Reklama

Reklama

Trwają badania samochodu, którym przewożono napis

W laboratorium kryminalistycznym Małopolskiej Komendy Wojewódzkiej Policji rozpoczęły się dziś badania kryminalistyczne samochodu, którym przewożono skradziony z b. niemieckiego obozu Auschwitz-Birkenau historyczny napis "Arbeit macht frei".

Znaleziono w nim mikroślady rdzy, które mogą pochodzić ze skorodowanej tablicy z napisem.

Reklama

- Po dopasowaniu odprysków rdzy do miejsc na napisie będzie można potwierdzić z całą pewnością, że skradziona i pocięta tablica była przewożona w badanym samochodzie - powiedziała naczelnik laboratorium kryminalistycznego KWP w Krakowie mł. insp. Lidia Puchacz.

Specjaliści poszukują też na napisie śladów żółtego lakieru z samochodu Seat Ibiza, w którym napis przewożono.

Sam napis został już dokładnie zbadany przez specjalistów z zakresu mikrośladów, śladów biologicznych i daktyloskopijnych oraz mechanoskopijnych. Jak poinformowała Puchacz, były na nim ślady "wystarczające jako materiał dowodowy".

Najpierw eksperci wyposażeni w lupy i swoisty "odkurzacz" zebrali mikroślady, które następnie będą badane pod mikroskopem. Potem do pracy przystąpili "biolodzy": ze szpatułkami zwilżonymi wodą destylowaną pobierali ślady, z których następnie będą w stanie wyodrębnić DNA. Po nich, w niebieskim świetle lamp UV nad napisem pochylili się specjaliści od daktyloskopii. Na koniec do badań przystąpili spece od mechanoskopii.

Podobny porządek zostanie zastosowany przy badaniu samochodu. Na początku znaleziono w nim mikroślady rdzy, pochodzącej prawdopodobnie ze skradzionej tablicy z napisem.

- Jeżeli uda się potwierdzić, że znalezione w samochodzie mikroślady rdzy pochodzą ze skradzionej tablicy, będzie można powiązać samochód z kradzieżą. Po badaniach biologicznych będzie można potwierdzić, że podejrzani jechali tym samochodem. Potwierdzą to również badania daktyloskopijne, o ile sprawcy nie używali rękawiczek - powiedziała Puchacz. Dodała, że badania mogą też wykazać udział innych, nieustalonych osób.

Podobne badania zostaną przeprowadzone na narzędziach użytych do kradzieży tablicy z napisem. Dzięki nim będzie można ustalić, która konkretnie osoba trzymała przecinak, która brzeszczot itp.

Jak powiedziała PAP badająca mikroślady rdzy z samochodu ekspert Aldona Wojciechowicz-Bratko, "wystarczy dopasować jeden odprysk rdzy do skorodowanej tablicy z napisem". - Jeżeli będzie miał odpowiednią ilość cech, to ze 100-procentową pewnością będzie można stwierdzić, że przed oddzieleniem stanowiły bezpośrednią całość - powiedziała ekspert.

Tablica z historycznym napisem "Arbeit macht frei" znad obozowej bramy Auschwitz-Birkanau została skradziona w piątek 18 grudnia nad ranem. Napis odnaleziono późnym wieczorem w niedzielę 20 grudnia we wsi Czernikowo koło Torunia. Przestępcy rozcięli go na trzy części. O udział w kradzieży podejrzanych jest pięciu Polaków. Z ustaleń prokuratury wynika, że działali na zlecenie pośrednika ze Szwecji.

Czterem podejrzanym w sprawie kradzieży Prokuratura Okręgowa w Krakowie postawiła zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, kradzieży napisu "Arbeit macht frei" oraz uszkodzenia tego napisu, będącego zabytkiem i dobrem o szczególnym znaczeniu dla kultury. Podobny zarzut - udziału w grupie przestępczej oraz nakłaniania do kradzieży i zniszczenia napisu - usłyszał piąty podejrzany. Cała piątka trafiła do aresztu na trzy miesiące.

Pod koniec ubiegłego tygodnia Prokuratura Okręgowa w Krakowie, prowadząca śledztwo w tej sprawie, wysłała wniosek o pomoc prawną do szwedzkiego ministerstwa sprawiedliwości.

Media podawały, powołując się na informacje szwedzkiej gazety "Aftonbladet", że według szwedzkich służb za zleceniem kradzieży stoi grupa tamtejszych neonazistów. Za pieniądze ze sprzedaży tablicy mieli przygotowywać atak terrorystyczny. W niedzielę w brytyjskim "Sunday Mirror" ukazał się artykuł, w którym autorzy sugerują, że zleceniodawcą kradzieży był Brytyjczyk, a pośrednikiem szwedzcy neonaziści.

Laboratorium Kryminalistycznego Komendy Wojewódzkiej Policji powołane zostało w 1957 r. Jego pracownicy reprezentują 15 różnych dziedzin nauki i wiedzy. Uczestniczą w oględzinach miejsc poważnych zdarzeń, wykonują na zlecenie policji, prokuratur i sądów ekspertyzy z zakresu: daktyloskopii, badania pisma ręcznego i dokumentów, mechanoskopii, traseologii, chemii kryminalistycznej i narkotyków, oznaczania zawartości alkoholu we krwi, elektrotechniki, broni i balistyki, biologii i genetyki, wypadków komunikacyjnych, fotografii, odtwarzania wyglądu osób i przedmiotów, przestępczości komputerowej. W Laboratorium opracowywanych jest rocznie kilka tysięcy ekspertyz kryminalistycznych.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama