Reklama

Reklama

"Tusk kompletnie ignoruje stanowisko polskiego rządu"

Decyzja rządu ws. kandydatury Jacka Saryusz-Wolskiego na szefa Rady Europejskiej jest logiczna i konsekwentna - powiedział w poniedziałek PAP prezydencki minister Krzysztof Szczerski. Według niego Donald Tusk wykonywał ruchy świadczące o ignorowaniu stanowiska polskiego rządu.

W sobotę MSZ poinformowało, że polski rząd proponuje Jacka Saryusz-Wolskiego na szefa Rady Europejskiej.

"Oceniam tę decyzję jako logiczną i konsekwentną. Przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk otrzymywał od polskich władz od miesięcy sygnały, że są wątpliwości co do jego poparcia jako kandydata na szefa Rady Europejskiej. Od miesięcy, zamiast ubiegać się o poparcie polskiego rządu wykonywał ruchy, które świadczyłyby o tym, że kompletnie ignoruje stanowisko polskiego rządu i ma nadzieję, że przeforsuje swoją kandydaturę bez Polski lub wbrew Polsce" - podkreślił prezydencki minister.

Reklama

Jak dodał ma na myśli m.in. "bardzo aktywne uczestnictwo Tuska w polityce wewnętrznej Polski", "przekraczanie granic dopuszczalnych dla przewodniczącego Rady Europejskiej, jeśli chodzi o politykę wewnętrzną jednego z państw członkowskich".

Minister podkreślił, że płynące ze strony polskich władz sygnały na początku były "bardzo delikatne, spokojne, sugerujące problem".

Pytany, czy rząd informował prezydenta Andrzeja Dudę o swoich planach i czy Duda brał udział w podejmowaniu decyzji dotyczącej zgłoszenia kandydatury Saryusz-Wolskiego, Szczerski odparł: "Zadaniem prezydenta jest wiedzieć o wszystkim, co dzieje się ważnego w polskiej polityce, a obowiązkiem rządu jest informowanie prezydenta o tego typu decyzjach. I rząd, i prezydent w tym zakresie swoje role wypełnili".

Zaznaczył, że procesem negocjacji zarządza Rada Ministrów. "Jeśli rząd zwróci się do prezydenta, by osobiście tę kandydaturę wspierał, to wtedy prezydent pewnie rozważy taki wniosek rządu. (...) Kancelaria Prezydenta obecnie aktywnej roli tutaj nie odgrywa" - dodał minister. 

Jak zaznaczył, moment, gdy kandydatura Saryusz-Wolskiego ma charakter formalny, jest punktem startu, jeśli chodzi o budowanie dla niego poparcia. "Wszystko zależy teraz od tego, jaką pracę będzie wykonywał teraz polski rząd i polska dyplomacja" - powiedział Szczerski. "Jest rzeczą zupełnie inną, gdy dyskusje dotyczą popierania przedłużenia kadencji Donalda Tuska, a wyboru między dwoma osobami. Nie wiadomo też, czy nie będzie innych kandydatur. (...) W nowej sytuacji wszystko zaczyna się od nowa" - powiedział Szczerski.

Wyjaśniając decyzję MSZ, szef polskiej dyplomacji Witold Waszczykowski mówił PAP, że Polska zdecydowała się zgłosić tę kandydaturę "ze względu na wysoki poziom merytoryczny" Saryusz-Wolskiego, jego doświadczenie i zasługi na rzecz integracji europejskiej. Podkreślił, że kandydat "daje także rękojmię i gwarancję bezstronności", w przeciwieństwie do Donalda Tuska, który "był jednym z liderów totalnej opozycji w Polsce".

Były premier Donald Tusk ubiega się o reelekcję na stanowisko szefa RE. Do czasu zgłoszenia kandydatury Saryusz-Wolskiego Tusk był jedynym oficjalnym kandydatem na to stanowisko.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje