Reklama

Reklama

Trump zdefiniuje w Warszawie stanowisko wobec Rosji?

Donald Trump będzie musiał bardzo mocno zdefiniować swoją politykę w stosunku do Rosji. Warszawa jest do tego najlepszym miejscem - mówi dr Janusz Sibora, badacz protokołu dyplomatycznego. - To przemówienie to moim zdaniem będzie "doktryna Trumpa" - ocenia.

Dr Janusz Sibora powiedział, że w USA zdano sobie sprawę z tego, że Niemcy i Francja będą przebudowywać relacje europejsko-amerykańskie. - Stany Zjednoczone mogą zostać wypchnięte z Europy. Nie tylko z Europy Środkowej czy Środkowo-Wschodniej, ale w ogóle z Europy. Ich status się zmieni i w związku z tym twierdzę, że jest to wizyta ratunkowa - ocenił.

Wymowny komunikat Białego Domu

Reklama

Znawca dyplomacji zwrócił uwagę na przekaz, jaki przed wizytą Donalda Trumpa w Warszawie płynie z Białego Domu. - Jeśli przeczytamy komunikat o wizycie Trumpa w Polsce, to jest on kilkuzdaniowy, ale jak pełny tekstu - wskazał. - Po pierwsze powiedziano, że oczywiście prezydent udaje się na szczyt G20, ale następne zdanie mówi już właśnie o NATO, czyli powiedziano, że prezydent potwierdzi wartość współpracy i wartość wspólnych interesów - ocenił ekspert. Jego zdaniem, tym wspólnym interesem, priorytetem USA, jest wzmocnienie kolektywnej obrony NATO.

"Doktryna Trumpa"

Sibora wyraził przekonanie, że Trump będzie musiał bardzo mocno zdefiniować swoją politykę w stosunku do Rosji. A Warszawa - zdaniem eksperta - jest najlepszym do tego miejscem, także w związku ze spotkaniem państw Trójmorza. Janusz Sibora mówił, że przemówienie na placu Krasińskich będzie zdefiniowaniem polityki przed spotkaniem z Władimirem Putinem. To spotkanie będzie miało miejsce na szczycie G20.

- To przemówienie to moim zdaniem będzie "doktryna Trumpa" - podsumował.

Wielostronna dyplomacja konferencyjna

Badacz protokołu dyplomatycznego zwrócił także uwagę na kwestie protokolarne. Podkreślił, że istotne jest określenie statusu tej wizyt. - Wizyty w dyplomacji określa się jako oficjalne państwowe, oficjalne, robocze. Mamy jeszcze kilka innych: nieoficjalne, incognito - wymienił i podkreślił, że Amerykanie unikają określania tych statusów.

- Moim zdaniem właściwe określenie jest takie, że mamy tu do czynienia z wielostronną dyplomacją konferencyjną - stwierdził Sibora, który wytłumaczył, że od tego zależą takie detale jak precedencja czy sposób siadania.

- Podstawowym elementem jest to, że na przykład witając wszystkie osoby, które przybędą do nas, należy dbać o to, aby wszyscy byli równie kurtuazyjnie i dostojnie przyjęci. Jeśli czerwony dywan przed jednym, to przed wszystkimi - wyjaśnił. Janusz Sibora podkreślił, że nikogo nie można podejmować bardziej dostojnie. - Niezależnie od tego czy państwo jest duże czy małe, to jego prestiż i majestat jest ten sam - powiedział.

Czerwony dywan na pokładzie Air Force One

Odnosząc się do czerwonego dywanu, dr Sibora ujawnił, że na pokładzie Air Force One wożony jest czerwony dywan, na wypadek, gdyby na lotnisku takiego nie było. Co do powitania właśnie na terenie lądowiska, ekspert powiedział: "Dyrektor protokołu i ambasador amerykański wejdą na pokład Air Force One i zaproszą prezydenta Stanów Zjednoczonych do złożenia wizyty w Polsce. Często tam jest też lampka szampana".

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje