Reklama

Reklama

Trzaskowski: Trzeba się przygotować na czarny scenariusz

Minister administracji i cyfryzacji Rafał Trzaskowski, który przebywał dziś w Sandomierzu (woj. świętokrzyskie), zapewnił, iż "nic nie wskazuje na to, by Wisła miała wystąpić z koryta". - Według prognoz może dojść do lokalnych potopień, niemniej trzeba się przygotować na czarny scenariusz - zaznaczył.

Trzaskowski odwiedził sandomierską dzielnicę Koćmierzów, gdzie strażacy na wypadek pojawienia się wysokiej fali na rzece zabezpieczają wał wiślany workami z piaskiem.

- Zła pogoda przesuwa się nad Małopolskę i Śląsk, ale wiatry będą tak silne, że deszcze mogą wrócić również tutaj. Jeżeli będziemy mieli problemy w Małopolsce i na Śląsku, to ta woda się tutaj też prędzej czy później pojawi - mówił minister

- Nic nie wskazuje, aby woda miała tu osiągnąć poziom, który mógłby doprowadzić do zagrożenia - dodał.

"Rząd wyciągnął lekcję po powodzi z 2010 roku"

Działania prewencyjne, monitorowanie najsłabszych miejsc na wałach rzecznych i lepsza koordynacja służb to - zdaniem Trzaskowskiego - lekcja, jaką rząd wyciągnął po powodzi z 2010 r.

Reklama

- Byłem wcześniej na Podkarpaciu. Jasło i Mielec zabezpieczono zupełnie na nowo. Zakupiono sprzęt, są modele komputerowe, które w momencie podnoszenia się wody pokazują, gdzie mogą być zalani ludzie, i jak przeprowadzić akcję. Są one inaczej koordynowane. Na żywioł nie ma rady, nigdy nie możemy powiedzieć, że nie będziemy mieli problemów, natomiast jesteśmy znacznie lepiej przygotowani. A tego typu momenty traktujemy też jako ćwiczenia - mówił minister.

Pytany przez dziennikarzy, czy jego przyjazd nie jest elementem kampanii przed wyborami do Parlamentu Europejskiego, powiedział, że "przyjechał wykonać robotę". - Mieliśmy niepokojące sygnały od czterech dni, wszyscy działają w warunkach kryzysowych. Staramy się zidentyfikować miejsca, które były trudne podczas ostatniej powodzi - dodał Trzaskowski.

Minister przypomniał, że po 2010 r. poprawiono ok. tysiąca km wałów, a w okolicy Sandomierza - 11 km. Zostały inaczej skonstruowane - zabezpieczono je m.in. siatką, uniemożliwiającą zniszczenie umocnień przez bobry. Rozpoczęto też prace nad strategicznym planem, który ma zabezpieczyć całą dolinę górnej Wisły.

Minister podkreślił, że trwają negocjacje z Komisją Europejską w sprawie sposobu wydawania pieniędzy na ochronę środowiska, tak, aby można było pogłębiać koryta rzek i karczować rośliny w międzywałach - co pomaga zapobiegać powodziom. - To nie jest proste, bo komisja w sposób nadrzędny traktuje kwestie ochrony środowiska, a my w takich momentach, jak ten, mamy inny priorytet - mówił Trzaskowski.

Z Sandomierza minister udał się do Krakowa, gdzie o ewentualnym zagrożeniu powodzią będzie rozmawiał z wojewodą małopolskim.

Strażacy monitorują wały

Świętokrzyscy strażacy zabezpieczają dodatkowymi workami z piaskiem i monitorują wały rzeczne, oprócz Sandomierza - także w Tarłowie i Dwikozach. Wspiera ich ok. 80 strażaków z Małopolski i Mazowsza.

W 2010 r. wyniku majowej i czerwcowej powodzi w woj. świętokrzyskim zostało podtopionych i zalanych 3,5 tys. budynków mieszkalnych, ponad 12 tys. gospodarstw oraz ponad 59 tys. hektarów pól. Straty oszacowano na prawie miliard złotych.

W samym Sandomierzu zostało zalanych 11 km kw powierzchni, 820 domów, gospodarstwa rolne w granicach miasta, dwie szkoły, boiska, place zabaw, świetlica, kościół i kilka zakładów pracy. Udało się ochronić przed wodą hutę szkła - największego pracodawcę w mieście - i okalające zakład osiedle Baczyńskiego.

Sprawdź aktualną prognozę pogody

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje