Reklama

Reklama

Trzeci dzień protestów po wyroku TK w sprawie aborcji

W sobotę (24 października) trzeci dzień z rzędu zorganizowano protesty na ulicach polskich miast po wyroku Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji. Demonstrowano między innymi w Warszawie, Gdańsku i Łodzi. W stolicy wśród manifestantów był Rafał Trzaskowski. - Nie ma zgody na to piekło, które PiS szykuje kobietom - podkreślał.

Przypomnijmy, że w czwartek Trybunał Konstytucyjny orzekł, iż aborcja w przypadku ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu lub jego nieuleczalnej choroby zagrażającej życiu jest niezgodna z Konstytucją RP. W uzasadnieniu wskazano, że "życie ludzkie jest wartością w każdej fazie rozwoju i jako wartość, której źródłem są przepisy konstytucyjne, powinno ono być chronione przez ustawodawcę". Wyrok TK zapadł w pełnym składzie. Zdania odrębne złożyli sędziowie Piotr Pszczółkowski oraz Leon Kieres.

"Wspólny gniew"

Reklama

W sobotę 24 października, trzeci dzień z rzędu, demonstranci wyszli na ulice polskich miast, aby wyrazić niezadowolenie z wyroku Trybunału Konstytucyjnego.

Sobotni protest w Warszawie rozpoczął się o godz. 12 przy siedzibie PiS na ul. Nowogrodzkiej, a zakończył po godz. 14 przed siedzibą Trybunału Konstytucyjnego. - Nie ma zgody na to piekło, które PiS szykuje kobietom. Niestety ta władza zachowuje się w sposób niewiarygodnie cyniczny, w środku epidemii prowokuje nas do tego, by protestować - mówił obecny na proteście prezydent stolicy Rafał Trzaskowski na nagraniu opublikowanym na Facebooku.

"Kobiet nic nie zatrzyma. Wkurzyliście nas podłością i atakiem na nasze ciała i życie. W sobotę,  24 października, o godz. 12 weź parasolkę, maseczkę i chodź na Nowogrodzką! Pokażmy im nasz #WspólnyGniew!" - tymi słowami Inicjatywa Polska zachęcała do udziału w sobotnim warszawskim proteście.

Manifestanci, maszerując z Nowogrodzkiej pod TK, skandowali hasła: "walczcie z wirusem nie z kobietami!", "wolność równość liberalizacja", "prawa kobiet wspólna sprawa", "raz, dwa, trzy, cztery, swoje prawa zdobędziemy", "chodźcie z nami".

Barbara Nowacka: Albo zrobicie coś z tym bagnem, albo będzie wojna z kobietami

Podczas sobotniego protestu w Warszawie przemawiała m.in. posłanka KO Barbara Nowacka. Wyczytała nazwiska sędziów TK, wymieniła m.in. Julię Przyłębską, Krystynę Pawłowicz i Stanisława Piotrowicza. Po każdym nazwisku tłum krzyczał: "hańba".

- Stajemy dzisiaj tutaj i mówimy: przegięliście, dranie, zadarliście z dziewczynami - mówiła posłanka. Podziękowała wszystkim za przybycie i za piątkowe protesty na ulicach kilkudziesięciu polskich miast.

- Spotkaliśmy się tutaj, bo w tym budynku urzędują ludzie odpowiedzialni za to, co się stało, bo sędziowie to ich marionetki - mówiła Nowacka przed siedzibą PiS przy ul. Nowogrodzkiej. - Albo zrobicie coś z tym bagnem, które zrobiliście, albo będzie wojna z kobietami - oświadczyła posłanka.

Apelowała o trzymanie dystansu i pamiętaniu o noszeniu maseczek. Dodała, że o bezpieczeństwie pamięta też prezydent Warszawy. Rafał Trzaskowski podkreślił, że jest na proteście jako prezydent Warszawy, sprawdza, czy wszystko przebiega w bezpieczny sposób i apeluje do zgromadzonych, żeby zachowywać się zgodnie ze wszystkimi środkami ostrożności. Dodał, że podobnie jak w piątek na jego prośbę wydarzenia monitorują specjalni wysłannicy miasta stołecznego Warszawy, obecnie są także ratownicy medyczni.

- Na szczęście zarówno wczoraj, jak i dziś jest bardzo spokojnie. Widziałem tłumy wkurzonych, zdeterminowanych ludzi - mówił. - Ja rozumiem tę złość i solidaryzuję się ze wszystkimi Polkami - podkreślił. Przyznał również, że w czasie demonstracji czasami pojawiały się niecenzuralne słowa, ale uzasadniał je "nieprawdopodobnym emocjami".

Rafał Trzaskowski: Nie ma zgody na taki cynizm

- PiS zgotował piekło kobietom, solidaryzujemy się ze wszystkimi Polkami w całym kraju. Nie ma zgody na taki cynizm - powiedział Trzaskowski w nagraniu zamieszczonym na Twitterze. 

- Jarosław Kaczyński, wydając wyrok na kobiety, wydał wyrok na siebie samego. Ta władza się kończy. Będziemy niezmiennie walczyły o prawo kobiet do przerywania ciąży, aż je odzyskamy - mówiła z kolei Anna Karaszewska, szefowa Kongresu Kobiet.

Po godz. 14 manifestacja pod Trybunałem zakończyła się. Protesty odbywają się w sobotę także w innych polskich miastach, m.in. w Łodzi, Poznaniu, Gdańsku i Krakowie.

Zablokowane centrum Gdańska

W Gdańsku w sobotę zgromadziło się kilka tysięcy osób. Część manifestujących zablokowała samochodami m.in. skrzyżowanie Hucisko. Tłum ludzi przemieszcza się obecnie głównymi ulicami miasta, co powoduje duże utrudnienia w ruchu. Centrum jest w tej chwili całkowicie zakorkowane.

Uczestnicy przynieśli ze sobą transparenty, na których widniały hasła takie, jak: "moje ciało, mój wybór", "edukacja zamiast represji", "dość", "piekło kobiet", "jak ciastka musisz robić dzieci", "rząd kradnie nasze prawa kawałek po kawałku", "wybór, nie zakaz", "myślę, czuję, decyduję", "stop przemocy wobec kobiet", "to nie twoja broszka", "walczcie z wirusem a nie z kobietami", "edukacja zamiast represji", "urodzę wam lewaka".

Policjanci puszczają z megafonów komunikat o zasłanianiu ust i nosa, nawołują do zachowania dystansu społecznego.

Czytaj również: Kamienie i petardy. Policjant ranny podczas protestów

Manifestacja w Łodzi pod hasłem "Piekło kobiet"

Blisko tysiąc uczestników przyszło w sobotę na łódzką manifestację w związku z protestem w sprawie wyroku Trybunału Konstytucyjnego (TK) o zakazie aborcji eugenicznej - ocenili policjanci zabezpieczający demonstrację.

W pasażu Schillera zgromadziły się w sobotę setki demonstrantów. Potem przeszli ulicą Piotrkowską i innymi ulicami Łodzi. - Szacujemy, że było to około tysiąca osób - poinformował kom. Marcin Fiedukowicz z komendy miejskiej policji.

- Funkcjonariusze legitymowali uczestników. Były też mandaty. Doszło do przepychanki i naruszenia nietykalności policjanta, ale obyło się bez zatrzymań - podał Fiedukowicz.

Manifestacja organizacji feministycznych i lewicowych odbywała się pod hasłem "Piekło kobiet". Był to protest przeciwko wyrokowi TK o zakazie aborcji eugenicznej.

Uczestnicy manifestacji nieśli transparenty i wypisane na kartonach hasła: "Zachowajcie dystans od mojej macicy", "Jak wam k...a nie wstyd", "Wara od mojego ciała". 

Protesty przed domem Kaczyńskiego i willą premiera

Piątkowy protest w Warszawie rozpoczął się w pobliżu ul. Mickiewicza, gdzie znajduje się dom Jarosława Kaczyńskiego. Protestujący udali się później w stronę ul. Parkowej, gdzie mieści się premierowska willa. Następnie protestujący przeszli na m.in. plac Zbawiciela. Ostatecznie po północy z pl. Unii Lubelskiej rozeszli się w grupkach do domu. Miasto podało, że w manifestacji brało udział około 10 tys. osób. Podobne akcje odbyły się w wielu polskich miastach. 

Na kolejne dni zapowiedziano organizację dalszych akcji.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy