Reklama

Reklama

"Trump pobił wszystkich poprzedników". Polska prasa komentuje wizytę

Wizyta Donalda Trumpa odbiła się szerokim echem w polskiej prasie. Od zadowolenia i oklaskiwania sukcesu dyplomatycznego polskiego rządu, przez komentarze zawierające zarówno plusy, jak i minusy całego spotkania, po podkreślanie braku konkretnych deklaracji. Wszyscy jednak zgodnie twierdzą, z mniejszym lub większym entuzjazmem, że deklaracja dotycząca stosunku obecnej amerykańskiej administracji do artykułu 5. padła, a to pozytywna informacja sojuszników USA.

"Rzeczpospolita" opisuje wizytę Donalda Trumpa w Polsce jako pomieszanie symbolicznej wartości relacji pomiędzy Polską a Stanami Zjednoczonymi, z czysto biznesowym charakterem. Przemówienie zapowiadane jako "programowe" okazało się bardziej "historyczno-tożsamościowe".

Reklama

Podkreślił to także Marek Migalski, politolog i były eurodeputowany PiS, odnosząc się do w rozmowie z "Rzeczpospolitą" do wszystkich wypowiedzi Trumpa w Polsce. Według niego szczególnie dwie pierwsze "były absolutnie skoncentrowane na biznesie. Chciał jako komiwojażer sprzedać broń oraz gaz, swoje produkty i bogactwa narodowe".

Jerzy Haszczyński w komentarzu dla "Rzeczpospolitej" stwierdza, że każdy prezydent USA odwiedzający Polskę w swoich przemówieniach odwołuje się do jej historii i bohaterstwa, ponieważ Polacy, najzwyczajniej w świecie lubią słuchać o swoich osiągnięciach. Jego zdaniem Trump "pobił" jednak wszystkich poprzedników.

Przeważają komentarze o biznesowym charakterze podróży, prezencie dla partii rządzącej, która długo będzie mogła "dyskontować wizytę amerykańskiego przywódcy". Przytaczane są niezręczności, które miały miejsce podczas spotkania (wygwizdanie Wałęsy czy atak na media).

Michał Szułdrzyński stwierdza, że pewne zachowania zgromadzonych nie powinny mieć miejsca i "PiS powinno się zastanowić, jakie emocje sieje w społeczeństwie i jakie żniwo mu przyjdzie kiedyś z tego zebrać".

Wszyscy komentatorzy jednak zgodnie twierdzą, że najważniejsze zapewnienie dotyczące artykułu 5 padło i to pozytywny aspekt tej wizyty.

"Gazeta Polska": Polska drogowskazem dla świata

Z kolei "Gazeta Polska" podkreśla symboliczny wymiar przyjazdu prezydenta Trumpa, przywołując liczne komplementy wygłoszone w przemówieniu. Chwalą go za znajomość polskiej historii i podkreślenie wyjątkowości naszego kraju na arenie międzynarodowej. Jak czytamy w "Gazecie Polskiej" - "żaden cudzoziemiec, przynajmniej na ważnym stanowisku, nie opowiedział tak historii Polski, jak zrobił to prezydent Trump. Ale to było coś więcej niż tylko opowieść".

Dodatkowo, zdaniem "GP", nasz kraj ma być "źródłem konserwatywnej rewolucji", która będzie miała znaczenie dla całego świata. Trump został określony jako przywódca "najsilniejszego państwa na naszej planecie", stawiający nasz kraj jako wzór do naśladowania, z czego powinniśmy być dumni.

W pozytywnych słowach opisują zarówno biznesowe deklaracje Trumpa, jak i podkreślenie wagi artykułu 5. Sukcesem polskiego rządu określają memorandum, w którym USA zgadzają się na sprzedaż Polakom rakiet Patriot. Jak podsumowuje "GP": "szczyt w Warszawie jest krokiem w dobrym kierunku. Polska pokazała, że jest w stanie zgromadzić wokół siebie państwa regionu i uzyskać przychylne spojrzenie ze strony USA".

"Gazeta Wyborcza": Było miło i... tyle

O ile "Gazeta Polska" chwali swoich klubowiczów, którzy tak bardzo wyróżniali się na pl. Krasińskich, tak "Gazeta Wyborcza" wypowiada się o nich negatywnie. Podkreślane jest rozczarowanie, że najważniejsze kwestie dotyczące bezpieczeństwa zamknęły się w kilku zdaniach, a cała wizyta miała bardziej biznesowo-symboliczny charakter.

"Gazeta Wyborcza" zarzuca Trumpowi, że nie wyciągnął wniosków z przytaczanej historii Polski, pomijając potrzebę integracji starego kontynentu i niszczenie Syrii, której krajobraz przypomina Warszawę po powstaniu.

Według "GW" przemówienie było "opowieścią o Polsce" i nie zawierało mocnych deklaracji, a Trump, jako biznesmen, konkretów unikał. W jednym z artykułów podliczono nawet, ile razy prezydent USA użył pewnych słów (takich jak Polska, polski, naród), które jednak oprócz spotęgowania pochwalnego charakteru przemówienia, zdaniem "GW", nie miały większego znaczenia.

Cała wizyta - według "GW" - odbyła się po to, aby "telewizje mogły zarejestrować zawieziony przez PiS autobusami tłum" skandujący nazwisko Trumpa.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje