliktem zbrojnym, a właśnie takim przypadkiem jest trwająca pandemia". Dlatego, jej zdaniem, należy podkreślić rolę takich stanowisk jak psycholog, czy medyk, w których kobiety - żołnierze w pełni się realizują i zasługują na pełny szacunek.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama