Reklama

Reklama

Tusk o przekopie Mierzei Wiślanej

Premier Donald Tusk poinformował, że na przełomie sierpnia i września spodziewa się raportu dotyczącego przekopu Mierzei Wiślanej. Jeśli analizy wskażą na opłacalność tego projektu, wówczas będą podejmowane decyzje. Zaznaczył, że opinia KE w tej sprawie jest negatywna.

Tusk podkreślił na wtorkowej konferencji po posiedzeniu rządu, że nie ma na jego biurku żadnego raportu dotyczącego przekopu Mierzei Wiślanej. - Spodziewamy się tego raportu - który jest przygotowywany w Gdyni - na przełomie sierpnia i września. Tak mnie dziś poinformował minister transportu Sławomir Nowak - zaznaczył.

- Raport ma dotyczyć uwarunkowań środowiskowych i z całą pewnością, jeśli miałoby się okazać, że istnieje szansa na opłacalność tego przedsięwzięcia, to będziemy podejmowali decyzje pozytywne. Dzisiaj (jednak) nie ma żadnych przesłanek, żeby twierdzić, że to przedsięwzięcie pod względem środowiskowym i finansowym jest na pewno odpowiedzialne - ocenił szef rządu.

Reklama

Premier zauważył też, że jest negatywna ocena Komisji Europejskiej o opłacalności projektu przekopu Mierzei Wiślanej.

Przyznał, że jest sceptyczny, co do używania argumentu dotyczącego przekopu Mierzei w kampanii w przedterminowych wyborach na prezydenta Elbląga. - Mierzeja Wiślana pozostaje w tym kształcie, w jakim jest, albo zostanie przekopana, nie dlatego, że wygra pan Jerzy Wilk (PiS), czy Elżbieta Gelert (PO) - podkreślił premier.

Prezes PiS Jarosław Kaczyński przekonywał w kampanii przed I turą wyborów na prezydenta Elbląga, że popierana przez PiS budowa przekopu przez Mierzeję Wiślaną otworzy zupełnie nowe szanse dla gospodarki Elbląga. Zarzucił przeciwnikom tej inwestycji, że "wykazują mentalność postkolonialną".

- Poprosiłem Elżbietę Gelert, aby niepotrzebnie nie robiła ludziom wody z mózgu - zresztą nie miała takiego najmniejszego zamiaru - i żeby nie wmawiała nikomu, że od tego, kto zostanie prezydentem Elbląga na następny rok, będzie zależało, czy Mierzeja zostanie przekopana, czy nie. Będzie to zależało wyłącznie od wnikliwych analiz opłacalności i oddziaływania na środowisko, konsultacji z mieszkańcami Elbląga, także z mieszkańcami Mierzei - zapewnił Tusk.

Jak przekonywał, jest to przedsięwzięcie wymagające lat przygotowań, "a nie odpalenia, bo są wybory". - To nie jest temat na takie wyborcze chlapanie jęzorem, tylko na bardzo poważną analizę - oświadczył Tusk.

Dowiedz się więcej na temat: Donald Tusk

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje