Reklama

Reklama

"Ustawa dyscyplinująca": Komisja sprawiedliwości przyspiesza

Sejmowa komisja sprawiedliwości zdecydowała w czwartek wieczorem, że w dyskusji nad projektem PiS w sprawie sądów z każdego klubu parlamentarnego będzie mogła wypowiedzieć się tylko jedna osoba i jej wypowiedź nie będzie mogła trwać dłużej niż minutę. Posłanka lewicy Agnieszka Dziemianowicz-Bąk zamieściła na Twitterze nagranie zarejestrowane w przerwie obrad komisji.

Mimo wprowadzenia ograniczenia czasowego posłowie nie stosują się do niego.

Reklama

Komisja zaczęła prace nad projektem po godz. 20.30. 

Piotr Zientarski (KO) podkreślił, że posiada ponad 30-letni staż w adwokaturze, a w swojej pracy bronił opozycji i Kościoła.

Mimo odebrania głosu przez szefa komisji Marka Asta (PiS) Zientarski kontynuował swoją wypowiedź. "Adwokaci mogli krytykować system komunistyczny i nic im za to nie groziło" - zauważył. Jak podkreślił, teraz sędziowie "mają być zakneblowani i mają się bać". "Tego nie było - mówię z pełną odpowiedzialnością - w stanie wojennym, tego, co się dzieje teraz" - powiedział poseł KO. Wcześniej z sali w stronę przewodniczącego komisji skierowano uwagę, że on sam Kościoła nie bronił. Ast odparł: "A co pani wie, co ja broniłem".

Oceniając projekt ustawy, wiceprzewodniczący komisji Krzysztof Paszyk (PSL-Kukiz15) ubolewał nad atmosferą panującą na posiedzeniu komisji. "To nie jest atmosfera do tego, żeby pochylić się merytorycznie nad jakimkolwiek aktem prawnym, a tym bardziej takim, który budzi duże, uzasadnione uwagi. Nie da się inaczej tego projektu określić, jak taki swoistego rodzaju potwór prawny" - stwierdził poseł. Odnosząc się do zgłoszonych poprawek, Paszyk uznał, że "nawet jak ten potwór straci dwa, trzy, może cztery zęby, to nie zmienia faktu, że to dalej jest potwór".

Ze względu na "dezorganizację prac komisji" poseł PiS Bartosz Kownacki zgłosił wniosek formalny, zgodnie z którym z każdego klubu parlamentarnego mogła wypowiedzieć się tylko jedna osoba, a jej wypowiedź może trwać maksymalnie minutę. Wcześniej o zdanie w tej kwestii zapytano przedstawiciela Biura Legislacyjnego Sejmu. Zdaniem Biura taki wniosek można było poddać pod głosowanie, jednak samo ograniczanie możliwości wypowiadania się budzi wątpliwości. Wniosek przyjęto głosami posłów PiS.

W toku prac nad projektem komisja zaakceptowała już wersję preambuły zaproponowaną w poprawkach. Mówi ona m.in., że nowelizacja zostaje uchwalona "w poczuciu odpowiedzialności za wymiar sprawiedliwości w RP (...) uznając konieczność poszanowania trójpodziału i równoważenia władz". "To jest szyderstwo" - mówił o preambule Zientarski. 

Posłanka lewicy Agnieszka Dziemianowicz-Bąk udostępniła na Twitterze kontrowersyjne nagranie zarejestrowane podczas przerwy w obradach komisji:

"Nie dawaj tamtym posłom" - tak o jednej z poprawek miała się wypowiedzieć posłanka PiS Anna Milczanowska.

Patryk Michalski z RMF FM w ten sposób tłumaczy to zdarzenie: "Wygląda to tak - wnioskodawcy kilkadziesiąt minut wcześniej wiedzieli, że dokonają zmian w już zgłoszonych poprawkach (popr. 15 i 19). Nie chcieli ich udostępnić innym posłom".

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje