Reklama

Reklama

Tyszka: Tusk poszedł na czołowe zderzenie z najważniejszym politykiem światowym

"Donald Tusk poszedł na czołowe zderzenie z najważniejszym politykiem światowym. Zrobił to, żeby zachować swoje stanowisko" - powiedział w czwartek wicemarszałek Sejmu Stanisław Tyszka (Kukiz'15), komentując list szefa Rady Europejskiej do przywódców państw.

We wtorek Tusk wystosował oświadczenie do szefów 27 państw i rządów, w którym m.in. zwraca uwagę na zagrożenia związane ze wzrostem nastrojów antyunijnych, nacjonalistycznych i ksenofobicznych we Wspólnocie, a także odnosi się do działań nowego prezydenta USA Donalda Trumpa oraz agresywnej polityki Rosji.

Reklama

"Donald Tusk poszedł na czołowe zderzenie z najważniejszym politykiem światowym, krytykując nową administrację, zarzucając jej zmianę polityki sojuszniczej, którą prowadzili od prawie siedemdziesięciu lat" - powiedział Tyszka w Polsat News.

Według niego, "Tusk zrobił to w jednym celu - żeby zachować swoje stanowisko przewodniczącego Rady".

"W tym momencie mówi się o tym, że chrapkę na jego posadę ma prezydent Francji Hollande, który krytykuje bardzo Trumpa i Donald Tusk też chciał pokazać, że on też potrafi krytykować" - powiedział Tyszka.

Zdaniem wicemarszałka, "jeżeli człowiek zajmujący tak odpowiedzialne stanowisko, po to, żeby przedłużyć sobie kontrakt w Brukseli, jest w stanie poświęcać się, interesy Europy, interesy Polski, no to to jest człowiek, który sobie po prostu wystawia pomnik małości".

"Różnica między biurokratami brukselskimi a Trumpem jest taka, że Donald Trump reprezentuje obywateli amerykańskich, a biurokraci brukselscy reprezentują tylko siebie, robią wszystko, żeby zachować swoje stołki" - powiedział Tyszka i dodał, że - jego zdaniem - Tusk "od początku (...) realizuje rozkazy np. pani Merkel".

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne