Reklama

Reklama

Tusk o przekazaniu informacji Białorusi: Głupota

Mianem "głupoty" określił premier Donald Tusk przekazanie przez polską prokuraturę białoruskim śledczym informacji o opozycjoniście Alesiu Bialackim. W ocenie premiera Polska z powodu tego"skandalicznego błędu prokuratora" poniosła wielorakie szkody.

Szef rządu zastrzegając, że prokuratura jest niezależna od rządu, wyraził oczekiwanie "na szybkie i twarde wnioski" prokuratora generalnego w związku z tą sprawą.

Maciej Kujawski z Prokuratury Generalnej poinformował dziś, że prokuratorzy PG uczestniczący w udzieleniu pomocy prawnej w sprawie Bialackiego objęci są postępowaniem służbowym; we wtorek zapadną decyzje prokuratora generalnego.

- Sami przeprowadzaliśmy tę ustawę, która uwolniła od nadzoru politycznego prokuraturę - powiedział szef rządu na konferencji prasowej. W ocenie premiera niezależność prokuratury ma swoje dobre, lecz czasami i złe strony. - Złe wtedy, kiedy postępowanie prokuratora, tego czy innego, jest jawnie niekompetentne - zaznaczył Tusk.

Jak dodał, wyklucza w tym wypadku "złą wolę". - Ale muszę powiedzieć, że ciśnie się na usta słowo "głupota", nawet nie "niekompetencja", tylko "głupota" - podkreślił premier.

Reklama

- Nie przyjmuję do wiadomości tłumaczenia, że nie sposób było rozpoznać czy osoba, o którą pytały władze białoruskie, jest z opozycji, czy nie, bo sprawdzenie tego zajęłoby "przeciętnie rozgarniętemu obywatelowi dwie minuty" - zaznaczył Tusk.

Dodał też, że "jeśli ktoś nie umie wejść do internetu, żeby sprawdzić tego typu rzeczy", to może skorzystać z pomocy służb państwowych, m.in. MSZ. - Tym bardziej, że z tego samego miejsca wysłano takie zalecenie, instrukcję do prokuratorów jeszcze w 2010 r., w której bardzo wyraźnie uczulano prokuraturę na działanie władz białoruskich w kontekście umowy międzynarodowej, jaka wiąże polską prokuraturę z białoruską - mówił premier.

Podkreślił, że w tej instrukcji czarno na białym jest napisane: "uważajcie, sprawdzajcie, nie współpracujcie z reżimem Łukaszenki, wtedy kiedy to może być ze szkodą dla praw człowieka".

I dlatego - jak mówił - "skandaliczny błąd tego prokuratora i nie do przyjęcia tłumaczenie ze strony innych prokuratorów będzie domagało się na pewno wyjaśnienia".

- Nie mam takich uprawnień i nie mam takich zamiarów, aby poza prawem ingerować w pracę prokuratury, ale na pewno prokurator generalny sam został postawiony przez swoich podwładnych w bardzo trudnej sytuacji i liczę tutaj na szybkie i twarde wnioski, ponieważ szkody, jakie ponieśliśmy, mają wieloraki wymiar - ocenił szef rządu.

Podkreślił, że dopiero w przyszłości zobaczymy, jak "kosztowna była ta pomyłka prokuratora".

Aresztowany 4 sierpnia Bialacki to jeden z najbardziej znanych białoruskich opozycjonistów, lider walczącej o prawa człowieka, nielegalnej na Białorusi, organizacji "Wiasna". Finanse organizacji były przechowywane na kontach innych krajów - w tym Polski. Bialackiego oskarżono o ukrywanie dochodów, bo - jak stanowi białoruskie prawo - także te zagraniczne muszą być na Białorusi opodatkowane. Pomocy Białorusi w zakresie informacji o rachunkach bankowych udzieliła Litwa, oraz - jak się okazało w czwartek - także Polska. Krytykują to MSZ i organizacje broniące praw człowieka.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne